Szef MSWiA Marcin Kierwiński podał na X, że "w nocy naruszona została polska przestrzeń powietrzna. Natychmiast wdrożono procedurę SPO13 i uruchomiono syreny alarmowe jako najszybszy sposób informowania o zagrożeniu. Trwało ono około 13 minut. Służby MSWiA od wczesnych godzin pracują na miejscu" - podał.
Syreny mogą zawyć ponownie. Minister mówi, co wtedy robić
Polskie służby badają miejsce, w którym znaleziono krater oraz fragmenty niezidentyfikowanego obiektu na Lubelszczyźnie. Głos w sprawie zabrał minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha, który przekazał, że granicę Polski miał przekroczyć rosyjski pocisk manewrujący Ch-101.
WIDEOObudziły go syreny. Nagrał co się działo na Lubelszczyźnie
Polsat News w rozmowie z wicepremierem Krzysztofem Gawkowskim wskazał, że niektórzy mieszkańcy wskazują, że byli zdezorientowani i "nie dostali żadnych alertów" z informacją.
- Trudno wyobrazić sobie, żeby w czasie rzeczywistym podać miejsce, które może być celem ataku bądź pomyłki, bo nie wiemy, czy to jest skoordynowany atak, czy mamy do czynienia z czymś, co wleciało, bo na przykład ktoś się pomylił - powiedział Gawkowski w Polsat News.
Wicepremier ocenił, że włączenie przez służby syren alarmowych - choć mogło wywołać zaniepokojenie ludzi - było decyzją adekwatną do sytuacji.
- Gdyby te syreny nie zawyły i nie mielibyśmy tego obiektu w polu, tylko w bloku, w domu, w jakimkolwiek miejscu, co spowodowałoby uszczerbek na zdrowiu, nie daj Boże, śmierć - mielibyśmy trudniejszą sytuację - zauważył szef resortu cyfryzacji.
Gawkowski przypomniał, że wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz przekazał w ubiegłym tygodniu, że w sierpniu i wrześniu Polska będzie szczególnie narażona na prowokacje ze strony Rosji.
I to nie są słowa przesady. Rosja będzie chciała dokonać tutaj jakiegoś przesilenia, to się dzieje. Może być jeden obiekt, może być dziesięć obiektów, mogą być drony, mogą być sytuacje krytyczne - wskazał Gawkowski.
Minister cyfryzacji przypomniał, że emitowany przez syreny, trwający 3 minuty sygnał modulowany oznacza realne zagrożenie. Z kolei trwający 3 minuty sygnał jednostajny oznacza odwołanie zagrożenia.
- Więc jeżeli to usłyszymy, to musimy mieć świadomość, że coś się może wydarzyć i to jest najważniejsze. Dzisiaj duża część społeczeństwa nie wie o tym, co oznaczają te sygnały. Tego trzeba się nauczyć (...). Nie wszyscy mają świadomość, że żyjemy w sytuacji kryzysowej - podkreślił.