Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
paliwa
02.09.2018 14:39

Małe stacje benzynowe nie poddają się gigantom. Mają więcej punktów niż Orlen, Lotos i BP razem wzięte

Orlen, Lotos, Shell, BP czy Circle K - te stacje są znane Polakom, którzy jeżdżą po miastach czy głównych drogach. Ale poza nimi królują małe stacje lub niewielkie sieci. To one dyktują ceny na prowincji. Niezależnych stacji jest w Polsce więcej niż tych z logo Orlen, Lotos i BP.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Jacek Bereźnicki)
Małe stacje królują na polskiej prowincji. Aby mogły konkurować z gigantami, tworzą swoje własne sieci

Orlen to polski król stacji benzynowych - według Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego, koncern ma na terenie kraju ponad 1770 punktów. Ale małych, niezależnych stacji jest znacznie więcej. Na nieco ponad 7 tys. wszystkich stacji w Polsce, ponad 3 tys. pozostaje w rękach niezależnych operatorów. Skąd to się bierze?

Zdaniem eksperta, duże koncerny najczęściej wygrywają przetargi na stacje w dobrych miejscach - na przykład przy autostradach. Ale nierzadko, gdy budowano takie drogi, gdzieś w pobliżu małe stacje już były. - Wiele takich małych stacji, czy nawet sieci, powstało, zanim wybuchł u nas boom drogowy w okolicach Euro 2012. Nierzadko się więc zdarza, że taka stacja przy trasie jest znacznie starsza niż sama droga - mówi money.pl dr Jakub Bogucki, analityk rynku paliwowego.

Andrzej Szczęśniak, ekspert ds. rynku paliw, wskazuje natomiast, że małe stacje często cierpiały z powodu oskarżeń o "chrzczenie" paliwa. Jego zdaniem - zupełnie niesłusznie. - Skala tego procederu jest dziś naprawdę mikroskopijna. Zresztą nie jestem wcale pewien, czy to zjawisko częściej dotyczy małych stacji, czy tych z wielkich koncernów - mówi w rozmowie z money.pl.

Money.pl

##Małe stacje benzynowe. Koncerny ciągle mają na nie chrapkę

Zdaniem analityka, małe stacje doskonale zdają sobie sprawę z tego, że muszą wszelkimi metodami walczyć z gigantami o przetrwanie. Nie jest jednak tak, że zawsze robią to, obniżając ceny. - Często takie stacje wywieszają banery przy głównych drogach, że u nich jest taniej. Czasem przyciągają tym, że przy nich można zjeść godziwy obiad. Nie jest jednak regułą, że małe, „niemarkowe” stacje są tańsze. Tu każdy przypadek jest inny - dodaje Bogucki.

*Polscy naukowcy produkują paliwo z wody utlenionej. Zobacz wideo: *

Jednak zaznacza, że nawet jeśli małe, niemarkowe stacje są poza głównymi trasami, ciągle są atrakcyjne. I dla klientów, i dla branży. - Duże firmy często próbują włączyć takie stacje w swoją sieć, ale te nie zawsze się dają. Trzeba pamiętać, że rynek powiatowy czy nawet gminny, jeśli chodzi o stacje, jest ciągle bardzo atrakcyjny, więc duże firmy ciągle próbują tam wchodzić - dodaje ekspert.

Z danych POPiHN wynika jednak, że mali operatorzy znaleźli inny sposób na walkę z największymi koncernami - sami tworzą swoje sieci. Zrzeszonych, ale niezależnych stacji pod wspólnym logo w 2011 roku było zaledwie 580. W 2018 jest ich już ponad tysiąc. - Do najważniejszych takich sieci należą Moya, Huzar czy Grupa Delfin - słyszymy w POPiHN. Do największych należy sieć Moya, należąca do Anwim S.A. Na sieć składa się już 180 stacji. 30 z nich jest zarządzana bezpośrednio przez Anwim, ale reszta należy do partnerów. Firma podaje, że współpracuje z nią ponad 100 przedsiębiorców, którzy mają swoje stacje. Do końca 2019 r. ma funkcjonować 250 stacji pod szyldem Moya. Tym samym polska firma zacznie się zbliżać pod tym względem do Cirlce K. Norweski koncern ma w Polsce prawie 350 placówek. Stacje Moya powstają głównie poza największymi drogami, choć firma nie wyklucza zawalczenia w przyszłości i o najbardziej prestiżowe lokalizacje.

- Od kilku lat wyraźniej zaznaczamy swoją obecność w aglomeracjach miejskich i taki jest też nasz plan na dalszy rozwój. Pracujemy nad tym, by coraz więcej naszych stacji było w dużych miastach, bo to pozwala nam znacząco zwiększać zasięg i budować świadomość marki. Równie ważne są oczywiście powstające szlaki tranzytowe i okolice dróg ekspresowych, tam także chcemy być - mówi w rozmowie z money.pl Paweł Grzywaczewski, członek zarządu firmy Anwim S.A, właściciela sieci Moya.

Takim zrzeszonym stacjom będzie z pewnością łatwiej konkurować z Orlenem czy Lotosem, łatwiej im też negocjować ceny z rafinerami. Inne, jak to określa dr Bogucki, będą miały "jak koń pod górkę". Chyba że znajdą na siebie pomysł. Jak na przykład szczecińska sieć Bobryk, która ogłasza, że sprzedaje paliwo tylko z niemieckich rafinerii. - Mniejszy biznes zawsze szybciej dostosowuje się do nowych warunków niż ten wielki. Dlatego mam pewność, że tak długo, jak będzie branża paliwowa, tak długo funkcjonowały będą małe stacje - konkluduje Andrzej Szczęśniak.

* Czytaj też: *Ceny paliw pójdą w górę. Będzie nowy podatek * Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl *

Tagi: paliwa, wiadomości, gospodarka, gospodarka polska, najważniejsze
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
03-09-2018

Nie sponsorujęNie tankuję na Orlenie nie ubezpieczam się w PZU zlikwidowałem lokaty w PKO

03-09-2018

rktybhu5orlen i lotos bojkotujemy....dali talony bonzom solidaruchom za popieranie dojnej zmiany

03-09-2018

jarosław K.Prezesem Orlenu jest złodziej i łapówkarz Obajtek dzięki Zeru który nakazał prokuratorowi wycofać akt oskarżenia z Sądu nie siedzi !!!!!!

Rozwiń komentarze (36)