Notowania

Przejdź na
biznes
25.08.2018 08:43

Żyją na uboczu, zarabiają miliardy. Nikt nie wie, jak wyglądają. "Zapala się czerwona lampka"

Tomasz Biernacki - właściciel sieci Dino, Bogdan i Elżbieta Kaczmarkowie - produkujący miliony sof dla IKEA, Tadeusz Chmiel - właściciel Black-Red-White. Bez rozgłosu zajęli czołowe miejsca na liście polskich miliarderów. Sprawdzamy czy nie płaca za tą anonimowość zbyt wysokiej ceny.

Podziel się
Dodaj komentarz
(pixabay)
Choć właściciel sieci Dino jest 6. najbogatszym Polakiem, nigdy nie opublikowano nawet jego zdjęcia.

Tomasz Biernacki - właściciel sieci Dino, Bogdan i Elżbieta Kaczmarkowie - produkujący miliony sof dla IKEA, Tadeusz Chmiel - właściciel Black Red White. Bez rozgłosu zajęli czołowe miejsca na liście polskich miliarderów. Nie zgadzają się na zdjęcia i wywiady. "Pojawiają się pytania, za którymi kryją się negatywne domysły"

Tomasz Biernacki swój pierwszy sklep otworzył w 1999 roku. Dziś ma ich już grubo ponad 800 i majątek wyceniany na ponad 4 mld zł. Mimo że jego markety są porównywane do Biedronki i jest 6. najbogatszym Polakiem, ciągle niewiele o nim wiadomo.

Co więcej. Mimo takiego majątku nigdy nie udzielił choćby jednego wywiadu, nie opublikowano nawet jednego jego zdjęcia, nie wiadomo gdzie mieszka, ani jak wygląda. Także w lokalnych gazetach, instytucjach kultury czy nawet organizacjach biznesowych, nikt nie chce nic mówić. Jak mantrę wszyscy powtarzają tylko: "To jest spokojny człowiek, który zdecydował, że nie chce iść do mediów".

Ile zarabiają Polacy?

- Jeżeli lider jest medialnie „wycofany” i jest na rynku zupełnie niewidoczny, to na rynku powstaje szereg pytań, dlaczego tak się dzieje? Gdzie się schował kapitan tego statku? - mówi dr Adam Kowalik, kierownik kierunku Zarządzanie i przywództwo, Uniwersytetu SWPS. - Dlaczego go nie widać? Może nie potrafi wygospodarować czasu na komunikację z rynkiem? Może lekceważy swoich interesariuszy? Może nie ma nic do powiedzenia? Może coś ukrywa?

Nasz rozmówca specjalizuje się w strategicznym wywiadzie biznesowym i w strategiach konkurowania firm i w jego ocenie tych pytań o nieobecność medialną może być jeszcze więcej. Może taki milczący lider czegoś się obawia? A może stresuje się wystąpieniami publicznymi? A może chowa głowę w piasek chcąc uciec od trudnych tematów?

Czerwona lampka

- A może nie ma pomysłu na rozwój firmy? To są pytania, za którymi kryją się negatywne domysły. Czy one są w interesie firmy? Zdecydowanie nie. Z mojego doświadczenia w projektach dotyczących oceny wiarygodności firm zjawisko „niewidzialnego” prezesa, zwykle powoduje zapalenie się tzw. czerwonej lampki - dodaje Kowalik.

W jego ocenie w dzisiejszych czasach lepiej jednak brać sprawy w swojej ręce i kształtować wizerunek swój i swojej organizacji udzielając choćby jednego lub kilku obszernych wywiadów w roku. Do tej liczby kilku blisko było innemu tajemniczemu, polskiemu miliarderowi.

Bogdan Kaczmarek wyjątek w trzymaniu informacyjnej gardy wysoko zrobił ledwie parę razy i to nawet nie dla polskiej prasy. Jedynymi dziennikarzami, którzy mogli z nim porozmawiać byli wysłannicy lokalnej gazety z USA.

Bogdana i Elżbietę Kaczmarków na liście najbogatszych Polaków znajdziemy tylko dwie pozycje niżej niż Biernackiego. Mimo, że stworzyli meblarskiego giganta, który produkuje materace, sofy i fotele dla IKEI, a ich majątek szacowany jest na 3,4 mld zł, również niewiele o nich wiadomo.

Trudno o równowagę

Ich firma Com40 ma fabryki zarówno w Wielkopolsce, jak i w stanie Virginia w USA. Kaczmarkowie, oprócz zamówień dla IKEI, produkują meble pod marką Comforty, AIB i PROFIm. Bogdan Kaczmarek ma również połowę udziałów w firmie odzieżowej. Od lat 90. produkuje jeansy marki Big Star, ale od dziennikarzy się odgania.

Nie odmawia jedynie stypendystom Polskiej Rady Biznesu. Bogdan Kaczmarek chętnie dzieli się z nimi swoim przepisem na sukces i w tej relacji, nie jest już tak nieprzystępny.

Według naszego rozmówcy analiza korzyści i ewentualnych strat związanych z takim medialnym milczeniem wcale nie jest prosta. Wszystko dlatego, że dostępność do informacji wypowiadanych przez lidera firmy na rynku postrzegać należy z dwóch perspektyw.

