Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Ludzie wciąż chodzą do biur matrymonialnych. Internet ich nie zniszczył

Ludzie wciąż chodzą do biur matrymonialnych. Internet ich nie zniszczył

Popularność aplikacji randkowych wcale nie zmniejsza zainteresowania biurami matrymonialnymi - twierdzą ich właściciele Fot. Adam Staskiewicz
Popularność aplikacji randkowych wcale nie zmniejsza zainteresowania biurami matrymonialnymi - twierdzą ich właściciele

Zapytani, czy aplikacje randkowe odebrały im klientów, właściciele biur matrymonialnych zgodnie kręcą głowami. Wprost przeciwnie - i tak długo jak samotność będzie powszechnym problemem społecznym, biura raczej nie znikną.

- 60 proc. naszych obecnych klientów korzystało kiedyś z jakichś serwisów randkowych w internecie. Takie aplikacje nie są dla nas konkurencją, bo ich użytkownicy szybko się orientują, jak bardzo trudno poznać tam kogoś wartościowego - opowiada Paweł Niemiec z Centrum Zapoznawczego Duet.

Jego firma istnieje od 15 lat. Ma biura w całej Polsce, a w bazie około 4 tys. osób poszukujących drugiej połowy.

Potencjalni klienci zapraszani są na spotkanie. Konsultant chce jak najlepiej poznać człowieka, by w kolejnym kroku skojarzyć go z osobą, która będzie do niego pasowała. Ważne są wartości i oczekiwania. Gdy ktoś deklaruje, że nie jest zainteresowany założeniem rodziny, nie ma sensu wysyłać go na randkę z osobą, która dąży do sformalizowania związku.

W sieci wszystkie jesteśmy długonogimi blondynkami

W internecie właściwie bezkarnie można kłamać. Portale randkowe pełne są zdjęć atrakcyjnych ludzi, którzy kochają filmy, dalekie podróże i marzą o tym, by mieć z kim spędzać czas wolny. Wszyscy mają też uregulowana sytuację rodzinną. Często dopiero na którejś z kolei randce okazuje się, że jednak jest małżonek (choć w separacji). Bywają też dzieci, których istnienie zostało na wcześniejszych etapach komunikacji pominięte.

W biurze matrymonialnym skłamać trudniej, bo konsultanci naprawdę dobrze starają się poznać swoich klientów. Ci zresztą potwierdzają w umowie, że przekazane w trakcie rozmowy informacje są zgodne z prawdą. Kto zostanie złapany na kłamstwie, musi się liczyć z tym, że zostanie usunięty z bazy.

O ile na portalach randkowych każdy może funkcjonować pod dowolnym nickiem, to w biurze zapoznawczym nie ma mowy, by być "Opalonym32" czy "Aniołkiem Charliego". Kandydat musi nie tylko opowiedzieć o sobie konsultantowi, ale też potwierdzić prawidłowość danych w umowie.

Obok zaufania, podstawą w tym biznesie jest dyskrecja. Klienci nie chcą, by ktoś postronny dowiedział się, że szukają szczęścia w biurze. Centrum Zapoznawcze Duet tworzy dwa profile każdego klienta. Jeden przeznaczony jest do wglądu dla osób, które mogą być zainteresowane spotkaniem. Profil ten zawiera uogólnione informacje, np. zamiast napisać, że człowiek jest adwokatem, napisane jest tylko, że to prawnik. Wszystko po to, by maksymalnie utrudnić identyfikację.

Znacznie więcej informacji zawiera druga część profilu, do której dostęp ma konsultant. Jego zadaniem jest jak najbardziej staranne połączenie kandydatów. Paweł Niemiec mówi, że na tym etapie trzeba wyeliminować przypadkowość, bo nie sztuką jest wysłać człowieka na kilkanaście randek, gdy już na starcie można było założyć, że to się nie uda.

Przyznaje, że konsultanci niekiedy odmawiają nawiązania współpracy – gdy złapią klienta na kłamstwie lub przedstawia on nierealne oczekiwania.

