Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
skała
02.01.2017 11:00

Miasto pod Krakowem zostało liderem światowego smogu. Burmistrz dla WP money: ale tylko przez trzy godziny

Aż 33 z 50 najbardziej zanieczyszczonych miast Europy leży w Polsce - wynika z najnowszego raportu Światowej Organizacji Zdrowia.

Podziel się
Dodaj komentarz
(wikimedia commons)
Rynek w Skale

Kilkutysięczne miasteczko spod Krakowa zyskało nieoczekiwanie międzynarodową sławę, dzięki publikacji dziennika "Financial Times". Niestety, w mało chlubnej kategorii - poziom zanieczyszczeń w Skale przekroczył unijne limity 20-krotnie, więcej nawet niż w Pekinie. - To był pomiar skokowy, zanieczyszczenie pojawiło się przez trzy godziny w Sylwestra, gdy temperatura spadła i ludzie włączyli piece - broni honoru miasteczka Tadeusz Durłak, burmistrz Skały.

W grudniu w Skale leżącej nieopodal Krakowa powietrze zawierało 979 mikrogramów szkodliwych cząsteczek na metr sześcienny. To najgorszy wynik w całej Europie. W tej niewielkiej miejscowości jest znacznie gorzej niż w wielomilionowym Pekinie. Stolica Chin może "pochwalić się" zanieczyszczeniem na poziomie 737 mikrogramów.

Burmistrz Skały twierdzi, że dane nie są miarodajne. - To prawda, w Sylwestrową noc zanotowaliśmy w naszym pyłomierzu stężenie ok. 980 mikrogramów na metr sześcienny - przyznaje WP money Tadeusz Durłak, burmistrz Skały. Przekonuje jednak, że to pomiar skokowy i zanieczyszczenie utrzymywało się raptem przez 3 godziny.

- Temperatura spadła do minus 13 stopni Celsjusza i ludzie odpalili piece. Stąd miedzy 19 a 22 tak wysokie stężenie szkodliwych substancji - tłumaczy. - Ale że jesteśmy najbardziej zanieczyszczonym miastem w Europie? To gruba przesada, są na pewno gorsze od nas - przekonuje.

Jeśli faktycznie chodziło wyłącznie o trzy godziny, burmistrz Durłak miał wyjątkowego pecha. O Skale i poziomie zanieczyszczenia napisał bowiem prestiżowy dziennik "Financial Times". Przytaczając też wnioski z raportu WHO - czytamy w nim, że przyczyną tak gigantycznego zanieczyszczenia w Polsce jest poleganie na węglu i bierność władz we wprowadzaniu zielonych technologii.

- Polskie miasta od lat były jednymi z najbardziej zanieczyszczonych, co sprawia, że nasz kraj jest niechlubnym liderem i czerwoną plamą na mapie Europy - mówi brytyjskiemu dziennikowi Ewa Lutomska z Polskiego Alarmu Smogowego.

I rzeczywiście, mapa, którą Financial Times zamieścił w artykule, pokazuje, że rzeczywiście w Polsce mnóstwo zanieczyszczonych miast. Oprócz Skały na infografice znajdziemy m. in. miasta aglomeracji śląskiej, okolice Łodzi oraz Warszawę. Aż 33 z 50 najbardziej zanieczyszczonych miast Europy leży właśnie w Polsce.

Pojedyncze miejscowości o wysokim stężeniu szkodliwych substancji znajdziemy jeszcze w Macedonii i Bułgarii oraz północnych Włoszech. Poza tym jednak próżno szukać na zachodzie Europy miejsc, gdzie zanieczyszczenie przekracza 25 mikrogramów na metr sześcienny.

- Sytuacja się nie zmienia, bo wciąż nie mamy regulacji, które ograniczyłyby szkodliwe emisje - podkreśla Ewa Lutomska.

"Financial Times" wskazuje, że wszystkiemu winne jest górnictwo węgla kamiennego, będące głównym elementem strategii energetycznej Polski. I dodaje, że rządząca partia ze wsparcia tego sektora uczyniła jeden z podstawowych elementów swojego programu politycznego.

##Polska brudna i nieświadoma

Na początku grudnia alarm smogowy ogłosił Paryż. Ze względu na rekordowe zanieczyszczenie powietrza, władze stolicy Francji wprowadziły liczne ograniczenia. Na przykład jednego dnia po ulicach poruszać mogły się tylko samochody z parzystymi numerami rejestracyjnymi, a drugiego - z nieparzystymi. Do tego darmowa była komunikacja miejska.

Polski Alarm Smogowy sprawdził, ile razy taki alarm trzeba by było ogłaszać w polskich miastach w ubiegłym roku. Okazuje się, że to co w Paryżu uznawane jest za największy smog od dekady, w Polsce jest na porządku dziennym.

Gdyby przyłożyć francuskie standardy, to w Warszawie i Łodzi alarm trwałby w ubiegłym roku 8 i 9 dni. Gorzej jest we Wrocławiu, gdzie takich dni byłoby 12.

Z kolei w Zakopanem było aż 29 dni powyżej poziomu, który w Paryżu byłby uznany za podstawę do wprowadzenia alarmu smogowego. Do rekordowych miast zbadanych przez PAS należą Kraków i Rybnik - w każdym z nich alarm obowiązywałby aż przez 47 dni w roku.

Co gorsza, mieszkańcy tych miast nie są nawet informowani o tak gigantycznym zanieczyszczeniu powietrza. - Kiedy skończyliśmy analizę danych dotarło do nas, że mamy do czynienia w Polsce z sytuacją patologiczną – mówi Anna Dworakowska z Polskiego Alarmu Smogowego. - Oto zaalarmowane smogiem miasta europejskie podejmują działania, gdy tymczasem w Polsce śpimy spokojnie, ponieważ u nas poziom alarmowy jest prawie czterokrotnie wyższy niż we Francji czy Włoszech.

##Rozporządzenia i drony na ratunek

Nie jest jednak tak, że PiS zupełnie nie widzi problemu smogu i zanieczyszczenia powietrza. Jak pisaliśmy już w WP money, rząd chce z nim walczyć na różne sposoby.

Największa emisja pyłów pochodzi ze starych i często źle wyregulowanych kotłów i pieców domowych. Te pierwsze na węgiel są ulubionym sposobem Polaków na ogrzewanie domów. Jak wynika z badań krakowskiego Instytutu Ekonomii Środowiska, aż 70 proc. budynków jednorodzinnych, a więc 3,8 miliona domów, ogrzewanych jest właśnie węglem spalanym w indywidualnych kotłach i piecach.

Często mieszkańcy - choć jest to nielegalne - palą także śmieci i odpadki. Około 3 mln domowych pieców to ręczne kotły zasypowe. Ponad 40 proc. z nich jest starych, czyli w wieku powyżej 10 lat. Co szósty to prawdziwy emeryt - mający więcej niż 20 lat. Trudno w tym wypadku mówić o dochowaniu jakichkolwiek standardów emisji.

Polskie władze już od jakiegoś czasu próbują walczyć z tym zjawiskiem. Rok temu prezydent podpisał tzw. ustawę antysmogową, zgodnie z którą samorząd mogą określić, jakim paliwem mieszkańcy będą mogli palić w piecach. Na taki krok zdecydował się na razie Kraków, co zresztą nie spodobało się części mieszkańców.

Teraz rząd wytacza działa cięższego kalibru. Chce określić odgórnie, jakie piece będzie można zainstalować w domu i czym w nich palić. Pierwszym ruchem jest rozporządzenie dopuszczające do sprzedaży i montażu w domach wyłącznie kotły spełniające najlepsze parametry emisyjne. Już za dwa lata nie będzie można zainstalować innego pieca. Podobne prawo wprowadzili u siebie Czesi.

Za domowe piece, a konkretnie paliwo do pieców, wzięło się też ministerstwo energii. Trwają w nim prace nad nowelizacją ustawy o systemie monitorowania i kontrolowania jakości paliw. - Celem nowelizacji będzie wprowadzenie możliwości prawnych, dotyczących uregulowania wymagań jakościowych dla paliw stałych, również poprzez wydanie stosowanych rozporządzeń – mówi WP money Mariusz Kozłowski z resortu energii. Nie jest jednak w stanie wskazać konkretnego terminu wejścia w życie tych przepisów.

Współpraca: Agata Kalińska

Tagi: skała, wiadomości, gospodarka, gospodarka polska, najważniejsze
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
02-01-2017

jarek 555bo na pewno palimy śmieciami i odpadowym węglem z nadmiaru kasy i ze sknerstwa. Przecież żaden mieszkaniec tych miast nie chce wygodnego pieca … Czytaj całość

02-01-2017

Nemonajwiększej bzdury i kłamstwa nie czytałem! PO 1 poziom stezenia smogu jest w Plsce 10 razy nizszy niż w chinach po 2 w Polsce az 60%terenów stanowia … Czytaj całość

02-01-2017

ZZZNa papierze wszystko można namalować-ŻEBY ZNISZCZYĆ NASZE KOPALNIE I KUPOWAĆ WĘGIEL Z KOLUMBII ,CZECH ,UKRAINY ,ITD -DZIADOWSKI !!!! A JAK JUŻ BĘDZIE … Czytaj całość

Rozwiń komentarze (312)