- Z jednej strony informacje przekazywane przez lidera np. w formie wywiadów w pismach branżowych uwiarygadniają firmę w oczach potencjalnych i obecnych kontrahentów czy partnerów biznesowych. To ważne, bo pozwala biznesowi rosnąć. Z drugiej strony, informacje te są analizowane przez konkurentów, którzy doszukują się z nich na przykład zapowiedzi strategicznych posunięć rynkowych - mówi dr. Adam Kowalik, który w swojej karierze zrealizował kilkaset zleceń z tego obszaru.

Kształtować czy reagować?

Jak przekonuje, każde słowo wypowiedziane przez lidera danej firmy jest wnikliwie analizowane przez konkurentów. Oczywiście o ile doceniają oni, a nie lekceważą swojego przeciwnika.

- Są nawet specjalne metody pomagające ocenić wiarygodność danej wypowiedzi i to nie tylko tej z telewizji ale także z prasy. Zatem, obecność lidera firmy w mediach jest mieczem obosiecznym. Decyzja o byciu anonimowym właścicielem czy szefem poważnego biznesu to kanwa polityki informacyjnej całej firmy. Firma, która unika komunikacji z rynkiem, nie ma wpływu na to, jak ten rynek ją postrzega, co o niej mówi, co o niej myśli - przekonuje ekspert.

Według Kowalika, jeśli naszego lidera brakuje w komunikacji z rynkiem, to może dojść do sytuacji, w której i tak o nas napiszą, tylko nie będziemy mieli żadnego wpływu na kształt tego przekazu.

Z takim właśnie problemem muszą się mierzyć Kaczmarkowie, Biernacki, ale też twórca i większościowy udziałowiec grupy Black Red White - Tadeusz Chmiel. 37. na liście 100 najbogatszych Forbesa z majątkiem przekraczającym ponad miliard złotych, również nie pojawia się w mediach, a żadna z agencji prasowych nie ma jego zdjęcia.

Z informacji, które przewijają się w mediach wiadomo jedynie, że działalności rozpoczął ponad 30 lat temu. W Chmielku pod Biłgorajem w domowym warsztacie własnoręcznie produkował swoje pierwsze meble. Jednak już na początku lat 90. za sprawą kupionej na raty maszyny do cięcia płyt, przekroczył granice między wytwarzaniem, a masowym produkowaniem mebli.

Dziś jego firma prowadzi 75 własnych salonów i sprzedaje meble w 375 sklepach, z którymi współpracuje. Jak już pisaliśmy w money.pl zarówno wokół jego firmy, jak i samego założyciela, próżno szukać afer i kontrowersji. Nigdy nie szukał rozgłosu.

Każde słowo dokładnie analizowane

Mimo sporego majątku żyć ma bardzo skromnie. Pewnym tropem potwierdzającym te informacje może być tu wiara jaką wyznaje. Z notki w Wikipedii wynika, że jest świadkiem Jehowy. Ta wiara zabrania epatowania bogactwem.

Jednak od epatowania bogactwem do całkowitej nieobecności medialnej jest mnóstwo przestrzeni. Abstrahując już od motywacji tajemniczych miliarderów, zastanówmy się jeszcze nad jednym aspektem tego niełatwego wyboru.

Oczywiście w relacjach z mediami trzeba mieć cały czas na uwadze, że każde słowo jest potem analizowane przez konkurencje i ewentualnych kontrahentów. Jednak czy prezes lub właściciel jako lider, nie powinien unikać takiego medialnego chowania głowy w piasek.

Tym bardziej, że jak przekonuje Kowalik, dociekliwy wywiadowca i tak legalnie zdobędzie potrzebne informacje, a kompletna anonimowość w biznesie może być sporym ciężarem.

- Przekonanie, że unikanie komunikacji z rynkiem utrudnia działania konkurencji i zabezpiecza interesy firmy wydaje mi się naiwne, szczególnie w obliczu dostępu do profesjonalnych usług wywiadu biznesowego. Ktoś kto chce, i tak zwykle dowie się tego, co chce i to bez sięgania po niedozwolone prawem metody pozyskiwania informacji - mówi ekspert z PWSP.

W ocenie naszego rozmówcy takie milczenie skazuje najbogatszych na kształtowanie wizerunku przez innych.

- To poddanie się na jednej z aren walki konkurencyjnej. Tymczasem w biznesie walczy się na wielu arenach. Wizerunek w biznesie jest ważny, więc lepiej brać sprawy w swoje ręce, być proaktywym i świadomie go kształtować - podsumowuje Kowalik.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez * *dziejesie.wp.pl

Tagi: biznes, najbogatsi polacy, wiadomości, gospodarka, najważniejsze, gospodarka polska
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
25-08-2018

EggoZ całym szacunkiem do autora, ale bardzo słaby artykuł. Sam autor i rozmówcy próbują przekonać ludzi że dbanie o wizerunek i olewanie dziennikarzy … Czytaj całość

25-08-2018

MichałMyślę, że źródła powstania takiego artykułu są tylko dwa: 1. Zlecenie konkurencji mające na celu uderzenie w wizerunek dobrze prosperujących firm, i … Czytaj całość

26-08-2018

RomanObserwując w internecie poziom wykształcenia, inteligencji i kultury tzw. dziennikarzy wcale się nie dziwię, że z nimi nie chcą mieć nic wspólnego.

Rozwiń komentarze (100)