Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie

PILNE. Tak rynek reaguje na expose Morawieckiego

Największy bank w Polsce inwestuje w nowinki technologiczne. Europa daleko z tyłu

Największy bank w Polsce inwestuje w nowinki technologiczne. Europa daleko z tyłu

W placówkach pilotażowych PKO BP testowane są rozwiązania małych startupów technologicznych Fot. Reporter Poland
W placówkach pilotażowych PKO BP testowane są rozwiązania małych startupów technologicznych
Karty płatnicze, które jeszcze na początku tego wieku należały do rzadkości, teraz na nikim nie robią wrażenia. Wręcz stanowią problem - różnych plastikowych kart w portfelu mamy zwykle za dużo. Nowe technologie są nieodłącznym elementem polskiej bankowości. Wymagają nakładów, dlatego na czele rozwoju stoją w Polsce najsilniejsi gracze, w tym największy bank. Jak podaje PKO BP, jesteśmy europejskim liderem innowacji. Sam bank korzysta zresztą z rozwiązań małych start-upów, by testować najnowsze pomysły, o których jeszcze kilka lat temu nikomu nawet się nie śniło.

W Polsce działa obecnie ponad 360 tys. sklepów. Prawie dwie trzecie z nich umożliwia płacenie kartami płatniczymi, a w ponad 70 tys. można nawet wypłacić gotówkę jak w bankomacie.

Do kart większość z nas przywykła tak, że traktuje je podobnie jak gotówkę. Wciąż pozytywnie zaskakują nas i szybko są przyjmowane nowe propozycje banków. Jak choćby bezstykowa forma płatności, która bardzo szybko zdobyła uznanie. Płacenie do 50 zł bez użycia PIN to już akceptowalna norma.

Wydawanie kart zbliżeniowych rozpoczęto w 2008 roku, a już dwa lata później miało je dwa miliony osób. PKO BP chwali się, że było w tym pionierem.

- Rewolucja mogła się zacząć w momencie, kiedy PKO BP stworzył rynek, bo zaczął wymieniać karty od razu na zbliżeniowe. Kilka milionów klientów od razu dostało takie karty, a spółka należąca do PKO BP - eService - zaczęła instalować terminale zbliżeniowe POS - mówi money.pl Michał Macierzyński, zastępca dyrektora Centrum Bankowości Mobilnej i Internetowej w PKO BP. - Inaczej jest na przykład w Wielkiej Brytanii, gdzie płaci się w ten sposób głównie w Londynie i okolicach.

Nowinki technologiczne w służbie policji


- Polskie banki, obok tureckich, należą obecnie do najnowocześniejszych w Europie - zaznacza Macierzyński. - To co jest wdrażane i określane jako innowacja na Zachodzie, to u nas już działa i to często od wielu lat. Jak choćby szybkie przelewy międzybankowe, czy przelewy natychmiastowe „na telefon” - dodaje.

Jak wskazuje, na Zachodzie mówi się, że fintech ma zagrozić pozycji sektora finansowego w Europie. Firmy technologiczne mają wręcz zastępować banki. Kariera choćby bitcoina, czy innych kryptowalut wskazuje, że coś takiego jest teoretycznie możliwe. Nawet rozwija się para-giełda, gdzie kryptowaluty inwestowane są w start-upy.

- W Polsce takie zagrożenie jest minimalne, bo same banki należą do liderów rynku elektronicznego. Właściwie w Polsce to banki są fintechami - stwierdza Macierzyński.

- Jeśli spojrzeć na branżę fintech, to rozwiązania proponowane przez firmy idą w kierunku przyśpieszenia płatności pomiędzy klientami. W Polsce coś takiego istnieje od lat. Mamy nawet polski standard płatności mobilnych BLIK w kształcie i o zasięgu niespotykanym na świecie - zauważa.

Blik rozpycha się na rynku

Blik - czyli rozwiązanie umożliwiające płacenie i wypłacanie 6-cyfrowym kodem, a także szybkie przesyłanie pieniędzy na numer telefonu - w trzecim kwartale obsłużył już 8 mln transakcji, z czego 5,2 mln odbyło się w internecie. Tylko od lipca do września zdobył 700 tys. nowych użytkowników i jest ich już łącznie 5,2 mln. W ten sposób w Polsce Mastercard i Visa mają rosnącą w siłę konkurencję.

