Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
ZUS zagraża pracy lekarzy. Zdecydowana interwencja ws. limitów

ZUS zagraża pracy lekarzy. Zdecydowana interwencja ws. limitów

Prod. Maciej Hamankiewicz jasno tłumaczy, dlaczego limity powinny być zniesione Fot. WLODZIMIERZ WASYLUK/REPORTER
Prod. Maciej Hamankiewicz jasno tłumaczy, dlaczego limity powinny być zniesione

Próba cyfryzacji polskiej służby zdrowia może zakończyć się paraliżem gabinetów. Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej zaapelował do prezes ZUS o wycofanie się z kontrowersyjnego pomysłu ograniczenia wydawania formularzy zwolnień lekarskich.

Decyzja o tym, by ograniczyć wydawanie lekarzom druków ZUS ZLA - popularnych zwolnień L4 - ma "zachęcić" lekarzy do korzystania z systemu elektronicznego. Zachęta jest jednak bardziej kijem niż marchewką o czym pisaliśmy już na początku lutego. Wówczas lekarzy przyznawali wprost, że cyfrowa rewolucja w gabinetach "nie może się udać". Od 1 lipca bowiem lekarz nie wypisze już nam tradycyjnego papierowego zwolnienia. Będzie musiał skorzystać z systemu internetowego i wystawiać zwolnienia elektroniczne. Problem tkwi w tym, że większość gabinetów nie tylko nie ma dostępu do internetu. Nie ma w nich nawet komputerów.

Głos w sprawie, która bulwersuje środowisko, zabrał prof. Maciej Hamankiewicz, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej. Wysłał do prezes ZUS prof. Gertrudy Uścińskiej list. Zaapelował w nim o zniesienie nałożonego limitu oraz "przywrócenie lekarzom możliwości normalnej, niezakłóconej pracy". Przed wprowadzeniem ograniczenia lekarz mógł jednorazowo pobrać z oddziału ZUS 6 bloczków zwolnień. W każdym było po 25 druków. Teraz liczba ta spada. ZUS chce, by w czerwcu lekarz nie dostał żadnego.

Zobacz też nasz materiał o końcu tradycyjnych zwolnień L4:

 

 

Prof. Hamankiewicz wprost stwierdza, że limity nie mają żadnego prawnego uzasadnienia, ponieważ "do lipca tego roku wystawianie zaświadczeń w wersji papierowej jest w pełni dopuszczalne. Próby zmiany tego stanu rzeczy są, w jego ocenie, szkodliwe nie tylko dla lekarzy, ale i pacjentów.

Wprowadzone ograniczenie są tym bardziej absurdalne, że zdecydowano się na nie zimą, gdy "występuje zwiększona liczba przeziębień i zachorowań na grypę". Mniej druków oznacza mniej zwolnień. Zatem lekarz może albo przyjąć mniej pacjentów, albo odesłać część chorych bez dokumentu uprawniające do chorowania w domu.

Prof. Maciej Hamankiewicz nie ma wątpliwości, że zmuszanie lekarzy do cyfrowej rewolucji w gabinetach, może odbić się na stanie zdrowia Polaków. "Lekarzowi, który wystawia znaczną liczbę zaświadczeń, limitowane druki ZUS wystarczają zaledwie na kilka dni pracy, ograniczenie liczby wydawanych przez ZUS druków zaświadczeń może się negatywnie odbić na pacjentach, których stan zdrowia wymaga przerwy w pracy" – podkreślił.

zus, l4, naczelna rada lekarska, hamankiewicz, uścińska
Czytaj także
Polecane galerie
ayna
2018-03-19 15:52
Rada dotychczas blokowała informatyzację w służbie zdrowia ponieważ sprzyjało to czerpaniem pożytków z łapówek.
arnik
2018-03-19 15:48
Temu naszemu NFZ bardzo trudno przechodzi się na system zapisu informacji wszelakich o pacjencie, w pamięci komputera, co w cywilizowanych krajach jest standardem! Bardzo uskarżają się poziom finansowania NFZ, zawsze w kontekście swoich wynagrodzeń, a opierają się przeciwko podstwowym zmianom, które podniesie tych standardów warunkują? Ciekawe....
jpfan
2018-03-19 15:45
Wystawiam eZLA od 2 lat. Obecnie , im więcej lekarzy loguje się do systemu , serwery ZUS-u nie wytrzymują naporu , często się zawieszają. Na początku było fajnie , sprawnie , szybko , lecz obecnie
/ podobno tylko 13% lekarzy loguje się do ZUS / zaczyna to być koszmar. Zaczęto oczywiście od końca.
Najpierw trzeba zainstalować serwery o odpowiedniej wydajności w ZUS-ie. Liczba lekarzy którzy muszą wystawiać eZLA nie jest nieograniczona.
Pokaż wszystkie komentarze (138)