Wielka farma fotowoltaiczna zdominuje krajobraz. Wyrośnie ludziom tuż za płotem

W Nowej Rudzie ma powstać farma fotowoltaiczna o powierzchni czterech hektarów. Do niedawna był to teren rolniczy, ale gospodarz go wydzierżawił. Ludzie, którzy mają działki budowlane w sąsiedztwie, rozkładają ręce - miał być spokój i piękny krajobraz, będzie widok jak w filmie science-fiction.

Zamiast malowniczego krajobrazu będą panele słoneczne. Okoliczni mieszkańcy nie kryją rozczarowania - zdjęcie ilustracyjneZamiast malowniczego krajobrazu będą panele słoneczne. Okoliczni mieszkańcy nie kryją rozczarowania - zdjęcie ilustracyjne
Źródło zdjęć: © Pixabay

W Polsce brakuje przepisów, które zabezpieczałyby właścicieli działek budowlanych przed powstawaniem w ich sąsiedztwie wielkich farm fotowoltaicznych - pisze w czwartek serwis wyborcza.biz. I przytacza historię mieszkańców dolnośląskiej Nowej Rudy, którzy stoją przed ogromnym problemem.

Na obrzeżach miasta firma z Krakowa chce zbudować dwie farmy fotowoltaiczne o łącznej mocy 3,5 MW. Zajmą one teren o powierzchni około czterech hektarów, będą miały wysokość czterech metrów. Zamiast malowniczych pagórków będzie wielka, ciemna plama paneli fotowoltaicznych.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Nowy spór z Brukselą wisi w powietrzu. Kluczowa zmiana w ustawie wiatrakowej. "UE to dostrzeże"

Mieszkańcy zapomną o malowniczym krajobrazie

Właściciele działek położonych w sąsiedztwie nie kryją rozczarowania tym, co ma powstać w ich okolicy. Zwłaszcza że swoje nieruchomości kupili zanim było wiadomo, że obok ma zostać wzniesiona farma fotowoltaiczna. Jak mówi pan Grzegorz, jeden z rozmówców serwisu wyborcza.biz, pole wydzierżawił inwestorowi rolnik. Gdyby wiedział, że rolnik zdecyduje się na dzierżawę na cele farmy fotowoltaicznej, nigdy nie kupiłby swojej działki.

Jeszcze większy dylemat ma inna sąsiadka, pani Wioletta. Kobieta kupiła dom i działkę w 2019 roku z myślą o prowadzeniu agroturystyki. Sens takiej działalności, gdy obok wyrośnie morze paneli fotowoltaicznych, staje pod znakiem zapytania.

Jak wylicza wyborcza.biz, w tej chwili tylko dla 33 proc. powierzchni Polski uchwalone są miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego. Są to dokumenty, których sporządzaniem zajmują się gminy. Mają one część pisemną i załączoną mapę, na której dokładnie widać, co i w jakim miejscu ma prawo powstać. MPZP są publicznie dostępne i każdy, kto chce na przykład zbudować dom, może sprawdzić, czy plan pozwala, by po sąsiedzku powstała fabryka albo inna uciążliwa działalność.

Tam, gdzie MPZP nie ma, gmina daje zielone światło dla inwestycji za pomocą decyzji o warunkach zabudowy. Decyzję, czy coś może powstać, czy nie, podejmuje się m.in. na podstawie uwzględnienia, co jest w okolicy. Mieszkańcy wystosowali petycję przeciwko wydaniu pozytywnej decyzji. Podpisało się pod nią 113 osób.

Teren, na którym inwestor chce zbudować farmę fotowoltaiczną, nie jest chroniony w żaden szczególny sposób - nie jest to park narodowy ani krajobrazowy czy też obszar Natura 2000. Mimo to gmina już raz odmówiła wydania decyzji o warunkach zabudowy. Inwestor odwołał się jednak do Samorządowego Kolegium Odwoławczego i gmina musi jego wniosek rozpatrzyć jeszcze raz.

Wyborcza.biz przypomina, że rząd szykuje projekt ws. uregulowania zasad wznoszenia dużych farm fotowoltaicznych. Zakłada on, że od 2026 roku takie obiekty będą mogły powstawać tylko na terenach objętych MPZP. Tak skonstruowane przepisy - gdy zostaną już przyjęte - nie będą działały wstecz i pomogą takim osobom, jak pan Grzegorz.

Co dalej z wiatrakami

W tej chwili toczy się natomiast spór o przyszłość nowych farm wiatrowych, wznoszonych na lądzie. W 2016 roku rząd PiS wprowadził zasadę, że wiatraki muszą być znacznie oddalone od budynków mieszkalnych. Odległość ta nie może być mniejsza niż wynosi dziesięciokrotność wysokości takiego wiatraka. Teraz rząd chce jednak zliberalizować przepisy. Najpierw zakładał, że ta odległość będzie wynosić 500 metrów, jednak poprawka wprowadzona przez Marka Suskiego zwiększyła ją do 700 metrów. Teraz Senat próbuje przywrócić 500-metrowy dystans, ale ostateczną decyzję i tak podejmie Sejm.

Jeśli chcesz być na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami ekonomicznymi i biznesowymi, skorzystaj z naszego Chatbota, klikając tutaj

Źródło artykułu: money.pl
Wybrane dla Ciebie
"Epicka Furia" generuje ogromne koszty. USA słono płacą za decyzję Trumpa
"Epicka Furia" generuje ogromne koszty. USA słono płacą za decyzję Trumpa
Premier uspokaja, a ceny diesla wystrzeliły. Tak nie było od 2023
Premier uspokaja, a ceny diesla wystrzeliły. Tak nie było od 2023
Kryzys zabujał dolarem. Tak zmienia się jego kurs
Kryzys zabujał dolarem. Tak zmienia się jego kurs
Dostawy gazu do Polski po decyzji Kataru. Minister reaguje
Dostawy gazu do Polski po decyzji Kataru. Minister reaguje
Ponad 7100 zł. Tak zarabiają Polacy. GUS pokazał medianę
Ponad 7100 zł. Tak zarabiają Polacy. GUS pokazał medianę
Rusza nowy program dla firm z sektora obronnego
Rusza nowy program dla firm z sektora obronnego
Chaos na Bliskim Wschodzie grozi globalną recesją? Ekonomiści zabierają głos
Chaos na Bliskim Wschodzie grozi globalną recesją? Ekonomiści zabierają głos
Trump proponuje eskortę tankowców. Eksperci: łatwy cel ataków
Trump proponuje eskortę tankowców. Eksperci: łatwy cel ataków
Ruch tankowców praktycznie zamarł. Ta animacja mówi wszystko
Ruch tankowców praktycznie zamarł. Ta animacja mówi wszystko
Zwrot na giełdzie w Warszawie. Tak otworzyły się rynki
Zwrot na giełdzie w Warszawie. Tak otworzyły się rynki
Ewakuacja z Bliskiego Wschodu. Te kraje proszą UE o pomoc
Ewakuacja z Bliskiego Wschodu. Te kraje proszą UE o pomoc
UOKiK interweniuje ws. PSE i OZE. "Napływają skargi"
UOKiK interweniuje ws. PSE i OZE. "Napływają skargi"