Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Referendum w Szwajcarii: 2,5 tys. zł na dziecko i 10 tys. zł dla dorosłych. Szwajcarzy tego nie chcieli

Referendum w Szwajcarii: 2,5 tys. zł na dziecko i 10 tys. zł dla dorosłych. Szwajcarzy tego nie chcieli

Fot. valeriiaarnaud / Shutterstock

Popularność programu 500+ spowodowała, że wyniki sondażowe partii rządzącej w Polsce są na fali wznoszącej, prawie tak dobre jak przed wyborami parlamentarnymi w październiku ubiegłego roku. Szwajcarzy w ostatnią niedzielę uczestniczyli w referendum w bardzo podobnej sprawie. Tam pomysł jednak przepadł, bo ludzie zdają sobie sprawę, kto by za to wszystko zapłacił.

5 czerwca aż 76,9 proc. Szwajcarów odrzuciło projekt ustawy, w wyniku której państwo miałoby obowiązek wypłacania każdemu dorosłemu 2,5 tysiąca franków (9,9 tys. zł), a na każdego nieletniego 625 franków (2,5 tys. zł) miesięcznie. Średnia zarobków w Szwajcarii wynosi 6,4 tys. franków, a proponowaną kwotę zarabia np. sprzedawca w kiosku.

Okazało się, że mieszkańcy kraju Wilhelma Tella takich pomysłów nie kupują. Być może zdają sobie sprawę, kto zawsze płaci za wydatki państwa.

A jak świat długi i szeroki, płacącymi zdecydowaną większość podatków nie są wcale najbogatsi czy korporacje, a po prostu zwykli ludzie. To na nich każde podwyżki podatków są prędzej czy później przerzucane w tej czy innej formie. Jeśli na przykład podwyższymy podatki firmom, to te podniosą ceny produktów albo zetną zatrudnienie lub wynagrodzenia pracowników. Najbogatsi natomiast dość dobrze sobie radzą w gęstwinie przepisów i rezydują zazwyczaj w rajach podatkowych.

W związku z tym, jeśli państwo mówi, że coś wypłaci, to jednocześnie informuje, że zabierze - i to nie komu innemu, tylko właśnie tobie. A do tego potrąci sobie koszty przepływu pieniądza, zwiększając obciążającą gospodarkę, a więc i podatnika, biurokrację.

Nie mają co do tego złudzeń obywatele Szwajcarii, bo dość kuriozalny pomysł, żeby najpierw zabrać wszystkim, a potem wszystkim oddać, odrzucili olbrzymią przewagą głosów.

Najwięcej zwolenników ten pomysł miał w Bazylei - Miasto (36 proc.) i regionie Jura - pogranicznym z Francją (35,8 proc.). Średnio jednak poparł go tylko co czwarty Helwet.

- Jako biznesmen jestem realistą i liczyłem się z 15-procentowym poparciem - powiedział dziennikarzowi Reutera zwolennik idei, właściciel kawiarni w Bazylei. - Okazuje się, że poparło go 20, lub może nawet 25 proc. Uważam, że to fantastyczny i sensacyjny wynik. Kiedy widzę zainteresowanie mediów z wszystkich krajów świata, to jednocześnie mówię, że ustalamy tu przyszły trend - dodał.

Tymczasem w Polsce... PiS święci triumfy za 500+

Ten trend oczywiście już wcześniej się rozpoczął, choć wypłacanie pieniędzy wszystkim dorosłym jest nowością, której jeszcze nikt poważnie nie rozważał.

W Polsce od dwóch miesięcy rząd realizuję połowę szwajcarskiego programu. A wartościowo właściwie jedną piątą tej połowy, bo nasz Program 500+ zakłada, że wypłaty idą tylko na dzieci i wypłacane jest 500 zł, a nie 2,5 tys. zł jak było w szwajcarskich planach.

Inaczej niż w Szwajcarii wypłata przez rząd pieniędzy dla wielu ma u nas silne poparcie. Odkąd po 10 kwietnia ruszyły pierwsze transfery na konta rodziców w Programie 500+ sondaże PiS rosną. Każde kolejne badanie pokazywało, że Polacy z zasilonymi przez państwo kontami, to Polacy wdzięczni tym, którzy im te konta zasilają. Na Prawo i Sprawiedliwość według badań z końca miesiąca głosowałoby już 34-39 proc. obywateli, a maj pokazał wyraźne odbicie sondażowe tej partii.

Poparcie dla PiS od kwietnia 2016 r.

Oczywiście trudno zakładać, że Polacy zgodziliby się też równie ochoczo na "Wypłaty dla wszystkich" (Plus). To co innego niż dofinansowanie dzieci. Świadomość, że pieniądze trafią od tych co pracują do "meneli" mogłaby zniechęcać głosujących.

