Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Afera reprywatyzacyjna. Jaki: "przez brak ustawy państwo traci rocznie miliardy złotych"

Afera reprywatyzacyjna. Jaki: "przez brak ustawy państwo traci rocznie miliardy złotych"

Po prostu jedna wielka patologia - ocenił wiceminister sprawiedliwości Fot. JACEK DOMINSKI/REPORTER
Po prostu jedna wielka patologia - ocenił wiceminister sprawiedliwości

Patryk Jaki przedstawia założenia "dużej" ustawy reprywatyzacyjnej. - Największą ofiarą są duże miasta, które m.in. tracą szanse na inwestycje - powiedział w środę wiceminister sprawiedliwości.

- Duża ustawa reprywatyzacyjna, mamy to, łapiemy byka za rogi (...) - mówił Jaki. Dodał, że przez brak dużej ustawy reprywatyzacyjnej, od 1989 r. w polskim państwie narosło wiele problemów. - Przede wszystkim brak regulacji spowodował, że państwo rocznie traci miliardy złotych, ponieważ nieruchomości są rozdawane, oddawane w bardzo różny sposób, w zależności od samorządów, w zależności od miejsca, w zależności od sądu - powiedział Jaki, który także kieruje komisją weryfikacyjną do spraw reprywatyzacji w Warszawie.

Przekonywał, że w tym zakresie jest "kompletny bałagan prawny". - Kamienice dostają zmarli, handlarze roszczeń, grupy wyspecjalizowane w tym, reaktywowane spółki na numizmaty. Po prostu jedna wielka patologia - ocenił wiceminister sprawiedliwości.

Jaki: prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz powinna nam dziękować

 

 

Dodał, że reprywatyzacja wiąże się także z problemami społecznymi, ponieważ oddawane są nieruchomości w naturze np. kamienice z lokatorami.

Zwroty w naturze będą zakazane

- Dzisiaj są możliwe zwroty w naturze. My proponujemy, aby zwroty w naturze były zakazane jako zasada - powiedział Jaki.

Jaki poinformował m.in., że w myśl ustawy planowany jest rok na składanie roszczeń. - Dzisiaj roszczenia są bezterminowe. To oznacza, że również za 50 lat może się cudowanie odnaleźć rodzina w Argentynie lub testament może być znaleziony na strychu, jak to się działo, i trzeba będzie zwrócić jakiś żłobek albo przedszkole, bo ktoś się cudownie odnajdzie - wskazał wiceminister.

- Dlatego proponujemy uczciwą zasadę: jeden rok na składanie wszystkich roszczeń, potem roszczenia automatycznie wygasają - podkreślił Jaki. Dodał, że pozwoli to "rozwiązać problem raz na zawsze".

Dzięki takiemu rozwiązaniu - jak wyjaśnił - "po roku państwo w końcu będzie wiedziało, jaka jest skala roszczeń". - Do tej pory nie udało się przyjąć żadnej ustawy reprywatyzacyjnej dlatego, że nikt nie miał pomysłu na to oraz wiedzy, jaka może być tak naprawdę skala roszczeń, nikt tego nie potrafił precyzyjnie obliczyć - powiedział.

- My mówimy dobrze, rok składajcie wszystko i wtedy będziemy wiedzieli, na czym państwo stoi. Co istotne, w rok zamkniemy ten problem - podkreślił Jaki.

Duże miasta największą ofiarą braku ustawy

Omawiając najważniejsze założenia projektu, Jaki zaznaczył, że obecnie "część osób otrzymuje 100 proc. wartości utraconego mienia plus odszkodowanie, a część osób nie otrzymuje nic". - Jest kompletny bałagan prawny, który sprzyja patologiom - dodał.

Przekonywał, że w zasobach Skarbu Państwa są tysiące nieruchomości, których status jest niewyjaśniony. - To powoduje, że tysiące tych nieruchomości, majątku państwowego po prostu niszczeje - dodał.

Największą ofiarą, jak stwierdził Jaki, braku ustawy reprywatyzacyjnej są duże miasta, ponieważ tracą m.in. szanse na inwestycje.

