Notowania

edukacja
12.12.2018 11:57

Protest nauczycieli się rozszerza. Od 17 do 21 grudnia nieczynne będą też przedszkola

Protest nauczycieli przypomina strajk policjantów. Mundurowi masowo przechodzili na L4 tuż przed newralgicznym 11 listopada i wygrali. Pracownicy oświaty celują w próbne egzaminy ósmoklasistów, a przedszkolni wychowawcy przyłączają się, bo to gorący tydzień przedświąteczny.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Piotr Mecik/East News/EastNews)
Protestujący zdają sobie sprawę, że "strajk chorobowy" mocno odczują rodzice dzieci, jednak "strajk na pół gwizdka" z zapewnieniem opieki nie jest po prostu możliwy.

Już w poniedziałek 17 grudnia nauczyciele i wychowawcy przedszkolni na masową skalę przechodzić będą na zwolnienia lekarskie. Będzie to sporym problemem dla rodziców młodszych dzieci, którym trzeba będzie zapewnić opiekę.

Zobacz także: Prezes ZNP krytycznie o minister edukacji: szkody, które wyrządziła, nie mogą być nagradzane

Dostaliśmy też kolejne zgłoszenie od naszej czytelniczki przez platformę dziejesie.wp.pl. Okazuje się, że protest nie dotyczy tylko szkół. Rodzice dziecka z jednego z wrocławskich przedszkoli dostali maila, w którym kierownictwo placówki informuje o jej zamknięciu w dniach 17-21 grudnia. Treść prezentujemy poniżej.

Nazwa przedszkola pozostanie do wiedzy redakcji, zgodnie z prośbą czytelniczki.

- To ogromny kłopot. Oczywiście dobrze, że mamy trochę więcej czasu na załatwienie opieki, jak pisze dyrekcja. Ciągle jednak pozostają dzieci, którymi, ktoś się musi zająć. W większości znanych mi rodzin nie ma opcji, by któryś z rodziców mógł wziąć urlop w ostatnim tygodniu przed świętami - mówi Karolina.

Co z maluchami?

Inni rodzice bardzo ostro w internecie komentują zachowanie protestujących, jednocześnie informują, że zebranie z kierownictwem placówki było bardzo trudne. Dyrektorka placówki miała być na nim kompletnie załamana. Jedna z mam zaproponowała nawet, że kilkoro maluchów może w tych dniach przygarnąć.

Co ciekawe, akcja nie jest wynikiem przeprowadzanej przez Związek Nauczycielstwa Polskiego ankiety strajkowej. Choć wyniki potwierdziły, że za przechodzeniem na L4, była większość z 300 tys. głosujących nauczycieli.

Jak we wtorek mówił nam Sławomir Broniarz, prezes ZNP, jego związek nie mam z tym nic wspólnego. - To oddolna akcja nauczycieli. Związek decyzje o formie protestu podejmie 18 grudnia. Ten, który może wystartować już 17 grudnia, to oddolna inicjatywa nauczycieli. Podzielamy wraz z nimi opinie, że warto walczyć o płacę, ale to nie jest nasza decyzja - mówił związkowiec.

W środę Broniarz powtórzył stanowisko związku, dodając, że wie o placówkach przedszkolnych w kraju, które będą zamknięte przez ten tydzień. Uspokaja, że będą to jednostkowe przypadki, jednocześnie zastrzegając, że tu może nie mieć pełnej wiedzy.

Ministerstwo milczy

O próbę oszacowania skali problemu poprosiliśmy MEN. Zapytaliśmy też wszystkie kuratoria w kraju. Jednak do czasu opublikowania tego artykułu nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Nie wiemy więc, ilu placówek może to dotyczyć, czy przed protestem dojdzie do spotkania z nauczycielami i jakie konsekwencje grożą uczestnikom strajku.

Nie wiemy również, jak MEN i kuratoria poradzą sobie z tym, że szkoły i przedszkola mają obowiązek zapewnić opiekę dzieciom. Nadal też nie wiadomo, kto stoi za tym protestem. ZNP sympatyzuje z działaniami nauczycieli, ale to nie ich strajk. Jak dowiedział się money.pl, pomysł zrodził się na grupie "Ja nauczyciel" na Facebooku.

- Organizatorami są nauczyciele. Nie ma jednej osoby, która to zainicjowała. Myślę, że w wielu miejscach ten pomysł kiełkował i kiełkował, aż w końcu ktoś puścił w obieg info, że wtedy a wtedy robimy tę akcję - mówi pragnący zachować anonimowość nauczyciel z tej grupy, który po kolejnych pytaniach jednak przyznaje, że pomysł zrodził się na forum "Ja nauczyciel".

Potem informacja o proteście rozeszła się w środowisku przez maile i SMS-y. Informacje te potwierdził też inny nauczyciel z tej grupy liczącej ponad 15 tys. członków.

Staną szkoły w całym kraju

- Najpierw pojawiały się głosy, że może zrobimy coś na wzór policjantów. Później ktoś napisał, żeby najpierw dać ostrzeżenie, właśnie w terminie przedświątecznym. Jak rząd nie da 1000 od 1 lutego, wtedy będzie trzeba zadziałać bardziej ostro, np. w czasie egzaminów. Potem do mnie również wiadomość docierała innymi drogami - mówi inny z członków zamkniętej grupy.

Trzeci z naszych rozmówców, który również pragnie zachować anonimowość mówi, że z informacji publikowanych na grupie wynika, że np. w powiecie drawskim 100 proc. nauczycieli i wychowawców idzie na L4. Takich powiatów ma być więcej i strajk nauczycieli zamknie wiele szkół i przedszkoli w całym kraju.

- Nie jestem jednak w stanie oszacować dokładnej liczby. Oczywiście zdajemy sobie sprawę, że możemy być kontrolowani na tych zwolnieniach. Tego problemu nie mieli policjanci. Jesteśmy jednak bardzo zdeterminowani, bo dane MEN o zarobkach nauczycieli średnio 5,5 tys. brutto to totalne bzdura. Nie znam nikogo z takimi dochodami. Sam pracuję w dwóch szkołach - mówi nauczyciel.

Nasi rozmówcy rozumieją też, że protest odczują rodzice dzieci, jednak "strajk na pół gwizdka" z zapewnieniem opieki w wersji z L4 nie jest po prostu możliwy.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Tagi: edukacja, protest nauczycieli, l4, podwyżki, znp, wiadomości, gospodarka, gospodarka polska
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
12-12-2018

ArekSkandalem jest to, ze nauczyciel z wyższym wykształceniem, maksymalnym awansem zawodowym i 15 letnim stażem zarabia mniej niz kasjerka w Biedronce....

12-12-2018

DruidNo to kontrola z zusu i w razie nadużyć konsekwencje. Dla konowałów oszustów również

12-12-2018

PiotrPostkomuna w akcji a nauczyciele to ich twardy elektorat !!!!

Rozwiń komentarze (345)