Co ciekawe, BLIK powstał z wspólnej inicjatywy samych banków - pod wodzą PKO BP sześć najbardziej zaawansowanych technologicznie z nich (Alior Bank, Millennium, BZ WBK, ING, mBank i PKO BP) postanowiło stworzyć jeden rynkowy standard, zamiast konkurować ze sobą tworzeniem alternatywnych systemów płatności mobilnych. Do dziś nie zdecydował się na to Pekao, który bez powodzenia próbował w pojedynkę stworzyć własny system.

Popularność zdobywają mobilne wypłaty bankomatowe - a do tego kilka banków wprowadziło prowizje za wypłaty mniejszych niż 100 zł kwot, z wyłączeniem właśnie Blik. Na razie raczkują jeszcze płatności Blikiem w sklepach czy restauracjach - stanowiły w trzecim kwartale zaledwie 6 proc. transakcji.

- PKO BP wystartował ze swoją aplikacją mobilną i płatnościami IKO w 2012 roku i potem dzięki naszej inicjatywie na bazie IKO powstał BLIK. Na rynku światowym brak jest takich standardów płatności, które przyjęłaby większość banków, na dodatek z tak znaczącym zasięgiem, gdzie ok. 70 proc. klientów banków może już z Blika korzystać - podkreśla Macierzyński.

PKO BP ma przy tym argumenty, by być liderem technologicznym branży bankowej - to blisko cztery miliony aktywnych klientów internetowych.

- Jesteśmy też liderem w bankowości mobilnej - podkreśla Macierzyński. - W tym roku przekroczymy prawdopodobnie próg dwóch milionów aplikacji IKO. Klientów mobilnych mamy zresztą najwięcej na rynku, nie tylko korzystających z aplikacji bankowej, ale logujących się tradycyjnie przez stronę - dodaje.

PKO BP ma obecnie ponad 1,8 mln aktywnych aplikacji mobilnych. To narzędzie - jak podkreśla Macierzyński - ma zresztą najlepsze oceny od użytkowników bankowości mobilnej w Polsce w sklepach z aplikacjami. W trzecim kwartale do swojego konta z poziomu urządzenia mobilnego zalogowało się już ponad 2,4 miliony klientów banku.

Wszystkie programy lojalnościowe w jednym, czyli ZenCard

Co więcej, bank jako pierwszy w sektorze zdecydował się zainwestować w start-up. ZenCard, choć stworzył bardzo interesujący produkt, nie mógł się samodzielnie przebić na rynku.

ZenCard to system, który umożliwia odchudzenie naszych portfeli. Nie o pieniądze, ale o karty lojalnościowe. Zamiast dziesiątek kart, które dają rabaty w różnych sieciach, karty lojalnościowe są zwirtualizowane i powiązane w systemie z kartą płatniczą klienta. Wszelkie rabaty są naliczane automatycznie podczas płatności kartą bankową w terminalu płatniczym tak, jakby klient miał kartę rabatową danej sieci handlowej. System ZenCardu sprzedany został w ubiegłym miesiącu OP Financial Group - największej instytucji finansowej Finlandii. A w Polsce?

- W sklepach Makro Zencard wspólnie z Visą przeprowadził już dużą promocję; rozpoczął też stałą współpracę z siecią drogerii SuperPharm, w ramach której do największego w Polsce programu lojalnościowego LifeStyle można się teraz zapisać znacznie szybciej i prościej z poziomu terminala płatniczego - podaje Macierzyński.

- Mamy bliskie relacje z sieciami handlowymi, bo to też nasi klienci. Wciąż mamy udziały w spółce eService, obsługującej transakcje bezgotówkowe. Mamy do tego największą bazę klientów – ponad 20 proc. rynku rachunków oszczędnościowo-rozliczeniowych. Klienci aktywnie korzystają z nowych rozwiązań. Mamy bardzo dobrze ocenianą przez klientów bankowość mobilną - wylicza Macierzyński. - Widać, że to działa i sieci handlowe powinny być zainteresowane - wnioskuje.

Start-upy na usługach banku. Bank na usługach start-upów

To niejedyne pomysły, które można wdrożyć w bankach ku korzyści klienta.

