Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Wojsko może zarekwirować nie tylko twój samochód. Zobacz, co jeszcze "pożycza" armia

Wojsko może zarekwirować nie tylko twój samochód. Zobacz, co jeszcze "pożycza" armia

Wojsko ma prawo "pożyczyć" auto od obywatela nie tylko w czasie wojny. Fot. Piotr Mecik/East News
Wojsko ma prawo "pożyczyć" auto od obywatela nie tylko w czasie wojny.

Armia może zarekwirować samochód, budynek, a nawet ziemię rolną. - Wojsko korzysta z tego prawa sporadycznie, chodzi przede wszystkim o zabezpieczenie - mówi ppłk Sławomir Ratyński ze Sztabu Generalnego WP.

Nieoczekiwana przesyłka z armii może zdziwić. Jej treść wygląda jak żart. Wcale nim jednak nie jest.

"... zostało wszczęte postępowanie administracyjne w sprawie przeznaczenia rzeczy ruchomych w ramach świadczeń rzeczowych na uzupełnienie etatowych potrzeb, planowanych do wykonania w razie ogłoszenia mobilizacji i w czasie wojny" - takie pismo od MON-u otrzymuje ostatnio coraz więcej właścicieli samochodów. Zwłaszcza terenowych.

Armia korzysta z prawa gwarantowanego ustawą o powszechnym obowiązku obrony RP i "pożycza" majątek obywateli.

"Wypożyczeniu" podlegają przede wszystkim samochody. - Mówimy tu głównie o autach terenowych i ciężarowych, typu TIR - mówi ppłk Sławomir Rafiński z biura prasowego Sztabu Generalnego WP. - Autobusy, mikrobusy, różne samochody dostawcze. Takiego sprzętu czasem wojsko potrzebuje i może w ramach świadczeń rzeczowych odpłatnie zażądać. - A jak bym miał fiata 500? - dopytuję. - To raczej by nam się nie przydał - uspokaja pułkownik.

Czytaj też: Patrioty za 20 mld zł nie obronią nawet Warszawy. MON chciało kupić osiem baterii, ale na dwóch może się skończyć

Przydać się za to może: koparka, spychacz, ładowarka czy betoniarka. Pojazdy, których wojsko może potrzebować, wpisuje na listę, którą następnie przesyła do lokalnych samorządów.

Samorządy, przeglądając rejestr, typują posiadaczy odpowiednich maszyn i wydają decyzję administracyjną. Kto taką decyzję otrzyma, nie ma wyjścia. Musi wojsku pożyczyć. Chyba, że się odwoła.

Oglądaj też: Antoni Macierewicz o decyzji prezydenta: "To cios w serce"


 

- Od każdej decyzji administracyjnej przysługuje odwołanie - mówi ppłk Ratyński. - Jeśli auto jest czyimś jedynym źródłem utrzymania, albo służy do tego, żeby wozić dziecko na rehabilitację, to wiadomo, że go nie zabierzemy. Tu nie chodzi o to, żeby robić komuś na złość.

Cywilne maszyny mogą być "wypożyczane" przez wojsko nie tylko w czasie wojny. Armia ma prawo zabrać je również w czasie ćwiczeń, czy podczas usuwania skutków klęsk żywiołowych. - Ostatnia duża klęska, przy której pracowaliśmy, to burza w Suszku, latem zeszłego roku - mówi ppłk Ratyński. - Ani jedna cywilna maszyna nie była tam wykorzystywana. Takie sytuacje zdarzają się sporadycznie, chodzi przede wszystkim o zabezpieczenie się na czas sytuacji kryzysowej.

Tylko z dokumentem

W czasie pokoju, wojsko może pożyczyć mienie obywatela tylko, jeśli znajduje się ono na liście i samorząd wyda odpowiednią decyzję.

- Te listy są co jakiś czas aktualizowane - mówi ppłk Ratyński. - Prowadzimy też przeglądy takich maszyn, żeby mieć pewność, że są one w pełni sprawne.

Inaczej sytuacja może wyglądać w razie wybuchu wojny. Wojsko ma wtedy prawo do tego, by zapukać do domu niczego nieświadomego obywatela i zażądać wydania samochodu.

Sprzęt na potrzeby wojska jest "wypożyczany odpłatnie. Co roku stawki ustala odpowiednie rozporządzenie Rady Ministrów. Za samochód o ładowności do 2 ton, właściciel dostaje 150 zł. za dobę. Za ciężarówkę powyżej 8 ton - 400 złotych.

- W przypadku uszkodzenia, właścicielowi przysługuje oczywiście odszkodowanie - mówi ppłk Ratyński.

Nie tylko samochody

"Wcielone do służby" mogą zostać nie tylko auta, ale i nieruchomości. Sprawa dotyczy przede wszystkim magazynów.

- Chodzi przede wszystkim o miejsca, w których można składować sprzęt czy paliwo - tłumaczy ppłk Ratyński. - Jako takie polowe magazyny może być też wykorzystywana np. ziemia orna. Ćwiczenia, czy działania wojskowe nie zawsze są prowadzone w pobliżu dróg, czasem po prostu w lesie. A zaplecze zawsze jest potrzebne.

Za użytkowanie budynku wojsko płaci 1,30 za metr kw. Za bocznicę kolejową - 150 zł. za kilometr.

Czytaj też: Zakłady Mechaniczne "Tarnów" mają problem. MON odstępuje od umowy i nalicza karę

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl


mienie, wojsko, powołania
Czytaj także
Polecane galerie
Iza
2018-06-22 09:04
Jakie może mieć potrzeby 1oo tysięczna armia ?Kanaki z salcesonem , itak połowa zostanie. Więc o czym mowa , większość zdolnych do wojaczki na emigracji , a to co pozostało to na pewno da nogę na czas, bo to inne czasy.
Rolnik w potrzebie
2018-06-22 08:55
A może żonę mi zabiorą marketanki , czy jak je tam w wojsku zwią są w mniejszości , więc będzie zapotrzebowanie, ciekawe jaka będzie odpłatność ?
general
2018-06-16 10:10
Dobrze że nie zajmuje się tym AMW bo aktualnie oni sprzedają wszystko. Co było kiedyś w wojsku wojskowe. Tereny, lotniska, sprzęt wyposażenie osobiste żołnierza itd. a później po to już sprzedane mienie inne wojsko przyjdzie i zabierze na cela obronne. I tak wkoło to jest biznes bez dna i końca. Zabierają sprzedają i znowu sprzedają to zabrane. Nigdy jednak nie oddają właścicielowi czytaj: Narodowi np kiedyś zabrane tereny pod obronność. Teraz sprzedają. Zamiast oddać do Skarbu Państwa, lub gminie na trenie czyjej leży obiekt. To mi przypomina mundurowy układ mafijny.
Pokaż wszystkie komentarze (173)