Podkreślił, że przed nim stanęło zadanie wyważenia "interesu indywidualnego z interesem państwa".

- Proponujemy uniwersalną zasadę dla wszystkich. Do 20 proc. zadośćuczynienia w formie pieniężnej - powiedział Patryk Jaki. Dodał, że będzie można to np. zamienić na 25 proc. w obligacjach lub na 20 proc. jako możliwość rozliczenia z państwem, jeśli na przykład ktoś będzie chciał skorzystać z przekształcenia użytkowania wieczystego we własność, albo będzie kupował nieruchomość pochodzącą z jednostki samorządu terytorialnego lub Skarbu Państwa.

Wiceminister podkreślił, że wartość nieruchomości będzie liczona na dzień nacjonalizacji, a "w rozliczenie będą wliczane ewentualne hipoteki lub inne obciążenia nieruchomości". - Nie będzie tak jak dzisiaj, że ktoś dostaje nieruchomość odbudowaną z pieniędzy wszystkich podatników i dodatkowo dostaje odszkodowanie, zapominając, czy ta nieruchomość na przykład w momencie nacjonalizacji była wzięta na kredyt - mówił.

- Nie da się wyrównać wszystkich krzywd związanych z II wojną światową, szczególnie po tylu latach. Co najważniejsze, nie może być tak, że jedną krzywdę naprawiamy za pomocą krzywdy innych ludzi - powiedział wiceminister. Dodał, że chce zaproponować prawo, które "będzie wysokiej jakości i spowoduje, że potencjalne odwołania do różnych instytucji europejskich nie spowodują, iż państwo będzie musiało płacić odszkodowania.

- Rok na złożenie roszczeń i wypłata rekompensat w ramach możliwości państwa, a także m.in. brak możliwości zwrotu kamienic z lokatorami, to proponowane przez resort sprawiedliwości zapisy ustawy reprywatyzacyjnej - poinformował wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki.

W 2019 r. minister finansów przeznaczy pierwszą kwotę na wypłatę roszczeń

Jaki był pytany o wyliczenia kosztów wejścia w życie projektowanych zapisów oraz jaka kwota będzie zabezpieczona na wypłatę świadczeń z tytułu roszczeń.

- Mówiąc zupełnie szczerze, to jest tak, że nikt nie wie, jaka będzie skala tych roszczeń. Dlatego zaproponowaliśmy mechanizm, który pozwoli to wszystko opanować, państwo będzie nad tym trzymało lejce - powiedział Jaki. Wyjaśnił, że jeżeli uda się uchwalić "dużą" ustawę reprywatyzacyjną do końca tego roku, to w 2018 r. składane byłyby wszystkie roszczenia. Następnie - jak mówił - zostaną one podliczone i będzie można określić koszty.

- Dopiero w roku 2019 minister finansów przeznaczy pierwszą kwotę (na roszczenie) - powiedział. Dodał, że wtedy też zostanie określona pula na roszczenia "korespondującą z tym, co zobaczymy w 2018 r.".

Jaki poinformował, że w myśl zapisów ustawy, minister finansów co roku będzie przeznaczał na ten cel jakąś kwotę. Zaznaczył, że już dziś w dziale budżetowym ministra finansów jest "przeznaczona kwota na wypłatę odszkodowań reprywatyzacyjnych".

- Zobaczymy, w jakim stanie będzie budżet finansów w 2019 r. i wtedy w zależności od tego, ile tych roszczeń zostanie złożonych i jaki będzie stan finansów, wtedy przeznaczymy na to jakąś kwotę - powiedział.

Zaznaczył, że w zwrocie roszczeń, będzie obowiązywać zasada proporcjonalności. Wyjaśnił, że jeżeli w danej miejscowości będą dwie osoby ubiegające się każda o 50 tys. zł, a możliwości budżetu wyniosą właśnie tyle, to każda z nich najpierw otrzyma po 25 tys. zł, w kolejnych latach resztę.

Jaki zapowiedział, że w ciągu najbliższych dni tekst trafi do uzgodnień międzyresortowych, a potem społecznych, m.in. w społecznej komisji, która uczestniczy w posiedzeniach komisji reprywatyzacyjnej. Projekt ma wejść na szybką ścieżkę legislacyjną w rządzie i parlamencie.