Liberum veto dla obywateli

W Szwajcarii referenda to forma bezpośredniego udziału obywateli w rządzeniu krajem. Do tej pory referendum odbyło się w 620 tematach. Pierwsze miało miejsce 6 czerwca 1848 roku, a ostatnie w niedzielę 5 czerwca 2016 r. Najwięcej razy do urn wyborczych Szwajcarzy musieli chodzić w 1952 roku, kiedy przeprowadzono referendum aż siedem razy, ale na najwięcej pytań odpowiadali w latach: 1992, 1993, 1997 i 2000 (szesnaście razy).

Zazwyczaj każdego roku są cztery głosowania (jedno w kwartale), a ich daty są z góry zaplanowane na wiele lat do przodu.

Głosowania odbywają się w kilku okolicznościach: w przypadku modyfikacji konstytucji uchwalonej przez Zgromadzenie Federalne, w przypadku projektów ustaw, pod którymi podpisało się 50 tysięcy mieszkańców (na 8 mln ludności) i zostały zaakceptowane przez Zgromadzenie Federalne oraz w przypadku propozycji zmian w konstytucji, pod którymi zebrano 100 tys. podpisów.

Prawo głosowania jest traktowane podobnie jak kiedyś polskie "liberum veto", tj. daje w ręce narodu możliwość zatrzymania projektów polityków.

Szwajcarzy są przy tym dość odporni na populistyczne hasła, które w innych krajach pociągnęłyby tłumy. Czy już sam fakt, że ma się aż tak duży realny wpływ na stanowienie prawa powoduje, że obywatele są bardziej odpowiedzialni, czy wynika to z czego innego? To materiał do badań psychologów. Tak czy inaczej mieszkańcy tego kraju odrzucili już w historii propozycje równie interesujące, jak "10 tysięcy dla każdego".

Co jeszcze odrzucili Szwajcarzy?

W połowie czerwca 2015 roku 71 proc. głosujących wypowiedziało się przeciwko wprowadzeniu ogólnopaństwowego 20-procentowego podatku od spadków przekraczających wartość 2 mln franków.

W 2011 roku nie przeszło głosowania referendalnego prawo ograniczające posiadanie broni. Ustawa miała m.in. zakazać rezerwistom trzymania w domu uzbrojenia po zakończeniu służby i ograniczyć prawo do posiadania broni. Przeciw było 56 proc. obywateli.

W listopadzie 1989 roku Helweci głosowali nad całkowitym rozbrojeniem państwa, tj. likwidacją armii. Przeciw "kompleksowej polityce pokoju" głosowało aż 64 proc. obywateli.

W maju 2003 roku odrzucono pomysł niedziel bez samochodów. Od godziny 4 rano w niedzielę samochody prywatne miały nie pojawiać się na drogach i parkingach publicznych.

W czerwcu 2008 roku odrzucono możliwość naturalizacji imigrantów poprzez głosowanie ludzi w rejonie samorządu, a nie poprzez procedurę prawną ustalaną przez rząd.

W listopadzie 2009 roku Szwajcarzy wyrazili swoją niechęć do budowania nowych minaretów na terenie ich kraju, w którym mieszka 400 tysięcy muzułmanów.

W marcu 2012 roku odrzucili (56 proc. przeciw) plany regulowania cen książek. Podobne plany miał polski Sejm poprzedniej kadencji.

We wrześniu 2012 roku utrzymano podatek liniowy dla bogatych cudzoziemców, choć podniesiono łączne sumy, jakie mają odprowadzać fiskusowi.

W listopadzie 2014 roku odrzucili plan zwiększenia rezerw złota przez Narodowy Bank Szwajcarii (minimum 20 proc. rezerw miało być w złocie).

 

referendum, szwajcaria, referendum w szwajcarii, program 500+
Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
wer242
2016-06-08 15:24
Nie napisał pan, że odrzucili wprowadzenie płacy minimalnej i publicznej służby zdrowia. A to ostatnie (dwa) lata.
ma
2016-06-08 08:33
ja bardzo chętni echciałbym zarabiać średnią krajową i miałbym wtedy gdzieś te 500+ ale jak w Polsce ponad 60 % społeczeństwa zarabia najniższą krajową bo taką ustalił rząd to co w tym dziwnego że ludziom brakuje pieniędzy
AZ
2016-06-07 16:38
do gosc - nie ma znaczenia aby porownywac zarobki Szwajcara i Polaka. Tu chodzi o kolosalna roznice w posiadanej wiedzy, kto zaplaci za rozdawnictwo pieniedzy okreslonej grupie spoleczenstwa. U nas beneficjenci 500+ biora kase i nie interesuje ich, ze inni za to zaplaca. W zamian fanatycznie popieraja PIS oczekujac innych, podobnych 'programow'.
Pokaż wszystkie komentarze (84)