Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
15-latkowie w Polsce pójdą do pracy. Zmieniają się przepisy

15-latkowie w Polsce pójdą do pracy. Zmieniają się przepisy

Młodzi ludzie mogą wykonywać tylko lekkie, nieobciążające prace, takie jak roznoszenie ulotek Fot. Piotr Kamionka/REPORTER
Młodzi ludzie mogą wykonywać tylko lekkie, nieobciążające prace, takie jak roznoszenie ulotek

W tym roku nie wszystkim uczniom 1 września będzie się kojarzył jednoznacznie z koniecznością pójścia do szkoły. Niektórzy 15-latkowie rozpoczną swoją pierwsza pracę. Legalnie, bo tego dnia wejdą przepisy obniżające wiek, w którym można podjąć zatrudnienie.

Bez żadnych ograniczeń może pracować każdy, kto ukończył 18. rok życia. Jeśli maturzysta jest w stanie pogodzić naukę z pracą, to może robić obie te rzeczy na raz, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by rzucił szkołę i podjął pracę w pełnym wymiarze. Jest dorosły, więc samodzielnie może podejmować takie decyzje.

Co innego, gdy nastolatek pełnoletności jeszcze nie osiągnął. Zgodnie z obecnie obowiązującymi przepisami, pracę mogą podjąć już 16-latkowie, ale pod warunkiem, że będzie ona służyła przyuczeniu do wykonywania zawodu albo że będą to lekkie obowiązki, których wykonywanie nie zaszkodzi ich zdrowiu.

Z początkiem września dolna granica zostanie obniżona o rok, więc obejmie także 15-latków.

- Nie sądzę, by ta drobna zmiana miała mieć jakieś znaczenie dla rynku pracy. Znakomita większość młodzieży do 19. roku życia uczy się i tak naprawdę jest zainteresowana pracą wyłącznie w czasie wakacji i ferii – wyjaśnia Andrzej Kubisiak, rzecznik prasowy Work Service, największej agencji zatrudnienia w Polsce.

Młodociani nie są dyspozycyjnymi pracownikami

Wyjaśnia, że choć usługi agencji zatrudnienia są skierowane do osób młodych, to jego firma właściwie w ogóle nie obsługuje osób młodocianych, czyli w wieku 16-18 lat. Pracodawcy nie są zainteresowani zatrudnianiem ich, bo wiąże się to z koniecznością spełnienia dodatkowych wymogów. Młodzi kandydaci muszą otrzymać od lekarza zaświadczenie, że praca, którą chcą podjąć, nie zagraża ich zdrowiu.

Zobacz też: Jak humaniści mają się odnaleźć w biznesie


Co więcej, młodzi pracownicy, choćby deklarowali wielką chęć do pracy, nie mogą poświęcić jej zbyt wiele czasu. Wprawdzie po ukończeniu 16. roku życia mogą pracować nawet 8 godzin na dobę, ale do czasu pracy wlicza się czas nauki w takim wymiarze, jaki wynika z jego planu zajęć w szkole – i to bez względu na to, czy odbywa się ona w godzinach pracy.

Żeby było jeszcze trudniej, jeśli danego dnia jest w szkole, w pracy nie może być dłużej niż 2 godziny. Wniosek? Po ośmiu lekcjach do pracy nie pójdzie. Po dwóch, czterech czy sześciu w pracy będzie mógł spędzić najwyżej 2 godziny. Liczba takich godzin w tygodni nie może przekroczyć dwunastu.

Czytaj też: Zrujnowani 20-latkowie. Pożyczają na potęgę, ze spłatą długów mogą mieć problem

Młodociani mogą wykonywać tylko lekkie prace

Nawet gdy młodociany czuje się na siłach, by pracować w hucie czy załadowywać europalety, taka praca jest poza jego zasięgiem. Przepisy mówią wyraźnie, że młodzi ludzie mogą podejmować wyłącznie lekkie obowiązki, które nie stanowią zagrożenia dla ich dla życia, zdrowia i rozwoju psychofizycznego, a także nie kolidują z wypełnianiem obowiązku szkolnego.

Czytaj też: Rekordzista ma ponad 45 mln zł długu. Zobacz, jak nie znaleźć się na tej liście

Katalog prac lekkich, do których można oddelegować młodocianego pracownika, określa pracodawca w porozumieniu z lekarzem medycyny pracy. Następnie zatwierdza go okręgowy inspektor pracy. Na pewno do prac lekkich zaliczymy roznoszenie ulotek, zbieranie owoców czy proste prace biurowe.

Jak widać, tych obostrzeń jest sporo i nic dziwnego, że firmy wolą "wiązać się" z pracownikami, których mogą zatrudnić w pełnym wymiarze i bez konieczności tworzenia jakichś szczególnych regulacji.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl.

Czytaj także
Polecane galerie
hmmmmm....
2018-04-22 12:03
Desperacja... zasoby ludzkie, którymi tak bezmyślnie zarządzano na przestrzeni ostatnich 25 lat uległy wyczerpaniu. Strawiono wszystkie dostępne legalnie rezerwy ludzkie, a teraz sięga się po tych którzy powinni poświecić ten czas swego życia na definiowanie przyszłej drogi zawodowej oraz rozwój. Jak wielu z nich ulegnie iluzji wiary w tzw. "łatwe pieniądze"? Jak wielu zrezygnuje ze swych aspiracji w imię zadowalania się ochłapami? Ilu ulegnie wypadkom i trafi na renty przed czasem? Zapewne wielu, ale nie od dziś wiadomo, że motorem napędowym polskiej gospodarki jest wyłącznie tania oraz produktywna siła robocza. Dzięki tej decyzji nic się zmieni:) Musimy jednak zmobilizować wszystkie witalne i niestety dogasające siły narodu:)) Obsługa długu sama się nie sfinansuje, a przed nami kolejne wybory:) Poza tym trzeba się spieszyć z żerowaniem na produktywności najmłodszych polaków... Nim wszyscy wyjadą, a ostatni zgasi światło można będzie uzyskać choćby częściowy zwrot kosztów;)
wasz odmieniec
2018-04-22 11:45
A może tak do wyborów pojdą? Za to każdy z nas dużo zrobił dla słabszych od siebie! Jak każdy Polak kradnie(okrada dzieci) to i X musi kraść to matematyka!
Oto dowód Polaku że sam kradniesz a wydaje się tobie ze jeszcze dzieciom pomagasz! Gdybyś ty Polaku zapracował tylko na siebie to dziecko twoje by pomocy nie potrzebowało bo ono też jest Polakiem! Proste a dla
tylko pytam
2018-04-22 11:42
no proszę i dzieciństwa się nie zabiera? co na to wspaniali państwo Elbanowscy do szkoły sześciolatek nie ale piętnastolatek do roboty i owszem na chwałę kaczogrodu
Pokaż wszystkie komentarze (101)