"Jesteśmy spokojni o wynik postępowania". MAN Polska odpowiada na zarzuty Polskiej Grupy Zbrojeniowej

Polska Grupa Zbrojeniowa i Autosan zaliczyły wpadkę. Dokumenty do przetargu dla wojska dotarły za późno, firma wypadła z postępowania. Prezesi firm od rana tłumaczą się z tego błędu. Autosan wyrzucił pracownika odpowiedzialnego za przetarg i sugeruje, że doszło do korupcji. - Wszystko odbyło się zgodnie z prawem. Jesteśmy spokojni o postępowanie służb - odpowiadają przedstawiciele MAN, który wygrał przetarg. Money.pl otrzymał oświadczenie firmy.

MAN w Polsce jest od 25 lat. Firma zatrudnia 4 tys. osób
Źródło zdjęć: © Reuters
Mateusz Ratajczak

- Wszystko odbyło się zgodnie z prawem. Nasza oferta została uznana za ważną - tłumaczą przedstawiciele MAN Polska, który wygrał przetarg na dostawę autobusów dla wojska. Money.pl otrzymał właśnie oświadczenie firmy. Skąd afera? Polska Grupa Zbrojeniowa i Autosan zaliczyły wpadkę. Dokumenty do przetargu dotarły za późno i firma nie mogła walczyć o kontrakt. Prezesi firm od rana tłumaczą się z tego błędu. Jeden pracownik stracił pracę, pojawiły się też podejrzenia korupcji. Sprawę zbada ABW.

O co chodzi? O wtopę nadzorowanej przez ministra obrony narodowej Polskiej Grupy Zbrojeniowej, w skład której wchodzi Autosan. Firma miała być uratowana m.in. dzięki kontraktom od wojska. Aby je zdobyć, musiała jednak wygrywać przetargi. Tak się teraz nie stało, bo dokumenty dotarły o 20 minut za późno. W efekcie firma musiała się pożegnać z szansą na kontrakt za prawie 30 mln zł. O sprawie piszemy tutaj.

Od rana tłumaczą się prezesi obu firm. PGZ wprost sugeruje, że mogło dojść do działań korupcyjnych. Wypowiedź prezesa PGZ zobaczysz poniżej:

Co na to MAN, który wygrał przetarg? W nieoficjalnych rozmowach z pracownikami firmy usłyszeliśmy, że "nikt nie boi się o wynik postępowania odpowiednich służb". Firma postanowiła odnieść się do sprawy oficjalnie. Money.pl otrzymał właśnie oświadczenie firmy.

- MAN Truck & Bus Polska oświadcza, że złożyła ofertę w zgodzie z ustawą o zamówieniach publicznych. Ze strony naszej firmy wszelkie procedury i terminy zostały zachowane i realizowane w zgodzie z obowiązującym prawem, mimo kilkukrotnej zmiany terminu zamknięcia przetargu oraz zmian wymogów technicznych przetargu i specyfikacji pojazdów. Nasza oferta została uznana za ważną i jedyną, czego konsekwencją było podpisanie umowy na dostawę autobusów turystycznych MAN - czytamy w oświadczeniu.

- Firma MAN nie toleruje jakichkolwiek nieuczciwych praktyk biznesowych lub niezgodnych z prawem zachowań - czytamy dalej.

MAN wspomina również, że w ostatnich latach brał udział w podobnych przetargach. Również je wygrywał, a żadnych nieprawidłowości nie było. W sumie firma dostarczyła już 90 autobusów turystycznych dla wojska.

Jednocześnie przedstawiciele firmy uważają za niesprawiedliwie przedstawianie jej jako "jakiejś niemieckiej firmy".

Dlaczego? - W Polsce firma MAN obecna jest od prawie 25 lat zatrudniając w swoich zakładach produkcyjnych w Niepołomicach i Starachowicach oraz centrum finansowo-księgowym w Poznaniu oraz spółce sprzedażowo-serwisowej prawie 4000 pracowników - wyjaśniają w dokumencie.

- W regionie świętokrzyskim MAN jest jednym z największych pracodawców, zatrudniając ponad 2500 osób, angażując się w liczne projekty społeczne i edukacyjne. Rocznie w fabryce w Starachowicach produkowanych jest około 1500 autobusów miejskich, dostarczanych na cały świat. W latach 2015 - 2016 zakład w Starachowicach został gruntownie zmodernizowany, a wartości inwestycji przekroczyła 40 mln euro - czytamy w piśmie.

Wybrane dla Ciebie