Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Jan Winiecki
|

Winiecki: Polskie gónictwo może przestać istnieć

0
Podziel się:

Jeśli ktoś będzie tego żałować, że byliśmy potęgą węglową w Europie, to przypomnę, że za Piasta Kołodzieja byliśmy tysiąc lat temu potęgą w kołodziejstwie, czy też w bednarstwie. I też już nie jesteśmy.

Winiecki: Polskie gónictwo może przestać istnieć

*Niezależnie od tego, czy stworzy się, wreszcie, technologie zgazowywania węgla bez szkodliwych konsekwencji dla środowiska, czy też nie, polskie górnictwo w tym przedsięwzięciu udziału raczej nie weźmie. A to z tego powodu, że za lat 5-10 może go po prostu już nie być. *
Pazerność górników i awanturnictwo paru dziesiątków górniczych związków zawodowych spowoduje bowiem ich niechybne bankructwo w perspektywie najbliższych 5-7 lat. Właśnie usłyszałem w radio, ze Jastrzębska Spółka Węglowa zgodziła się na kolejne podwyżki płac. Przedtem zrobiły to inne spółki.

Otóż sytuacja państwowego górnictwa jest fatalna. Wydajność spada, podczas gdy płace rosną w astronomicznym tempie. To powoduje, że państwowe spółki na inwestycje nie mają pieniędzy, gdyż wszystko jest tam przejadane w postaci wyrywanych groźbą strajków podwyżek płac.

W rezultacie, powstaje układ pasożytniczy, w którym pieniędzy na inwestycje w górnictwie wicepremier Pawlak szuka ... w budżecie państwa. Efekty wzrostu cen na węgiel - na który zresztą bynajmniej nie zapracowali górnicy, lecz nafciarze - są więc konsumowane przez górników, ale koszty inwestycji są przerzucane na nas - podatników.

Taki układ nie będzie jednak trwać w nieskończoność. I bynajmniej nie dlatego, że górnicy opanują swoją pazerność, a ich związki wojowniczość. Układ ten załamie z prozaicznych ekonomicznych powodów.

Otóż wysokie ceny ropy naftowej, ciągnące w górę ceny innych paliw kopalnych, nie potrwają wiecznie. Wedle moich ocen połowa przyszłej dekady, to będzie początek długotrwałego spadku cen - tak, jak po dekadzie wysokich cen 1972-81 przyszło ćwierć wieku niskich cen.

ZOBACZ TAKŻE:

I co wtedy? Ano, płace wywindowane bez związku z wydajnością, ale z silnym związkiem z cenami ropy, spowodują iż koszty w sposób dramatyczny będą wyższe od wpływów ze sprzedaży węgla. Prawie wszystkie kopalnie i wszystkie spółki górnicze (z wyjątkiem być może JSW, która produkuje większość węgla koksującego) zostaną bankrutami.

Ani podatnicy, ani Unia nie zgodzą się na dziesiątki miliardów dotacji do pasożytniczego sektora, który zresztą sam siebie wyeliminował z rynku. Wcześniej czy później zakończy się to bankructwem. Niezależnie od strajków, głodówek, demonstracji i _ zadym _, organizowanych przez ludzi przyzwyczajonych przez ponad lat dwadzieścia do życia na nasz koszt.

A jeśli ktoś podniesie larum, że zagrozi to polskiej gospodarce, to odpowiem: _ Nie ma obawy! _. Polska eksportuje dzisiaj za ok. 110 miliardów euro rocznie, a będzie eksportować coraz więcej. I tych dochodów z eksportu wystarczy także na zakup innych paliw, czy bezpośrednio energii elektrycznej.

Tak jak rola węgla skończyła się niemal w eksporcie, gdzie dominują nieporównanie bardziej uszlachetnione produkty sprzedawane w wielkich ilościach, tak w perspektywie dekady zakończy się zapewne i ważna rola węgla na rynku wewnętrznym.

Jeśli ktoś będzie tego żałować, że byliśmy _ potęgą węglową _ w Europie, to przypomnę, że za Piasta Kołodzieja byliśmy tysiąc lat temu potęgą w kołodziejstwie, czy też w bednarstwie. I też już nie jesteśmy. Bardziej mnie szkoda zniknięcia bednarzy, gdyż mogliby się jeszcze przydać, wstawiając temu czy owemu brakującą klepkę.

Autor jest profesorem ekonomii. W latach 1994-2003 był profesorem i kierownikiem
Katedry Ekonomii na Europejskim Uniwersytecie Viadrina we Frankfurcie nad Odrą. Wykładał na uczelniach m.in. w Danii, Holandii i Stanach Zjednoczonych.

Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(0)