Walczyła z prezesem LOT i przegrała. Szefowa związku zawodowego zwolniona

Organizowała strajk w LOT, teraz straciła pracę. Jak wynika z informacji money.pl, Monika Żelazik - przewodnicząca Związku Zawodowego Personelu Pokładowego i Lotniczego została zwolniona dyscyplinarnie. Z pracodawcą chce się spotkać w sądzie.

Adam Rzeszot, przewodniczący Związku Zawodowego Pilotów Komunikacyjnych oraz Monika Żelazik, szefowa Związku Zawodowego Personelu Pokładowego i Lotniczego
Źródło zdjęć: © Grzegorz Banaszak/REPORTER
Mateusz Ratajczak

Organizowała strajk w LOT, walczyła o warunki pracowników, teraz sama straciła pracę. Jak wynika z informacji money.pl, Monika Żelazik - przewodnicząca związku zawodowego została zwolniona dyscyplinarnie. Z pracodawcą chce się spotkać w sądzie.

- Spółki skarbu państwa mają wieloletnią tradycję zwalniania związkowców. Z LOT spotkam się w sądzie - zapowiada w rozmowie z money.pl Monika Żelazik, przewodnicząca Związku Zawodowego Personelu Pokładowego i Lotniczego. I potwierdza, że w spółce już nie pracuje.Od firmy będzie się domagała przywrócenia do pracy lub przynajmniej należnych jej odpraw.

Jak przekonuje, o zwolnieniu dowiedziała się od przedstawicieli działu kadr. W sobotę wysłała do załogi wiadomość: "Dziękuję za wszystko. Trzymajmy się razem, żadnych podziałów i kłótni. Jesteśmy najlepszą załogą".

LOT nie chce komentować informacji o Żelazik. - Nie możemy komentować indywidualnych spraw dotyczących naszych pracowników. Byłoby to niezgodne z zasadami ochrony danych osobowych oraz dobrym obyczajem - wyjaśnia w wiadomości SMS Adrian Kubicki, rzecznik LOT.

Działaczka związkowa w rozmowie z money.pl wyjaśnia, że firma jednak uznaje ją za zwolnioną. - Zostałam ustnie poinformowana, że już od 28 maja [poniedziałek - red.] nie jestem pracownikiem LOT. Za pracę w takim czasie otrzymałam wynagrodzenie, służbowa skrzynka mailowa przestała działać, karta dostępu do budynku również. Co zabawne, jeden z ostatnich maili, który otrzymałam, to wiadomość z życzeniami urodzinowymi od firmy - opowiada.

Monika Żelazik jest szefową Związku Zawodowego Personelu Pokładowego i Lotniczego - jednego z dwóch największych w LOT. Była też jedną z inicjatorek i prowadzących referendum strajkowe w spółce. Ale oprócz związkowej roli, była - do czasu zwolnienia - też normalnym pracownikiem - stewardesą obsługującą połączenia LOT. Gdy jej związek organizował referendum i strajk, ona jednocześnie latała.

Niespełna tydzień temu do związków zawodowych przyszło zapytanie o zgodę na zwolnienie Żelazik (bez wypowiedzenia). Informowaliśmy o tym w money.pl.

Wymagają tego przepisy - zwolnienie członka związku zawodowego nie jest takie łatwe. Związek zgody nie wyraził. Oficjalnie LOT chciał skorzystać z art. 52 Kodeksu Pracy, który mówi o ciężkim naruszeniu przez pracownika podstawowych obowiązków pracowniczych. Zdaniem LOT - Żelazik stworzyła zagrożenie dla bezpieczeństwa pracowników i pasażerów. Chodzi o... maila, którego wysłała na kilka dni przed terminem planowanego strajku. Miał sie odbyć w majówkę, ostatecznie żaden samolot nie stanął.

"My zakupiliśmy kilka rac, dwa wozy opancerzone, starą wyrzutnię rakiet, kilka granatów ręcznych i niech każdy weźmie z domu, co po dziadach zostało” - napisała w mailu do członków związku. "Jesteśmy prawdziwą siłą, zresztą zawsze byliśmy, ale duch w nas jakoś podupadł. Trzeba w życiu pozostawić po sobie jakiś ślad, zbudować fragment historii, być z dumnym z tego, kim się jest i żyć tak, aby nikogo nie krzywdzić" - pisała dalej. O mailach pisaliśmy tutaj.

To właśnie na te pierwsze słowa powołał się LOT. Podkreślał w liście do związku zawodowego, że w efekcie trzeba było wzmocnić ochronę na lotnisku im. Chopina w Warszawie. Podobno, po tej jednej wiadomości, do pracy ściągnięto o 20 proc. więcej kadry.

Zarząd LOT złożył również zawiadomienie do prokuratury. Ta bada sprawę. Jednocześnie firma podkreślała, że wypowiedzi Żelazik działały na szkodę spółki. LOT podkreśla, że przewodnicząca zachęcała do strajkowania, choć w tej sprawie sąd wydał już zabezpieczenie - i nakazał wstrzymanie się z akcją do momentu sprawdzenia poprawności referendum. Spółka w dokumencie zaznaczała, że Żelazik w ten sposób z pewnością nie broniła praw pracowniczych, a po prostu nadużyła wolności wypowiedzi.

- Jestem już 25 lat w tej branży, to kawał czasu. W podziękowaniu za te lata w powietrzu, z pasażerami, w nie zawsze komfortowych sytuacjach i warunkach zrobili ze mnie terrorystkę. Przeżyłam wielu prezesów w tej firmie, ale takiej atmosfery pracy nie pamiętam. Nie będę się tłumaczyć w nieskończoność z jednego maila, z wyrwanej z kontekstu wypowiedzi. Pracodawca szukał pretekstu i go znalazł. A chyba każdy zdroworozsądkowo myślący człowiek wie, że miałam na myśli jedynie pokazanie, że w jedności pracowników jest moc, bo żadnych siłowych rozwiązań nie planujemy, bo byłoby to kuriozalne. Nie paliliśmy opon - mówi. Nie chce jednak mówić wprost, że to zemsta zarządu.

- Pracownicy LOT w referendum strajkowym pokazali, że firma musi obrać inny kierunek. Zwolenienie mnie nie sprawi, że nagle kilkaset osób zmieni zdanie, co do sposobu zarządzania spółką. Każdemu pracownikowi zależy na komfortowej pracy i dobrej sytuacji pracodawcy. Pokład to dla wielu drugi dom - mówi.

"Każdy pracownik LOT-u jest odpowiedzialny za swoje słowa i działania, zwłaszcza w kwestiach związanych z bezpieczeństwem naszych pasażerów i innych pracowników. Naszym obowiązkiem jest odpowiedzialne reagowanie zawsze, gdy istnieją realne przesłanki wskazujące, iż bezpieczeństwo naszych pasażerów i pracowników mogłoby być w jakikolwiek sposób zagrożone" - tak LOT odpisał na pytania money.pl, gdy do mediów trafiły informacje o planach zwolnienia Żelazik.

Podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach prezes Rafał Milczarski w rozmowie z money.pl podkreślał, że nie czuje się wygramym sporu ze związkami zawodowymi. Przepraszał pracowników za napiętą sytuację. Podkreślał jednak, że będzie domagał się od związków zawodowych zadośćuczynienia - za utracone bilety i mniejszy ruch w okresie potencjalnego strajku.

Do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów pytania o sytuacje w LOT wysłaliśmy 40 dni temu. Pytaliśmy, czy premier będzie interweniować w tej sprawie, czy spotykał się z prezesem LOT Rafałem Milczarskim i jakie bieżące informacje premier Morawiecki ma w tej sprawie. Odpowiedzi nie otrzymaliśmy do dziś.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Źródło artykułu: money.pl
Wybrane dla Ciebie
Chińczycy ostrzą sobie zęby na fabryki Stellantisa w Europie. Rozmowy trwają
Chińczycy ostrzą sobie zęby na fabryki Stellantisa w Europie. Rozmowy trwają
Nowe konta inwestycyjne. Rząd przyjął projekt ustawy
Nowe konta inwestycyjne. Rząd przyjął projekt ustawy
Upadł rząd w Rumunii. W tle duże reformy fiskalne
Upadł rząd w Rumunii. W tle duże reformy fiskalne
Nowe taryfy za energię. Oto plan rządu dla firm
Nowe taryfy za energię. Oto plan rządu dla firm
Ministerstwo zawiesza licencję znanego doradcy. Jest oświadczenie
Ministerstwo zawiesza licencję znanego doradcy. Jest oświadczenie
Miliardy z SAFE. Polska będzie pierwszym krajem z podpisaną umową
Miliardy z SAFE. Polska będzie pierwszym krajem z podpisaną umową
Brytyjskie sankcje uderzają w rekruterów. Wysyłają migrantów do walk. "Barbarzyństwo"
Brytyjskie sankcje uderzają w rekruterów. Wysyłają migrantów do walk. "Barbarzyństwo"
Ile kosztuje frank szwajcarski? Kurs franka do złotego PLN/CHF 05.05.2026
Ile kosztuje frank szwajcarski? Kurs franka do złotego PLN/CHF 05.05.2026
Ile kosztuje funt? Kurs funta do złotego PLN/GBP 05.05.2026
Ile kosztuje funt? Kurs funta do złotego PLN/GBP 05.05.2026
Ile kosztuje euro? Kurs euro do złotego PLN/EUR 05.05.2026
Ile kosztuje euro? Kurs euro do złotego PLN/EUR 05.05.2026
Ile kosztuje dolar? Kurs dolara do złotego PLN/USD 05.05.2026
Ile kosztuje dolar? Kurs dolara do złotego PLN/USD 05.05.2026
Problemy giganta. Chińska marka aut spada ósmy miesiąc z rzędu
Problemy giganta. Chińska marka aut spada ósmy miesiąc z rzędu