- Mamy kilka takich placówek, w których pilotażowo wprowadzamy nowinki technologiczne - podaje Macierzyński. - Zarówno rozwiązania biometryczne, jak i podpis długopisem elektronicznym, czy obsługa osób głuchych w oddziałach. Jesteśmy mentorem start-upów. Jeśli dostrzeżemy potencjał jakiegoś rozwiązania, , to jesteśmy gotowi zaryzykować i w nie inwestować - opisuje.

Jeden z przykładów to możliwość robienia zdjęć faktur w aplikacji mobilnej, a konto faktury w przelewie podstawia się automatycznie zgodnie z danami zawartymi na fakturze.

- W tym przypadku idziemy drogą wsparcia rozwiązania polskiego start-upu, a nie kupna drogiego rozwiązania już działającego na rozwiniętych rynkach, żeby spróbować to wdrożyć dla wszystkich klientów IKO - podaje Macierzyński. - Start-up zyska referencje naszego banku i doświadczenie, a nasi klienci skorzystają z użytecznej funkcji. - podkreśla.

Inna propozycją jest cyfrowy długopis. By uniknąć „papierologii” bank testuje system, dzięki któremu podpisany przez klienta cyfrowym długopisem formularz trafia w czasie rzeczywistym do systemów bankowych

- To rozwiązanie pozwala znacznie przyśpieszyć proces cyfrowej archwizacji oraz zmniejsza zużycie z papieru - opisuje dyrektor PKO BP. - Startup zbiera doświadczenia w naszym środowisku produkcyjnym, gdzie można uzyskiwać realne opinie i komentarze klientów - dodaje.

Pogłoski o śmierci placówek przesadzone

Bank nie ma przy tym w planach otwierania kiosków z terminalami zamiast pracowników. Podobne rozwiązanie wdraża właśnie polska firma Ailleron na Sri Lance.

- Podchodzimy do tego podobnie jak cały sektor - testujemy. Dobrze to rozwiązanie radzi sobie w Turcji, a szczególnie w państwach, gdzie jest słaba urbanizacja i są problemy ze zbudowaniem oddziału. Są nawet oddziały „na kołach” - wskazuje Macierzyński. - Kilka banków w Polsce próbowało, miało nawet swoje oddziały testowe. Ale widać, że klienci tak chętnie z tego nie korzystają. Jeśli już są skłonni do nowinek, to i tak będą realizować te procesy przez internet przy użyciu np. urządzeń mobilnych. Jeśli można i tak zrobić to na czacie przez komputer, czy komórkę, to po co iść do zautomatyzowanej placówki? Taka forma oddziałów będzie dotyczyła raczej mniejszych banków.

Dyrektor wskazuje, że największe banki będą miały nadal największe sieci oddziałów.

- Pogłoski o śmierci placówek są przesadzone - twierdzi Macierzyński. - Mimo że bankowość internetowa w przyszłym roku będzie miała w naszym kraju 20 lat, to obecnie tylko połowa polskiego rynku z niej korzysta. Jako największy bank na rynku nie mamy problemu - ruch w oddziałach jest. Nadal ludzie tego potrzebują. Inwestycje w unowocześnianie sieci placówek pomagają jednak m.in. zmniejszyć stałe koszty np. papierów i dokumentacji, którą trzeba archiwizować - zauważa Macierzyński.

Jak informuje, większość kont klienci wciąż wolą otwierać w oddziałach, nawet mimo tego, że potem korzystają głównie z bankowości internetowej czy mobilnej. Z kolei jest też wielu klientów, którzy korzystają tylko i wyłącznie z bankowości mobilnej, bo nie mają potrzeby zaglądania do bankowości internetowej. A klienci bankowości mobilnej należą do najaktywniejszych - w PKO BP logują się ponad siedem razy w tygodniu.

Banki ciągną za sobą e-administrację

Usługą, która właśnie dzięki bankom przebija się do powszechnego użytku jest obecnie e-administracja.

