Notowania

niemcy
17-06-2018 (08:15)

Polskich pracowników Opla wyrzucono z hotelu w Niemczech. "Jeden z nas stracił 3 tys. euro"

Polscy robotnicy Opla wyrzuceni z hotelu w Niemczech są już po spotkaniach z polskimi i niemieckimi przedstawicielami koncernu. Ciągle jednak czekają na odszkodowanie za stracone mienie. Są zdecydowani iść w tej sprawie do sądu.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Facebook/screen)
Do sieci trafiły nagrania sprzed hotelu

Celem obydwu spotkań było wyjaśnienie sytuacji, w jakiej znaleźli się pracujący w fabryce Polacy. Przypomnijmy, kilka dni temu telewizja Polsat ujawniła, że 30 polskich pracowników delegowanych do fabryki Opla w Ruesselsheim (położonym w Hesji) zostało w drastyczny sposób pozbawionych dachu nad głową. Z pierwszych informacji wynikało, że ktoś nie dopilnował terminów i wynajął pokoje na okres krótszy, niż trwała delegacja.Gdy załoga była w pracy, obsługa hotelu po prostu spakowała cały ich dobytek do worków na śmieci i wyrzuciła przed budynek.

- Ci pracownicy mieli wszystko w workach na śmieci wyrzucone przed hotelem. Sprzęt elektroniczny wrzucony z jogurtami, kiszonymi ogórkami. Zdjęcia rodzinne, kartki od dzieci, to wszystko było razem z tymi kefirami - powiedział Polsatowi Mariusz Król z "Solidarności" działającej w polskiej fabryce Opla .

W piątek i w sobotę poszkodowani pracownicy spotkali się z pracownikami kolejno: niemieckiego zakładu koncernu, jak i jego polskiego oddziału w Gliwicach, gdzie pracują na co dzień. Ze strony niemieckiej, wg informacji money.pl, z robotnikami miał się spotkać szef HR zakładu, w którym pracują Polacy.

- Od razu nas przeprosił i powiedział, że taka sprawa nie miała prawa mieć miejsca. Obiecał, że się tym zajmą. Dodał także, że całkowicie zrywają współpracę z tym hotelem – mówi money.pl jeden z poszkodowanych pracowników, który uczestniczył w obydwu spotkaniach.

Drugie spotkanie odbyło się już z przedstawicielem opolskiego zakładu. Wyjaśniono na nim, że winę za zaistniałą sytuację ponosi biuro podróży, które organizowało pobyt Polaków w Hesji. - Pracownica biura odpowiadająca za kontakt z hotelem otrzymała słowną informację, że robotnicy nie muszą się przeprowadzać. Wysłała w tej sprawie maila do zakładu i informację przekazano polskim robotnikom – mówi nam nasze źródło.

Nieoficjalnie udało nam się potwierdzić, że biuro podróży przyznało się do swojego zaniedbania w tej sytuacji.

Wojciech Osoś, dyrektor public relations polskiego oddziału Opla zaznacza, że firma podjęła natychmiastowe działania w sprawie incydentu. I przesyła nam oświadczenie firmy w sprawie afery.

„Firma Opel Manufacturing Poland, jako pracodawca poszkodowanych, podjęła niezwłoczne działania zmierzające do ich wsparcia. W pierwszej kolejności obecni na miejscu koordynatorzy OMP podjęli czynności mające na celu pomoc pracownikom poprzez: przejęcie i zabezpieczenie usuwanych z hotelu rzeczy pracowników, udzielenie im pomocy organizacyjnej oraz zapewnienie nowego miejsca zakwaterowania. Podjęli także próby w hotelu wstrzymania usunięcia mienia pracowników, jednak hotel nie wstrzymał tych działań” - czytamy w piśmie.

Osoś podkreśla także, że firma wystosowała pismo do hotelu z żądaniem wyjaśnień i pełnego pokrycia szkód materialnych oraz przeprosin. Pomogła także spisać protokół szkód. Natychmiast zorganizowano również poszkodowanym nocleg w innym hotelu o wyższym standardzie. Ponadto pracownicy dostali do dyspozycji samochody oraz otrzymali dzień wolny w związku z tą sytuacją. Trwa poszukiwanie nowego, docelowego lokum dla poszkodowanych.

Pracownicy chcą szukać satysfakcji w sądzie. Liczą na odszkodowania od hotelu. Osoś twierdzi, że Opel analizuje możliwość podjęcia kroków prawnych.

Szkodzą wizerunkowi firmy?

Tymczasem robotnicy Opla skarżą się w rozmowie z money.pl, że podczas spotkania z oddelegowanym na miejsce polskim przedstawicielem, padły stwierdzenia, które odebrali jako oskarżenie ich o działanie na szkodę wizerunku spółki. Chodzi przede wszystkim o to, że sprawa wydostała się do mediów. - A to chyba fakt, że zostaliśmy tak potraktowani bardziej działa na szkodę wizerunku firmy? – mówi jeden z wyrzuconych z hotelu Polaków.

- Nie potwierdzam takiej informacji. Nie komentuje bezpośrednich rozmów z pracownikami – odpowiada na te doniesienia Osoś.

Nasz rozmówca z Rüsselsheim cały czas nie może powstrzymać emocji na wspomnienie poniedziałkowego incydentu. - Wyrzucono nasze rzeczy jak śmieci. Obsługa chodziła i się śmiała – opowiada.

- Mieszkaliśmy tam dwa miesiące. Nie było żadnych uwag, wręcz nas chwalono. Teraz czytamy w internecie, że piliśmy i robiliśmy burdy. Nie! Jedyni goście hotelowi, którzy zachowywali się niewłaściwie, to Niemcy przyjeżdżający tu na weekendy. My traktowaliśmy pokoje jak mieszkania – podkreśla.

Jak mówi, Polakom żyło się tam bardzo dobrze. - Lokalizację można porównać z naszą Wisłą. Cisza, spokój, ładnie, zielono. Szanowaliśmy to miejsce i chcieliśmy tam zostać jak najdłużej. Pilnowaliśmy się nawzajem, żeby nie było żadnych incydentów – twierdzi.

Według niego, na samym jedzeniu, które wyrzucono z lodówek, każdy z robotników Opla stracił co najmniej 50 euro. Nie licząc zniszczonych ubrań, sprzętu elektronicznego czy zdjęć rodzinnych, których wartość jest trudna do oszacowania. Ale to nie wszystko. Według informacji money.pl, jeden z Polaków miał w pokoju 3 tys. euro w gotówce. Odkładał je na kupno samochodu. Nie wiadomo, co się stało z jego pieniędzmi.

Pomoc Polakom, w postaci załatwienia polskojęzycznych adwokatów, obiecał już konsulat Rzeczypospolitej w Kolonii. W tej sprawie interweniował wojewoda śląski Jarosław Wieczorek.

W Sejmie interpelację dotyczącą incydentu złożył poseł Józef Brynkus z ugrupowania Kukiz'15.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Tagi: niemcy, opel, wiadomości, gospodarka, najważniejsze, gospodarka polska
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
17-06-2018

kaskaimigrantow by nie wyrzucili, bo by im ten cały hotelik sfajczyli.

17-06-2018

anna fnie ma znaczenia, czy biuro nawalilo czy nie. jak można wyrzucić rzeczy gości w workach na śmieci przed budynek? w jakim kraju panują takie normy … Czytaj całość

17-06-2018

rbwynająć najdroższą kancelarię prawną i puścić helmutów z torbami

Rozwiń komentarze (201)

Wybrane dla Ciebie