Notowania

obronność
04-11-2018 (14:00)

Utworzenie nowej brygady pochłonie kilka miliardów złotych. MON musi wybrać między liczebnością a jakością

- Tworzenie nowych jednostek to najdroższa rzecz, jaką można robić w wojsku - mówi money.pl Michał Likowski, ekspert wojskowy. Przed MON tymczasem dokończenie najdroższych w historii polskiego wojska zakupów systemów Patriot czy okrętów podwodnych. Rachunek opiewa tu na około 50 mld zł.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Krzysztof Kaniewski/REPORTER/East news)
W formowaniu nowych jednostek pomóc ma akcja rekrutacyjna

Ostatnie deklaracje szefa MON Mariusza Błaszczaka pokazują, jak bardzo zdeterminowany jest rząd, by utworzyć nową brygadę i dywizję. Wiadomo już, że to w Lublinie zostanie rozmieszczone dowództwo nowo formowanej brygady, która będzie wchodziła w skład tworzonej 18. Dywizji Zmechanizowanej.

Jak powiedział szef resortu, Lublin zasługuje na to, aby właśnie tu stacjonowały silne oddziały Wojska Polskiego. Co ciekawe, to wystąpienie zbiegło się w czasie z inauguracją kampanii "Zostań Żołnierzem Rzeczypospolitej", o której pisaliśmy w money.pl.

Świdnik oferuje śmigłowce dla marynarki. "Życzymy MON konsekwencji w podejmowaniu decyzji"

W jej ramach co miesiąc, w wyznaczonym tygodniu, w teren wyruszą mobilne zespoły rekrutacyjne, złożone z żołnierzy lokalnych jednostek wojskowych i przedstawicieli Wojskowych Komend Uzupełnień lub Wojewódzkich Sztabów Wojskowych. Gdzie można spotkać żołnierzy w danym województwie i mieście, sprawdź TU.

MON nie ukrywa, że chce zwiększyć "stan osobowy" polskiej armii we wszystkich jej obszarach. To znaczy, że poszukiwani są kandydaci do wszystkich rodzajów sił zbrojnych, czyli wojsk lądowych, specjalnych, lotnictwa, marynarki wojennej i obrony terytorialnej. W ten sposób wojsko chce zwiększyć liczebność o 10 tys.

Kupić trzeba nawet widelce

Do nowo tworzonej brygady trafić może około 3,5 tys. żołnierzy. Jeżeli chodzi o liczby w tym projekcie, pozostaje nam posługiwać się domysłami i szacunkami. Resort do czasu opublikowania tego artykułu nie odpowiedział na nasze pytania.

- Utworzenie nowej brygady to ogromny wysiłek finansowy. Praktycznie trzeba kupić sprzęt każdego rodzaju, włącznie z widelcami, kuchniami polowymi i całą masą innego drobnego ekwipunku, z którego istnienia wielu z nas nie zdaje sobie sprawy - mówi Michał Likowski, redaktor naczelny branżowego magazynu "Raport WTO".

Jeżeli chodzi o sprzęt ściśle wojskowy, to częściowo będzie można wykorzystać uzbrojenie z zapasów mobilizacyjnych. Tu można, zdaniem eksperta, szukać pewnych oszczędności. - Nie zmienia to jednak faktu, że tworzenie nowych jednostek to najdroższa rzecz, jaką można robić w wojsku - dodaje Likowski.

Koszt sprzętu, który należy skierować do nowej jednostki, nasz rozmówca szacuje, w ostrożnym wariancie, na kilka miliardów złotych, przy założeniu, że część z niego będzie wyposażeniem używanym i tylko wyremontowanym lub zmodernizowanym.

Nowym żołnierzom trzeba będzie płacić...

Niezwykle kosztowne, bo nie jednorazowe, a stałe i z długoletnią perspektywą, będzie utworzenie kilku tysięcy etatów wojskowych, przy czym już teraz na płace idzie prawie 25 proc. budżetu MON.

- Koszty osobowe oraz sumy niezbędne na szkolenie i obsługę sprzętu można określić na ok. 500 mln zł rocznie. Do tego należy doliczyć kwoty na przygotowanie infrastruktury: koszar, magazynów, obiektów szkoleniowych - wylicza Likowski.

Tu jednak z szacunkami musimy się zatrzymać, bo informacji na temat tego, jak ma być realizowany ten projekt, niestety jest zbyt mało, by ocenić, na ile będą tu wykorzystane już istniejące zasoby. Resort nie udziela informacji na ten temat. Póki co w sprawie kosztów jest więcej pytań niż odpowiedzi. Co może dziwić, bo nawet w najpotężniejszej armii świata nie robi się z tego tajemnicy.

- W USA, przy zwiększaniu liczebności sił zbrojnych kilka lat temu, Pentagon podał wszystkie konsekwencje finansowe. Podano koszty wyposażenia nowych jednostek, wzrostu funduszu płac, jak również zwiększenia wydatków bieżących na utrzymanie nowych oddziałów - mówi Likowski.

My tych sum nie znamy. Wiemy z kolei, że przed wojskiem zakupy w tak strategicznych obszarach jak okręty podwodne, Patrioty, śmigłowce i nowoczesna artyleria. Jak już pisaliśmy w money.pl, lekko licząc będzie to około 50 mld zł. Każdy zatem miliard wydany na wzrost liczebności osłabia nasze zdolności modernizacyjne. To też nie wszystko, bo przed nami są bieżące zakupy.

- Jednostki operacyjne wojsk lądowych potrzebują nowych systemów przeciwlotniczych, nowych wozów piechoty, pojazdów dowodzenia i rozpoznania. Ta lista jest ogromna i tu dochodzimy do kluczowego. Lepiej wybrać ilość czy jakość? - pyta Likowski.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez * *dziejesie.wp.pl

Tagi: obronność, wiadomości, gospodarka, najważniejsze, gospodarka polska
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
04-11-2018

byrcynZwinęli pieniądze na modernizację armii, kupili sobie samoloty, limuzyny rządowe, OT - i teraz słyszę na drogi lokalne. Jak zwiększą liczebność armii, … Czytaj całość

04-11-2018

staryZróbcie z powrotem powszechny obowiązek służby wojskowej i będziecie mieli problem rozwiązany ,raz do roku jeden pobór w styczniu idzie do woja i w … Czytaj całość

04-11-2018

fdsfdsNic nie kupią. Robią plany od 3 lat i nic z tego nie wychodzi oprocz nowych makiet, planów i premii za wymyslanie tych planów.

Rozwiń komentarze (101)