- Zaczęło się od 500+ i możliwości zakładania Profilu Zaufanego (eGO) - opisuje Macierzyński. - Pierwszy był nasz bank. Dostaliśmy w tym roku w USA nagrodę za współpracę z administracją publiczną i bankami - BAI Global Innovation Award. W Polsce cały czas mówiło się o e-administracji i nowoczesności, a byliśmy dotąd pod tym względem w ogonie Europy i świata. Administracja inwestowała w te rozwiązania wolno, bo założono, że nie ma klientów, którzy będą z tego korzystali. Wejście w to najpierw największego gracza, a potem innych banków umożliwiło otwarcie rynku. Udostępnienie tych usług kilku milionom klientów pozwala osiągnąć masę krytyczną, dzięki której cyfryzacja staje się konkretnym procesem, a nie odrealnioną ideą - podkreśla.

W przypadku 500+ da się zresztą zauważyć ciekawy trend regionalny, tj. jak podchodzi się do nowinek w poszczególnych częściach kraju.

- Bardzo aktywnie składane są wnioski oczywiście z woj. mazowieckiego, ale również z tzw. ściany wschodniej. Dużo aktywniej niż z pozostałych rejonów - zauważa Macierzyński. - Ale, co mnie osobiście zaskoczyło, pomiędzy ub.r. a tym nie ma wielkich różnic w liczbie złożonych tą drogą wniosków. Proces dyfuzji, czyli rozprzestrzeniania się nowych rozwiązań musi trwać. Jeśli ktoś przez lata korzystał z bankowości internetowej, to niekoniecznie automatycznie przejdzie do mobilnej.

Bank zresztą idzie dalej w tym kierunku. Współpracuje obecnie z Krajową Izbą Rozliczeniową - operatorem systemu Elixir.

- Z KIR-em współpracujemy teraz nad tzw. węzłem komercyjnym, gdzie nasz login i hasło będzie służyło do potwierdzania tożsamości np. w sklepach internetowych, a umożliwi nawet podpisywanie umów przez internet. To zrewolucjonizuje polski e-commerce. Będzie to z korzyścią dla polskiej gospodarki, a i przy okazji dla banku. To wszystko rzeczy trendotwórcze - ocenia Macierzyński.

Kilkudniowe dziecko z kontem

Zmiany nie muszą jednak następować wyłącznie w technologii, ale też odkrywane są nowe/stare segmenty rynku.

- Jako pierwszy bank w Polsce stworzyliśmy ofertę dla dzieciaków poniżej 13 roku życia - podaje dyrektor PKO BP. - Co trzecia szkoła należy teraz do SKO, a PKO Junior rozwija się dynamicznie. Mamy praktycznie 100 proc. rynku kont dla osób poniżej 13. roku życia.

SKO to program znany z podstawówek lat 80. ubiegłego wieku, choć wtedy mający swoją dość ”przaśną” formę zapisu oszczędności w książeczkach - oszczędności dość szybko zresztą tracących na wartości w miarę postępującej inflacji. Kilka lat temu PKO odświeżył ten program, nadając mu nowoczesne, cyfrowe oblicze. Na jego bazie powstał też PKO Junior, czyli bankowość dla dzieci poniżej 13. roku życia i ich rodziców.

- W bazie mamy obecnie prawie 400 tysięcy kont dzieci poniżej 13 roku życia, które uczą się finansów w praktyce pod nadzorem nauczycieli w SKO czy rodziców w PKO Junior. Rodzice zakładają konta nawet noworodkom, odkładając na nich najpierw oszczędności dla dziecka, a następnie przekazując je w użytkowanie dorastającym pociechom. Mieliśmy nawet klientkę kilkudniową - podaje Macierzyński. Informuje przy tym, że w rynku od 13 do 17 lat ma około jednej trzeciej rynku.

pko bp, pko, startupy, fintech
Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
Amikjas
2017-11-29 21:12
To dobre posuniecie dla pko, żeby inwestować w takie innowacje. To dobrze, że nadążamy za technologią
jowita
2017-11-27 23:08
Bardzo wiele ciekawych rozwiązań wdraża bank. Oby tak dalej
Janusz
2017-11-13 13:15
Bardzo dziękuję Panu Michałowi Grądarskiemu za wielką cierpliwość i fachowość w poprowadzeniu mnie przez kilkadziesiąt minut przez nieprzewidziane zawiłości związane z realizacją transakcjii.
Pokaż wszystkie komentarze (22)