Wyjaśnił, że wypłata roszczeń - w myśl opracowywanej ustawy - byłaby zagwarantowana, ale w ramach możliwości finansowych państwa, rozciągnięta w czasie. Po roku składania wniosków określona byłaby - wyjaśnił pula na roszczenia, i w ramach możliwości budżetu, nie w pierwszej kolejności, np. nie przed świadczeniami z programu 500+ sukcesywnie wypłacana.

Wśród proponowanych przez resort rozwiązań jest też likwidacja Dekretu Bieruta - z mocy ustawy nie będzie on już dalej obowiązywał.

Projekt, jako zasadę przyjmuje postanowienia indemnizacyjne. Jak wyjaśniał Jaki jeśli państwo już raz zapłaciło za daną nieruchomość, nie będzie tego robiło powtórnie. Projektowana ustawa zawiera też zakaz ustanawiania kuratorów, a jako uprawnione do roszczeń uznaje tylko osoby z pierwszej linii pokrewieństwa i małżonków - wyliczał.

Podał, że w resortowym projekcie są też zapisy uniemożliwiające zwrotu nieruchomości na osoby zmarłe i reaktywowane spółki. - Będzie też bezwzględny zakaz zwrotu kamienic wraz z lokatorami - podkreślił.

Podał, że ustawa miałaby też zawierać możliwość wznowienia spraw w przypadkach, gdzie doszło do naruszenia prawa. Prawo do rekompensaty daje prawowitym właścicielom, nawet jeśli nie spełniają oni warunków formalnych.

Resort chce też, żeby po roku, w którym składane byłyby wnioski, zamknąć sprawę roszczeń. Wszystkie niezgłoszone nieruchomości - z mocy ustawy - przeszłyby na własność Skarbu Państwa.

Ustawa ma zawierać przepisy, co do spraw nierozstrzygniętych i trwających w momencie wejścia nowych przepisów w życie - miałby one zostać umarzane, a potem wszczęte i rozstrzygnięte wyłącznie w myśl nowych przepisów.

Karol Kostrzewa

PAP
Czytaj także
Polecane galerie
Ragaz
2017-10-13 03:24
To nie są krzywdy związane z II wojną tylko krzywdy wyrządzone przez państwo polskie PO II WOJNIE, na podstawie ustawy nacjonalizacyjnej z 1946 roku, w której była zapowiedź odszkodowań za 100% znacjonalizowanego mienia. Państwo polskie tego nie wykonało do dziś. Powinniście płacić 100% + odsetki. I nic mnie nie obchodzi, że nie macie. Zresztą MACIE, co p. Jaki sam powiedział - macie nieruchomości, z którymi NIE WIECIE CO ROBIĆ I NISZCZEJĄ. Was też nie obchodziło, co się stanie z rodziną, której zabieraliście resztki dorobku życia uratowane po wojnie. I nie chodzi o latyfundia magnackie. Nie chodzi TYLKO o wielkie fabryki czy kopalnie. Chodzi o małe, kilku-kilkunastoosobowe firmy, zakłady rzemieślnicze czy kamienice czynszowe na raptem kilka rodzin, których ludzie dorobili się ciężką pracą w międzywojniu. Wyście to wzięli jak swoje. Tak WY, nie komuniści, bo przez ostatnie 30 lat w sądach udowadniacie, że WSZYSTKO BYŁO ZGODNIE Z PRAWEM, więc godnie kontynuujecie dzieło Minca i Bieruta. Co chceta rozciągać w czasie????? 20% Ludzie, którzy w latach 50 mieli po 20-30-40 lat dziś już w większości nie żyją albo są starcami. Ile jeszcze chcecie rozciągać? 25% w obligacjach, które potem umorzycie?
Ania
2017-10-12 01:11
A ten obywatel jaki to ktoś jest ?
traktorek
2017-10-11 18:12
Dokończenie komunistycznego rabunku. Obrona pokrzywdzonych i dobro społeczne pretekstem, tak jak poprzednio.
Pokaż wszystkie komentarze (5)