Notowania

wynagrodzenia
06-11-2018 (14:35)

Podwyżki w budżetówce będą, ale zbyt małe. Te zawody liczą na dużo więcej

O 2,3 proc. ma od stycznia wzrosnąć kwota bazowa, od której wyliczane są pensje wielu zawodów tzw. budżetówki. To pierwsza podwyżka od 2010 roku. Ale to wciąż mało, bo zaległości sięgają nawet 40 proc. – uważa "Solidarność".

Podziel się
Dodaj komentarz
(MICHAL KOSC/REPORTER)
Inspektorzy Sanepidu to jedna z grup zawodowych, w których pensje - mimo wyksztalcenia i kwalifikacji - są niskie

O 2,3 proc. ma od stycznia wzrosnąć kwota bazowa, od której wyliczane są pensje wielu zawodów tzw. budżetówki. To pierwsza podwyżka od 2010 roku. Ale to wciąż mało, bo zaległości sięgają nawet 40 proc. – uważa "Solidarność".

- Jesteśmy traktowani jak śmiecie. Jeżeli celnik po 15 latach zarabia 3,2 tys. zł, a w Lidlu płacą 2,7 tys. zł, to jest to żenada – przekonywał w poniedziałek jeden z celników w emocjonalnym liście do redakcji money.pl.

Ale celnicy to tylko wierzchołek góry lodowej. Protestować chcą też policjanci, którzy na razie masowo idą na L4. Z kolei tzw. "zawody wskaźnikowe" waloryzacji wynagrodzeń nie widziały od 8 lat. A przecież w tym czasie tylko inflacja spowodowała, że ceny wzrosły średnio o 12,5 proc.

Na przykład chleb pszenno-żytni zdrożał od tego czasu o 20 proc. z 2,01 do 2,41 zł, a kilogram wołowiny o 40 proc. - z 20,53 do 28,54 zł. Masło? Ponad 50 proc. droższe. Tańszy jest tylko cukier, na osłodę.

- To tylko sama inflacja, a gdyby policzyć jeszcze normalne podwyżki, to uzbiera się 20 proc. zaległości w pensjach. A w niektórych zawodach nawet i 40 proc. – mówi money.pl Marek Lewandowski, rzecznik "Solidarności". Rząd zapowiedział, że kwota bazowa wzrośnie o 2,3 proc. od przyszłego roku.

Lista zaniedbanych branż jest jednak znacznie dłuższa. - Jest ponad 20 inspektoratów, które na podwyżki nie mogą się doczekać. A są to kluczowe z punktu widzenia bezpieczeństwa Polaków instytucje - wskazuje przedstawiciel związkowców.

Sanepid i inspektorat farmaceutyczny

Mowa tu m. in. o inspektoratach sanitarno-epidemiologicznym, farmaceutycznym czy weterynaryjnym. Według danych portalu wynagrodzenia.pl w Sanepidzie zarabia się średnio około 3120 zł. A co drugi inspektor ma pensję między 2270 a 4160 zł brutto.

- Jeśli podwyżki skończą się tylko na 2,3 proc. odmrożeniu kwoty bazowej, to rozsypie się kilka ważnych agend z punktu widzenia funkcjonowania państwa. A wtedy pan premier sam będzie jeździł i sprawdzał, czy woda jest zdatna do picia - twierdzi Marek Lewandowski.

Jak podkreśla przedstawiciel związków, dlatego "Solidarność" walczy również o dodatkowe pieniądze ponad wspomniane 2,3 proc. dla poszczególnych inspektoratów.

- W większości przypadków mamy do czynienia ze specjalistami, których rynek potrzebuje. A w państwowych instytucjach zarabiają pieniądze na pograniczu płacy minimalnej - dodaje rzecznik "S".

Inspekcja pracy też czeka

Kolejny przykład to Państwowa Inspekcja Pracy. A na brak obowiązków nie mogą tam narzekać. Wypłata? Między 1800 a 2000 zł na rękę.

- Ostatnio dostali dwie "kobyły" do kontroli. Przepisy o stawce minimalnej oraz zakazie handlu w niedzielę - podkreśla ekspert. - A równolegle obcina się finansowanie i wskaźnik wzrostu wynagrodzeń jest zamrożony od kilku ładnych lat.

Stąd spotkanie związkowców z premierem w sierpniu. Jak informuje Lewandowski, początkowo mowa była o podwyżce kwotowej. Jednak zdaniem związkowców tego typu podwyżki dostałyby tylko nieliczne zawody, które mają to zagwarantowane innymi ustawami, m. in. służby mundurowe. Przy podwyżce procentowej jest szansa, że więcej pieniędzy otrzymają wszyscy.

Tarcia w urzędach wojewódzkich

Na brak waloryzacji narzekają również urzędnicy. Sytuacja jest szczególnie dotkliwa w urzędach wojewódzkich, które często dzielą siedzibę z urzędami marszałkowskimi.

- Pracownicy urzędów marszałkowskich dostali podwyżki na podstawie innych przepisów, podczas gdy siedzący kilka pokoi obok koledzy z urzędu wojewódzkiego nie mogą się doczekać na waloryzację - wyjaśnia Lewandowski.

Podobnie jest w Krajowej Administracji Skarbowej. Tam minimalna pensja szeregowego pracownika wynosi 2,1 tys. zł na rękę, a średnio jest to zaledwie o kilkaset złotych więcej.

Wielokrotnie pisaliśmy też o niskich zarobkach w ZUS. Pani Krystyna po 30 latach pracy w Zakładzie otrzymuje 2,4 tys. zł na rękę.

Jak puentuje Marek Lewandowski, "Solidarności" udało się wywalczyć oprócz odmrożenia kwoty bazowej również dodatkowe podwyżki. W efekcie niektóre branże mogą od przyszłego roku liczyć na 7 proc. wyższą pensję.

Na tym jednak nie koniec. - Chcemy wzrostu kwoty bazowej o przynajmniej 12 proc. - puentuje przedstawiciel związków.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Tagi: wynagrodzenia, wiadomości, gospodarka, gospodarka polska, najważniejsze
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
06-11-2018

LidlakDokładnie, jak taka cudowna praca to niech idą do lidla. Do pracy w urzędach pełno chętnych, często wcześniej wiadomo kto pracę dostanie, tylko robić … Czytaj całość

06-11-2018

wopistajak im sie nie podoba niech ida do lidla jaki problem?!

06-11-2018

Jan OsikObsadzili swoimi to teraz dadzą im podwyżki!

Rozwiń komentarze (502)

Wybrane dla Ciebie