Notowania

rynek pracy
21.11.2015 14:11

Rewolucja na rynku pracy od nowego roku? Przedsiębiorcy dostaną dofinansowanie za młodych pracowników

Każdy przedsiębiorca już od nowego roku będzie mógł liczyć na prawie 27 tysięcy złotych dofinansowania do przyjętego młodego bezrobotnego.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Shutterstock/Firma V)

Każdy przedsiębiorca już od nowego roku będzie mógł liczyć na prawie 27 tysięcy złotych dofinansowania do przyjętego młodego bezrobotnego. Ani Elżbieta Rafalska, nowa minister rodziny, pracy i polityki społecznej, ani premier Beata Szydło nie zapowiedziały odwołania programu, którego pomysłodawcą jest Bronisław Komorowski.

21 listopada w życie wchodzą ważne zmiany w prawie dla przedsiębiorców i młodych pracowników - nowelizacja ustawy o promocji zatrudnienia. Zmiany zachęcają pracodawców do zatrudniania ludzi do 30 roku życia - w myśl przepisów pierwszeństwo będą miały osoby, które dopiero stawiają pierwsze kroki na rynku pracy.

Politycy założyli, że najlepszą zachętą do zatrudniania jest pełna refundacja kosztów wynagrodzenia. Ile dokładnie? Pracodawca otrzyma zwrot wypłaty do wysokości pensji minimalnej (1850 zł brutto od 1 stycznia 2016 roku) oraz wszystkie składki społeczne. A to oznacza, że w ciągu roku na każdego nowego, młodego pracownika będzie można uzyskać prawie 27 tysięcy złotych.

Pracodawca, by dostać pieniądze od lokalnego urzędu pracy, będzie musiał spełnić kilka rygorystycznych wymagań. Przede wszystkim twórcy projektu zabezpieczyli się przed firmami, które najpierw zwolnią, a później przyjmą tego samego pracownika. Starosta (za pośrednictwem urzędu pracy) nie podpisze umowy z firmą, która w ostatnich sześciu miesiącach zredukowała zatrudnienie.

Drugi wymóg dotyczy czasu zatrudnienia. Firma - gdy już otrzyma refundację - będzie zobowiązana do utrzymania pracownika przez 12 miesięcy. To nie koniec, bo żeby pieniędzy nie oddawać, trzeba utrzymać młodego w pracy przez kolejne 12 miesięcy. To oznacza, że zatrudniony ma w zasadzie gwarancję pracy przez 24 miesiące. Dopiero dyscyplinarne lub dobrze uzasadnione zwolnienie, pozwala przedsiębiorcy uratować się przed koniecznością zwrotu dotacji. W tym przypadku starosta będzie mógł na to stanowisko skierować inną osobę. Założenie ustawy było proste - pracownik przez ten okres stanie się ważnym ogniwem firmy i nie straci pracy natychmiast po skończeniu programu.

Na program zarezerwowane jest od 2,7 do 3 miliardów złotych, pieniądze będą pochodzić z Funduszu Pracy. Warto jednak podkreślić, że w zasadzie połowa z tych pieniędzy wróci do budżetu państwa. W jaki sposób? Część dotacji - dokładnie 40 procent kosztów - to przecież obowiązkowe składki. Poprzednia ekipa zakładała, że trzeba będzie wydać nie więcej niż 1,6 miliarda.

Pomysł Bronisława Komorowskiego pozwoli spełnić obietnice PiS?

Pomysłodawcą zmian jest poprzedni prezydent Bronisław Komorowski, który jeszcze w kampanii wyborczej zapowiedział powstanie programu, który pozwoli stworzyć "100 tysięcy miejsc pracy dla młodych osób". Były prezydent wybory przegrał, ale wyborczy program nie przepadł. Pomysł przejęli posłowie Platformy Obywatelskiej oraz PSL i jeszcze we wrześniu przegłosowali nowelizację. W związku z tym pewną niewiadomą jest, czy nowy rząd ostatecznie nie wycofa się z programu.

W Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej zadaliśmy pytanie, czy nowe szefostwo planuje kontynuować ten konkretny program tworzenia miejsc pracy dla młodych bezrobotnych. Odpowiedź - przyznajemy - nieco nas zaskoczyła. Resort wytłumaczył, że "umowy z pracodawcami i przedsiębiorcami będą mogły być zawierane w okresie od dnia 1 stycznia 2016 roku do dnia 31 grudnia 2017 roku" .

W związku z tym staraliśmy się skontaktować również z Elżbietą Rafalską, nową minister rodziny, pracy i polityki społecznej, jednak nie odebrała telefonu. Biorąc jednak pod uwagę wypowiedzi minister z programu #dziejesienazywo, można przewidywać, że Prawo i Sprawiedliwość nie będzie chciało zrezygnować z pomysłu poprzedników. Rafalska zapewniała nas, że jednym z priorytetów jej pracy będzie poprawa sytuacji młodych na rynku pracy. Program zgodnie z ustawą ma trwać dwa lata, więc nowy rząd będzie mógł bardzo szybko ocenić jego przydatność - i ekonomiczną i polityczną.

A gdyby efektów nie było...

Gdyby jednak Prawo i Sprawiedliwość doszło do wniosku, że program należy przerwać, to łatwo znajdzie ku temu powody. Może - tak jak podczas kampanii - tłumaczyć, że był to jedynie pomysł wyborczy i nie został dokładnie przygotowany. PiS motywować może takie wypowiedzi na kilka sposobów. Po pierwsze - wątpliwości budzą wyliczenia PO i PSL na temat prognozowanych skutków zmian.

Skąd wzięła się liczba 100 tysięcy miejsc pracy? Wygląda na to, że twórcy nowelizacji posłużyli się bardzo prostym rachunkiem. W uzasadnieniu do projektu możemy znaleźć założenia, że po pieniądze sięgnie 20 procent z ponad pół miliona młodych, uprawnionych bezrobotnych. Skąd jednak przeświadczenie, że wśród młodych do pracy ruszy tylko co piąty? Takich informacji w uzasadnieniu już nie znajdziemy.

Ciekawy jest również fakt, że podczas projektowania zmian nie została uwzględniona podwyżka... pensji minimalnej. W dokumencie pojawia się kwota 1750 złotych w 2015 roku, 1800 złotych w 2016 roku i dopiero 1850 złotych w 2017. W rzeczywistości pensja minimalna będzie 1 stycznia wynosić 1850 złotych. Biorąc pod uwagę moment opracowania dokumentu oraz fakt, że wyliczenia tworzyło Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej nie ma możliwości, że posłowie nie wiedzieli o tych planach.

Eksperci zwracali również uwagę, że największym beneficjentem programu mogą być największe firmy z województw (pieniądze są dzielone na regiony według specjalnego wzoru), które planują zwiększać zatrudnianie i mają pewność, że nie będą musiały redukować etatów. Dr Grzegorz Baczewski z Konfederacji Lewiatan w swojej analizie pomysłu (po ogłoszeniu go przez Bronisława Komorowskiego) zwracał uwagę, że "wielu przedsiębiorców może mieć problem z wzięciem na siebie takiego zobowiązania". Mowa właśnie o małych i średnich przedsiębiorstwach.

Lewiatan miał również uwagi co do społecznych skutków zmian. "Gwarancja zatrudnienia nie powinna być bezwzględna. Nie powinniśmy na początku kariery uczyć młodych ludzi, że praca to jest coś co się należy niezależnie od naszego w nią zaangażowania, jej wyników i prezentowanych postaw" - analizował dr Grzegorz Baczewski.

Tagi: rynek pracy, wiadomości, gospodarka, najważniejsze, gospodarka polska
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz