Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
oprac. Przemysław Ciszak
|

Premier rozmawiał z 'Solidarnością'. Co mówią związkowcy? "Niech lepiej to przemyśli"

33
Podziel się:

"Solidarność" domaga się odmrożenia płac w budżetówce, kwoty naliczania funduszu socjalnego oraz wzrostu płacy minimalnej.

- Chcemy doprowadzić do konsensusu ze związkami zawodowymi - zapewnił premier po spotkaniu z NSZZ "Solidarność".
- Chcemy doprowadzić do konsensusu ze związkami zawodowymi - zapewnił premier po spotkaniu z NSZZ "Solidarność". (AP/EAST NEWS)

We wtorek Mateusz Morawiecki spotkał się w Gdańsku ze związkowcami z "Solidarności". - W naszym wspólnym interesie jest, aby zbiegły się interesy przedsiębiorców i pracowników - mówił premier.

"Solidarność" domaga się odmrożenia płac w budżetówce, kwoty naliczania funduszu socjalnego oraz wzrostu płacy minimalnej.

Premier po spotkaniu ze związkowcami zapewniał, że poruszonych zostało wiele ważnych spraw. - Chcemy doprowadzić do konsensusu ze związkami zawodowymi. Będziemy starali się tak kierować państwem, aby prowadzić zrównoważony rozwój, zarówno terytorialnie jak i między różnymi obszarami życia - mówił premier Morawiecki.

- Głęboko wierzę w to, że najsilniejsze gospodarki oparte są o dialog. To model do którego dążymy - dodał. Zapewnił też, że prawa pracownicze są ważne dla jego rządu, a za dowód przedstawił prowadzenie minimalnych stawki godzinowych, pensji minimalnej czy wolnych niedziel.

Przewodniczący Piotr Duda stwierdził, że "spotkanie było bardzo owocne, choć w momentach burzliwe i trudne". Dodał również, że związek "przekazał premierowi swoje problemy". - Czekamy teraz aż premier usiądzie, przeanalizuje, oceni nasze postulaty i przedstawi Komisji Krajowej wnioski z dzisiejszego spotkania. Dla nas mogą być tylko jedne: że rząd pochyli się nad problemami pracowników sfery budżetowej i nastąpi w tej sferze jakiś progres. Przypominam, że od 2010 roku te wynagrodzenia są zamrożone- zaznaczył.

- Jak pan premier słusznie zauważył, rośnie gospodarka, rośnie PKB, chcemy, aby to odczuli także pracownicy tzw. budżetówki - zakończył.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez * *dziejesie.wp.pl

praca
wiadomości
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
KOMENTARZE
(33)
adaś
4 lata temu
chciej bez przerwy powtarza "CHCEMY"a jak juz poda konkretny termin to dla wnukow lata "20 lata "30 . wiarygodność tego rzadu jest zerowa.
jaro
4 lata temu
a co z emeryturami po 40 latach pracy
brawo wy
4 lata temu
Emerytom - eutanazja
Odnośnie płac...
4 lata temu
Urzędnicy zarabiają często podobnie albo niewiele więcej niż sprzątaczki(ja mam netto1910 razem z 20letnią wysługą, a podstawy mam ponizej minimalnej!). W myśl obowiązującej w naszym kraju państwo ma być tanie. Urzędników ma być jak najmniej (mimo rozrostu liczby aktów prawnych i różnych uprawnień/świadczeń społecznych, które wymagają obsługi administracyjnej) i mają być jak najtańsi. W Niemczech szeregowy urzędnik zarabia mniej więcej na poziomie tamtejszej przeciętnej krajowej, u nas - znacznie mniej. Poza tym urzędnicy są pogardzani przez znaczną część społeczeństwa, która nie rozumie, że nie zawsze słaba wydolność pracy urzędników wynika z ich niedbalstwa, ale najczęściej z braku dofinansowania, braku kadr, braku odpowiednich szkoleń etc. Obywatele wygarniają urzędnikom, że ich pensje pochodzą z podatków, a przecież tak samo z podatków i składek ubezpieczeniowych pochodzą pensje lekarzy na NFZ czy górników albo elektryków pracujących w przedsiębiorstwach z udziałem własności Skarbu Państwa. Oczywiście, nie jest tak, że nie można krytykować urzędników, ale ci niższego szczebla w naszym kraju nie są cenieni ani przez przełożonych (władze), ani przez interesantów. Jedna z gorszych - szczególnie płacowo - branży... Chociaż nie można ukrywać, że w Polsce płace ogólnie są na ogół "pod psem" i bliżej nam do Trzeciego Świata, niż do Zachodniej Europy.
WERT
4 lata temu
czy przewodniczący ma świadomość, ze każda podwyżka płacy wiąże się z podwyżkami cen żywności, cen za energię itp.?
...
Następna strona