Notowania

giełda
09-10-2018 (10:58)

Prawie 5 mld zł wyparowało z Play. Najbardziej spektakularny spadek giełdowy od kryzysu finansowego

Od globalnego kryzysu finansowego nie było tak ostrego zjazdu na polskiej giełdzie. Play wszedł na nią z przytupem, ale ci, którzy dali się skusić, teraz liczą straty. I to pokaźne. Gigantyczne zadłużenie i ostatnio odpływ klientów zwiększają skalę zniszczenia. Celebryci w reklamach nie pomogli.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Wlodzimierz Wasyluk)
Celebryci na billboardach nie dają już bezpośredniego przełożenia na notowania giełdowe

Akcjonariusze największego obecnie operatora telefonii komórkowej w Polsce zrobili doskonały interes, wyprzedając ponad rok temu akcje w ofercie publicznej. Sprzedali wtedy pakiet 122 mln akcji za 4,4 mld zł - teraz za to samo dostaliby już tylko 2,2 mld zł.

Gorzej z tymi, którzy to kupowali. W tym gronie były między innymi fundusze emerytalne. Aviva OFE miał na koniec ub. roku akcje Play o wartości 254 mln zł, a Nationale-Nederlanden OFE 154 mln zł. Jednostki NN OFE zachowywały się w tym roku gorzej od rynku, zyskując tylko 1,7 proc., co było najgorszym wynikiem wśród OFE - to prawdopodobnie właśnie przez inwestycję w Play. Aviva OFE musiał pozbyć się akcji szybciej, bo jednostki funduszu zachowywały się w trakcie roku dobrze.

Zobacz też: Kurdej-Szatan: Nie bałam się łatki "blondynki z Playa"

Wartość Play Communications spadła w ciągu roku (między 8 października 2017 a 8 października 2018) o ponad 4,6 mld zł, czyli o 50 proc. Uwzględniając jednocześnie spadek wartości i procentowy można to porównać w ostatnich latach tylko ze spadkami JSW, który po dobrym debiucie przez dłuższy czas tylko tracił - w latach 2013-2014 ubyło łącznie 8,9 mld zł kapitalizacji węglowej spółki, z 11 mld zł do 2 mld zł.

Notowania akcji Play od debiutu

Gorzej było tylko w 2008 r.

Gdy sięgniemy dalej wstecz, okazuje się, że owszem, zdarzały się już w historii większe spadki wartości rynkowej. Jeśli zestawić razem stratę wartościową i procentową, to jednak gorzej niż z Play bywało tylko w 2008 roku, czyli w czasie paniki związanej z kryzysem finansowym po upadku Lehman Brothers.

Najbardziej znamienny przykład tego, co działo się wówczas na giełdzie, to Pekao, który pomiędzy lutym 2008 a 2009 stracił aż 30 mld zł kapitalizacji, czyli 70 proc. KGHM pomiędzy październikiem 2007 i 2008 stracił na wartości aż 23 mld zł, czyli 85 proc.

Ale 2008 rok to jedne z ciemniejszych czasów światowych giełd akcji, porównywane często z Wielkim Kryzysem 1929 r. Obecnie teoretycznie wszystko jest normalnie. Koniunktura na rynku w miarę dobra, giełda w Nowym Jorku bije rekord za rekordem. Co prawda gromadzą się ciemne chmury, bo banki centralne podwyższają stopy procentowe, ale dużej nerwowości jeszcze nie widać. Indeks WIG20 spadł w tym roku o 9 proc., ale w ubiegłym roku wzrósł o 26 proc., czyli można to zrzucić na karb odreagowania.

Co się dzieje z Playem? Na pierwszy rzut oka nic złego. Zyski są, w drugim kwartale nawet dużo wyższe niż oczekiwali analitycy, bo spółka zarobiła 200 mln zł na czysto, tj. o 160 mln zł więcej niż rok temu. 15 mln aktywnych klientów i pozycja największego operatora na polskim rynku. Dlaczego jest tak źle na giełdzie, skoro jest tak dobrze?

Jazda na krawędzi

Problem w tym, że spółka działa na wysokim poziomie ryzyka. Praktycznie cała jej działalność finansowana jest długiem. Kapitały własne są ujemne i wynosiły na koniec czerwca minus 596 mln zł. Zamiast spłacać dług, akcjonariusze wypłacają sobie regularnie dywidendę. W maju spółka przelała im 652 mln zł, co sfinansowano w całości kredytem. Dług wzrósł do 8,8 mld zł.

