Wybuch w Tarnawie-Kolonii. Syreny zawyły nie bez powodu. Rząd tłumaczy decyzję

Nie da się natychmiast wskazać, gdzie uderzy obiekt lecący w stronę Polski – powiedział Krzysztof Gawkowski. Wicepremier ocenił, że uruchomienie syren było właściwe, i ostrzegł, że wielu Polaków nadal nie wie, co oznaczają sygnały alarmowe.

Wicepremier Krzysztof GawkowskiWicepremier Krzysztof Gawkowski
Źródło zdjęć: © EastNews.pl | Pawel Wodzynski
Malwina Gadawa

Szef MSWiA Marcin Kierwiński podał na X, że "w nocy naruszona została polska przestrzeń powietrzna. Natychmiast wdrożono procedurę SPO13 i uruchomiono syreny alarmowe jako najszybszy sposób informowania o zagrożeniu. Trwało ono około 13 minut. Służby MSWiA od wczesnych godzin pracują na miejscu" - podał.

Syreny mogą zawyć ponownie. Minister mówi, co wtedy robić

Polskie służby badają miejsce, w którym znaleziono krater oraz fragmenty niezidentyfikowanego obiektu na Lubelszczyźnie. Głos w sprawie zabrał minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha, który przekazał, że granicę Polski miał przekroczyć rosyjski pocisk manewrujący Ch-101.


WIDEO
Obudziły go syreny. Nagrał co się działo na Lubelszczyźnie


Polsat News w rozmowie z wicepremierem Krzysztofem Gawkowskim wskazał, że niektórzy mieszkańcy wskazują, że byli zdezorientowani i "nie dostali żadnych alertów" z informacją.

- Trudno wyobrazić sobie, żeby w czasie rzeczywistym podać miejsce, które może być celem ataku bądź pomyłki, bo nie wiemy, czy to jest skoordynowany atak, czy mamy do czynienia z czymś, co wleciało, bo na przykład ktoś się pomylił - powiedział Gawkowski w Polsat News.

Wicepremier ocenił, że włączenie przez służby syren alarmowych - choć mogło wywołać zaniepokojenie ludzi - było decyzją adekwatną do sytuacji.

- Gdyby te syreny nie zawyły i nie mielibyśmy tego obiektu w polu, tylko w bloku, w domu, w jakimkolwiek miejscu, co spowodowałoby uszczerbek na zdrowiu, nie daj Boże, śmierć - mielibyśmy trudniejszą sytuację - zauważył szef resortu cyfryzacji.

Gawkowski przypomniał, że wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz przekazał w ubiegłym tygodniu, że w sierpniu i wrześniu Polska będzie szczególnie narażona na prowokacje ze strony Rosji.

I to nie są słowa przesady. Rosja będzie chciała dokonać tutaj jakiegoś przesilenia, to się dzieje. Może być jeden obiekt, może być dziesięć obiektów, mogą być drony, mogą być sytuacje krytyczne - wskazał Gawkowski.

Minister cyfryzacji przypomniał, że emitowany przez syreny, trwający 3 minuty sygnał modulowany oznacza realne zagrożenie. Z kolei trwający 3 minuty sygnał jednostajny oznacza odwołanie zagrożenia.

- Więc jeżeli to usłyszymy, to musimy mieć świadomość, że coś się może wydarzyć i to jest najważniejsze. Dzisiaj duża część społeczeństwa nie wie o tym, co oznaczają te sygnały. Tego trzeba się nauczyć (...). Nie wszyscy mają świadomość, że żyjemy w sytuacji kryzysowej - podkreślił.

Wybrane dla Ciebie