- Często zdarza się, że odmawiamy świadczenia usług. Z różnych powodów - bo "chemia" musi być po obu stronach. Nie traktujemy naszej pracy, jak każdego innego biznesu. Jest czymś znacznie więcej. Wymaga zaangażowania, empatii i ogromnego wyczucia – wyjaśnia Jarosław Bukowski z biura Szczęśliwe.

Trochę statystyki. Paweł Niemiec mówi, że z usług biura korzystają najczęściej ludzie w wieku 35-55 lat. Duet kieruje ofertę do ludzi z wyższym wykształceniem i oni stanowią 95 proc. zarejestrowanych w bazie. Oczywiście nie da się powiedzieć, ilu randek potrzeba, by korzystający z usług biura spotkał kogoś wartościowego, ale Niemiec uważa, że bardzo często już druga czy trzecia osoba okaże się na tyle interesująca, że warto poznać ją bliżej.

Bukowski z firmy Szczęśliwe dodaje, że użytkownikami portali randkowych są przeważnie osoby bardzo młode, nieszukające jeszcze związków trwałych.

Zgadza się z nim Paweł Niemiec.

- Nasi klienci tym się różnią od użytkowników aplikacji randkowych, że nie są nastawieni na poznawanie jak największej liczby osób. Internet daje złudne poczucie, że za kolejnym zdjęciem kryje się ktoś jeszcze bardziej interesujący. Oczekiwania klientów biura matrymonialnego są inne. Ci ludzie wiedzą, czego chcą.

Zobacz też: "Szukam mężczyzn, którzy nie boją się emocji". Ogłoszenie matrymonialne 50-latki podbija internet


 

Randka z katalogu

W błędzie jest ten, kto uważa, że współczesne biuro matrymonialne to zatęchłe mieszkanie, w którym przyjmuje starsza pani, która i pasjans postawi, i z ręki powróży, i wyswata. Odrzućmy także stereotyp klienta jako zakompleksionego starego kawalera w niemodnym płaszczu czy zdziwaczałej starej panny, która za towarzystwo od lat ma tylko kota.

Klienci są z reguły ludźmi przebojowymi, aktywnymi towarzysko, mają poukładane życie zawodowe i są gotowi na poważny związek. Powody, dla których dotychczas nie zbudowali trwałej relacji, są różne, podobnie jak motywacja, która skierowała ich do biura. Może to być brak pomysłu na to, gdzie jeszcze zawierać nowe znajomości (gdy zawiodą najbardziej typowe sposoby, takie jak miejsce pracy, sąsiedztwo czy znajomi znajomych).

Przemawiającym do wyobraźni wielu klientów argumentem jest to, że będą mogli niejako wybrać nową znajomość z katalogu, więc idąc na pierwsze spotkanie, będą mieli podstawową wiedzę o osobie, z którą spędza kilka kolejnych godzin.


Paweł Niemiec Centrum Zapoznawcze Duet

Osoby trafiające do biur łączy to, że w znakomitej większości są gotowe, by zaprosić kogoś do swojego życia (czy gdyby traktowały to jako zabawę, płaciłyby kilkaset złotych opłaty abonamentowej i opowiadały konsultantowi szczegółowo o swoim życiu?). Wspólnym doświadczeniem wielu klientów jest też to, że wcześniej próbowali szczęścia na portalach randkowych, ale po kilku nieudanych spotkaniach zamknęli konto i oddali się w ręce opiekuna.

Czytaj też: Wydatki Polaków na walentynki to trzy czwarte miesięcznych wypłat z programu 500+

- Na portalu randkowym masz wrażenie, że za chwilę poznasz kogoś wartościowego. Widzisz tych wszystkich wysportowanych mężczyzn, którzy opowiadają o podróżach, zainteresowaniach i oczywiście – o potrzebie dawania miłości. Myślisz sobie: jestem w raju! Niestety, zderzenie z ziemią może być bolesne, bo większość ludzi lepiej o sobie pisze, niż wypada w prawdziwej rozmowie – opowiada Ewa, która po kilku takich randkach zaprzestała poszukiwań w sieci. Dodaje, że panowie z reguły okazywali się mniej atrakcyjni fizycznie, niż to wynikało ze zdjęć, więc nierzadko nie mogła uwierzyć, że człowiek czekający w umówionym miejscu na randkę naprawdę jest mężczyzną ze zdjęcia.