Na same odsetki od zadłużenia idzie kwartalnie ponad 90 mln zł. Zasoby gotówki spadły po wypłacie dywidendy do 180 mln zł. Niech tylko EBC podwyższy stopy procentowe i trzeba będzie płacić za odnawianie (rolowanie) długu wyższym oprocentowaniem, a firma może mieć kłopoty.

Do tego doszły jeszcze koszty wprowadzonego w ub. roku darmowego dla klientów roamingu międzynarodowego, które zmniejszyły zyski spółki. A i to nie wszystko. Dno notowań w październiku tłumaczyć można nowymi danymi UKE o migracji klientów między sieciami komórkowymi.

W trzecim kwartale klienci oddali 144 tys. numerów w Playu i to najgorsza statystyka na rynku. Jednocześnie udało się przyciągnąć 121 tys. nowych użytkowników, czyli netto firma straciła 22 tys. użytkowników. Gorzej było tylko w przypadku Orange.

Klientów przyciąga Polkomtel, który przyrósł o 11 tys. użytkowników netto. Najwyraźniej siła marketingowa Szymona Majewskiego jest większa niż przewijających się przez reklamy Playa celebrytów: od stale występującej tam Barbary Kurdej-Szatan po wykorzystywanych w pierwszych dziewięciu miesiącach Zbigniewa Bońka, Magdy Gessler, Oliwiera Janiaka czy Kamila Bednarka. Być może ratunkiem mają być teraz Jakub Wojewódzki razem Joanną Krupą lub Tomasz Kammel, którzy pojawili się niedawno na fioletowych billboardach?

Rekord należy do Pekao

Choć spadek kursu giełdowego Playa jest spektakularny, to w historii zajmuje zaledwie 31. miejsce w wielkości odpływu kapitału od spółek na GPW w skali roku. Rekord nominalny należy do wspomnianego wyżej Pekao, który w ciągu "kryzysowego" roku stracił 30 mld zł, a wiązało się to z ryzykiem działalności jego ówczesnego właściciela, czyli włoskiego Unicredit. Drugie miejsce zajmuje KGHM, na którego wycenie odbił się spadek kursu miedzi w czasie globalnego kryzysu finansowego.

Bank Pekao na liście liderów odpływu kapitału z akcji znalazł się w tym wieku aż w trzech latach: 2008, 2016 i lideruje w roku bieżącym. Częściej liderował spadkom Orange Polska: w 2002, 2007, 2009, 2012. W ten sposób z niegdysiejszego lidera wartości rynkowej zrobiła się obecnie dopiero 21. największa spółka na GPW.

Ale, żeby nie było, że popadamy w tony wyłącznie negatywne, są też oczywiście i piękne karty warszawskiej giełdy. W tym roku zapisuje je CD Projekt, który po sukcesach gier z serii z wiedźminem i zapowiedzi nowego superhitu Cyberpunk 2077 „przytył” w tym roku o ponad 6 mld zł, czyli o 68 proc. A to i tak statystyki po mocnych spadkach z ostatnich dni.

W 2007 roku Bank Pekao (znowu) zwiększył wartość giełdową o 22 mld zł, czyli o 57 proc. Rok później oddał wszystko z okładem. W 2017 roku inny bank, PKO BP zwiększył swoją wartość o 20 mld zł, czyli o 58 proc.

Aż trzy razy w tym wieku na liście przyrostów wartości znalazł się PKN Orlen, który przyciągnął najwięcej kapitału w latach: 2005, 2015 i 2016 - najwięcej w 2005, kiedy zyskał na kapitalizacji 11 mld zł. Tyle samo sukcesów może sobie przypisać KGHM, który zyskiwał ponad 13 mld zł wartości w trzech latach: 2009, 2010 i 2012.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Tagi: giełda, ply, wiadomości, gospodarka, najważniejsze, gospodarka polska
Źródło:
WP Money
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
09-10-2018

mike"Celebryci w reklamach nie pomogli." - jak tylko widze jakiegoś "celebrytę" w reklamie od razu zastanawiam się czy nie zrezygnować z usług danej firmy … Czytaj całość

09-10-2018

o takBo to nie mogło się udać. Żeby kupić usługę tylko dlatego, że reklamuje ją pseudo znana twarz, trzeba być psychicznie chorym.

09-10-2018

MiliCelebryci zarobili , właściciele spółki zarobili , a inwestorzy stracili . Jakie to polskie !

Rozwiń komentarze ()

Wybrane dla Ciebie