Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na

Z gastronomii i zza biurka do magazynu Amazona. "Rekrutujemy 2 tys. osób w Polsce"

- Mamy dużo kandydatów, którzy niedawno prowadzili własną firmę lub pracowali w gastronomii. Dziś decydują się podjąć pracę w naszych centrach logistycznych - mówi money.pl Magdalena Zagrodnik, regionalny kierownik HR w Amazon Fulfillment Polska.

Podziel się
Dodaj komentarz
(East News)
Niedawno pracowali w gastronomii albo mieli własną firmę. Dziś noszą paczki w Amazonie

Zwalniają? To znaczy, że będą przyjmować. W wielu branżach ostatnie miesiące stoją pod znakiem cięć etatów i zwolnień grupowych. Powoli przybywa jednak ogłoszeń z gałęzi gospodarki, które są szczególnie dotknięte kryzysem.

Są i takie firmy, które zatrudniały nawet w ostatnich tygodniach. W Amazonie rekrutacja trwa w najlepsze i nic nie wskazuje na to, by miała się skończyć. Już teraz w magazynach amerykańskiej firmy pracuje 16 tysięcy osób. Ta liczba z każdym miesiącem rośnie. - Obecnie rekrutujemy 2 tysiące pracowników w całej Polsce - mówi nam Magdalena Zagrodnik, regionalny kierownik HR w Amazon Fulfillment Polska.

Pytamy, czy w czasie epidemii widać zwiększone zainteresowanie ofertami firmy. - Tak, da się to zauważyć. Mamy dużo kandydatów, którzy niedawno prowadzili firmę lub pracowali w gastronomii - mówi Zagrodnik.

Profesjonalna bankowość na miarę XXI wieku: profil zaufany

Do tego sporo osób, które dotychczas pracowały sezonowo zagranicą, na przykład przy zbiorach. Dziś do Niemiec, Włoch, Holandii czy Francji nie wyjadą. Dlatego szukają zarobku gdzie indziej.

Praca na przeczekanie

Jak przyznaje nasza rozmówczyni, wielu pracowników nawet nie ukrywa, że do pracy w magazynie przychodzi tymczasowo.

- My to rozumiemy. Mamy świadomość, że jest to praca tymczasowa, a więc tylko do czasu, aż firmy tych osób ponownie ruszą - zwraca uwagę przedstawicielka Amazona.

Amerykański gigant rekrutuje bez przerwy. Zazwyczaj za pośrednictwem agencji pracy tymczasowej, ale również przez ich własny system. W zasadzie pracę dostanie każdy, kto się o nią stara. Wykluczyć mogą praktycznie tylko problemy zdrowotne i brak zgody od lekarza medycyny pracy.

Praca jest wymagająca i ciężka fizycznie. Byli i obecni pracownicy na wielu forach internetowych skarżą się na warunki panujące w magazynach. Mówią nawet o "obozach pracy". Pracodawcę krytykują również związki zawodowe. Ich opinię przedstawialiśmy już na łamach money.pl kilkukrotnie.

- Wśród niektórych pracowników ciągnie się negatywna opinia na temat warunków pracy w Amazon, ale jest ona zupełnie nieuprawniona. Przy takiej skali działalności zawsze znajdą się osoby niezadowolone a ważne jest jednak, by oceniać firmę z szerszej perspektywy, nie tylko głosami kilku osób – podkreśla Magdalena Zagrodnik

– Jeżeli chodzi o związku zawodowe to spełniliśmy większość ich postulatów - wynagrodzenie w wysokości od 20 zł za godzinę, bogaty pakiet benefitów i wiele możliwości rozwoju kariery. Wszystko to przy jednoczesnym zapewnieniu bezpiecznego, nowoczesnego środowiska pracy. Co więcej, rozmawiamy z pracownikami, codziennie zbieramy ich opinie w badaniu satysfakcji, w którym uzyskujemy bardzo dobre wyniki - dodaje.

Nie ucieka jednak od odpowiedzialności. Sama przyznaje, że "nie ma ideałów" i na pewno na przestrzeni lat jakieś błędy się pojawiały.

Tłum w czasach zarazy

Jednym z takich przypadków na pewno są działania u progu epidemii. Działania spóźnione. W money.pl opisywaliśmy w drugiej połowie marca przypadki łamania zaleceń Głównego Inspektora Sanitarnego.

W sieci pojawiały się filmy, na których widać było setki stłoczonych pracowników w korytarzu. Było to już w czasie pandemii, gdy wszyscy apelowali o zachowanie stosownego dystansu społecznego. Czyli przynajmniej dwóch metrów.

- To była dla nas wszystkich zupełnie nowa sytuacja. Potrzebowaliśmy trochę czasu, by wdrożyć wszystkie środki bezpieczeństwa w naszych centrach i przekonać do nich pracowników - przyznaje Zagrodnik.

I podkreśla, że dziś nikt już takiego filmu nie byłby w stanie nagrać. Firma wprowadziła bowiem szereg mechanizmów, które mają zapobiegać zarażeniu.

Wśród nich są zwiększone odległości między stolikami w kantynie, każdorazowe mierzenie temperatury, zmniejszona liczba osób w autobusach, którymi dojeżdżają pracownicy.

- Prowadzimy również codzienne pomiary temperatury u wszystkich osób wchodzących do budynku, zrezygnowaliśmy z wielu spotkań grupowych i zapewniamy maseczki, przyłbice czy płyny do dezynfekcji - wymienia Zagrodnik.

Zmieniły się również godziny zmian. Wszystko po to, by przy wymianie pracowników nie tworzyły się duże skupiska ludzi.