Nic nie zapowiada przestoju w biznesie

Nic nie zapowiada, by biura matrymonialne miały zniknąć z rynku. Samotność i trudności w nawiązywaniu wartościowych relacji są powszechnymi problemami i dostępność aplikacji randkowych tego nie rozwiązuje. Biura będą więc istniały, ale muszą się zmieniać i dostosowywać do nowych warunków.

- Dziś klient jest bardziej wymagający niż jeszcze kilka lat temu. Domaga się lepszej gwarancji dyskrecji, ma bardziej sprecyzowane oczekiwania – odpowiada Paweł Niemiec na pytanie, jakie zmiany zaobserwował przez ostatnie 15 lat.


Paweł Niemiec Centrum Zapoznawcze Duet

 

Kilkaset złotych za półroczny abonament w wersji podstawowej

O ile więc serwisy randkowe to takie supermarkety z ofertami, biuro matrymonialne jest butikiem albo co najmniej sklepem delikatesowym. Za usługi trzeba jednak zapłacić. Sześciomiesięczny abonament to wydatek rzędu ok. 1 200 zł. W jego ramach klient ma dostęp do nieograniczonej liczby propozycji.

Na początku współpracy należy ustalić zasady, dopytać, czy klient może sam przeglądać bazę, czy też dostaje konkretne propozycje w oparciu o wywiad. W niektórych biurach obowiązuje zasada, że nowa oferta jest przedstawiana dopiero po tym, jak klient wyraźnie zadeklaruje, że nie jest zainteresowany pogłębianiem znajomości z poprzednio przedstawionym kandydatem, w innych można od razu skontaktować się z kilkoma osobami.

Warto też dowiedzieć się, jakie wykształcenie i doświadczenie zawodowe ma konsultant. Dobrze, jeśli jest psychologiem. Praca w biurze zapoznawczym oznacza nieustanne dotykanie ludzkich emocji, a nikt przecież nie chce powierzyć ich człowiekowi, który nie ma do tego predyspozycji.

Komu zależy na bardziej indywidualnej obsłudze, może skorzystać z opcji "Prestige". W Centrum Zapoznawczym Duet jego cena zaczyna się od 6 tys. złotych, a jego składniki są ustalane każdorazowo indywidualnie. Na pewno klient może liczyć na usługę szytą na miarę i bardzo wiele uwagi ze strony konsultanta. Niemiec opowiedział, że przez kilka ostatnich dni spotykał się z klientem w prowadzonym przez niego gabinecie lekarskim i podkreśla, że w takich odwiedzinach w domu czy biurze nie ma nic nadzwyczajnego.

- Klientom oferujemy 3 pakiety w formie abonamentu. Pakiet Platinum różni się od pozostałych pakietów przede wszystkim zakresem terytorialnym – oprócz Polski obejmuje także inne kraje europejskie, a to dzięki temu, że współpracujemy z zagranicznymi biurami matrymonialnymi – wyjaśnia Jarosław Bukowski.

Kto chce, za dodatkową opłatą może skorzystać z dodatkowych usług, np. z profesjonalnego fotografa czy wizażysty.

walentynki, swatka, biura matrymonialne
Czytaj także
Polecane galerie
żona modna Krasickiego :))))
2018-02-14 09:38
Swaci, swatki zawsze byli.Ważną rzeczą, tu pominiętą, było dobieranie rodzin według podobnego zasobu poglądów i sposobów gospodarowania. To zapobiegało konfliktom "cywilizacyjnym" między nowo poślubionymi. Oszczędnych dobierano z oszczędnymi, co zapobiegało oskarżeniom wysuwanym ostatnio przez Nowociasną.:))
heniek
2018-02-14 09:16
jeszcze jedna uwaga. podczas spotkań w duecie cały czas podkreślali , że nie są biurem matrymonialnym tylko umawiają ludzi na randki . nie zagłębiałem sie w przepisy i definicje co za tym idzie ale chyba ubezpieczali sie , że jak cos nie wyjdzie ty chciałem randkę a nie np żonę... i nie ponoszą żadnej odpowiedzialności - DUET TO LIPA