Przedstawicielka Amazona chwali się, że w magazynach odbyło się już kilka kontroli inspekcji pracy. - Żaden z inspektorów nie zgłosił zastrzeżeń, wręcz z podziwem patrzył, jak udało nam się wprowadzić aż tyle zmian - podkreśla.

Duże zakłady dużego ryzyka

Jak pisaliśmy wcześniej, wielu pracowników traktuje pracę w Amazonie jako tymczasową. Ale to działa również w drugą stronę.

Pytamy szefową HR o formy zatrudnienia. I czy to prawda, że nowi pracownicy na start dostają czasami umowy… dwutygodniowe. - W czasie epidemii nic się nie zmieniło pod względem rodzaju zawieranych umów - odpowiada Zagrodnik.

Gdy jednak dopytujemy o kwestie kontraktów na 14 dni, przyznaje, że niektórzy rzeczywiście tak pracują.

W dzisiejszych czasach to jednak mało komu przeszkadza. Nawet tak krótki okres nie odstrasza chętnych. Choć - jak zwracamy uwagę - taki system może skończyć się dramatem. Szczególnie że najnowsze ogniska koronawirusa to duże zakłady - kopalnie na Śląsku czy fabryka mebli w Wielkopolsce.

Wyobraźmy sobie sytuacje, gdy ktoś w ciągu pierwszych 5 dni pracy zaczyna źle się czuć. Ale ponieważ chce zapracować na przedłużenie umowy, przychodzi do pracy. Bo jeśli pójdzie na L4, to umowa się skończy zanim zdąży z niego wrócić. I o przedłużeniu może zapomnieć.

- Każdy przypadek jest traktowany indywidualnie. Ze wszystkimi pracownikami, którzy są zakażeni lub przebywają w kwarantannie, mamy stały kontakt. Nie chcemy, by zostali w tym wszystkim sami, dlatego m.in. na czas L4 wypłacamy im nie 80, a 100 proc. pensji - ripostuje nasza rozmówczyni.

Czy w takim razie Amazon rozważa przedłużanie umów osobom, które są na L4 do czasu ich wygaśnięcia? Tu Magdalena Zagrodnik zwraca uwagę, że taka decyzja mogłaby być potraktowana jako "pozorność zatrudnienia".

Pierwsze przypadki zakażeń wśród pracowników Amazona już się pojawiały przynajmniej w kilku zakładach na terenie całej Polski. Ile dokładnie?

- Jak w przypadku większości globalnych firm, zdarzyły się u nas przypadki zakażenia koronawirusem. W skali zatrudnienia ponad 16 000 pracowników są to pojedyncze przypadki - ucina Zagrodnik. - Jesteśmy w kontakcie z tymi osobami, udzielamy wsparcia i czekamy, aż do nas wrócą.

Był dodatek, ale się kończy

Amazon zachęcał też do pracy dodatkowym bonusem, wprowadzonym na czas epidemii. - Wprowadziliśmy dodatek 4 zł brutto za godzinę dla wszystkich, którzy przychodzą do pracy w tym trudnym okresie - mówi Magdalena Zagrodnik.

To znaczy, że stawka godzinowa wynosi na start 24 zł brutto. Ale jeszcze tylko przez tydzień, bo dodatek przestaje obowiązywać z końcem maja.

- Od początku zaznaczaliśmy, że jest to bonus czasowy. I tak był już dwukrotnie przedłużany, ale po 31 maja nie ma planów, by robić to ponownie - odpowiada nasza rozmówczyni.

Szybko dodaje jednak, że pracownicy mają też specjalny bonus za frekwencję. Jeśli w ciągu miesiąca i przychodzą do pracy zgodnie z grafikiem, to mogą liczyć na 8 proc. dodatku.

Z tym że to kolejny argument do tego, by pracować nawet przy gorszym samopoczuciu.

Odpływ Ukraińców niezauważalny

W rozmowie z szefową HR w Amazonie poruszamy jeszcze temat Ukraińców. Wbrew pozorom jednak wyjazd pracowników ze Wschodu nie odbił się na poziomie zatrudnienia.

- My nigdy nie mieliśmy jakiejś wielkiej rzeszy pracowników z Ukrainy - przyznaje Magdalena Zagrodnik.

Nie podaje dokładnych liczb, ale podkreśla, że w skali 16 tysięcy osób zatrudnionych w całej Polsce Ukraińcy stanowili niewielką część. - Zdecydowanie nie możemy tu mówić o "tysiącach" - szacuje.

Epidemia jednak nie spowodowała, że wszyscy wrócili do swojej ojczyzny. - Wciąż mamy wielu pracowników ze Wschodu, którzy zdecydowali się zostać w Polsce - mówi.

A ci, którzy wrócili, zostali zastąpieni przez nowych pracowników. Tych, którzy jeszcze niedawno pracowali w restauracjach czy prowadzili własne firmy.

Zapisz się na nasz specjalny newsletter o koronawirusie

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
24-05-2020

neoniewolnictwoWłaśnie w tym celu wywołano medialna pandemię tzw. korony. Żeby szybko wykreować miliony bezrobotnych, którzy potem zatrudnią sie do każdej … Czytaj całość

24-05-2020

KrisTa właśnie wygląda współczesne niewolnictwo.

24-05-2020

Jaja jak beretyCO???? Umowa na 14 dni? Chyba tylko po to zebys przyszedl podal wszystkie swoje dane.... pozniej porobia zdjecia twarzy i mozesz juz sobie isc.... … Czytaj całość

Rozwiń komentarze (163)