Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Krzysztof Janoś
Krzysztof Janoś
|
aktualizacja

Zaćma - wątpliwy powód do dumy PiS. Kolejki krótsze, ale pacjenci dostają najtańsze soczewki

20
Podziel się:

PiS chwali się skróceniem kolejek do lekarzy. Zaprzeczają temu fakty, choć na leczenie zaćmy rzeczywiście czeka się krócej, o czym podczas ostatniej debaty wyborczej mówił Marcin Horała (PiS). Cóż z tego, skoro pacjenci nie mogą dopłacać do lepszych soczewek. Dlatego nadal jeżdżą do Czech, gdzie jest to możliwe.

 Polacy nie liczą wyłącznie na państwową służbę zdrowia. Tylko w pierwszej połowie roku wydaliśmy na prywatne polisy zdrowotne ponad 430 mln zł.
Polacy nie liczą wyłącznie na państwową służbę zdrowia. Tylko w pierwszej połowie roku wydaliśmy na prywatne polisy zdrowotne ponad 430 mln zł. (East News)

Podczas wtorkowej debaty w TVN24 drugie pytanie skierowane do wszystkich komitetów wyborczych dotyczyło służby zdrowia. Politycy odpowiadali m.in. na pytanie, jak skrócić kolejki do lekarzy. Marcin Horała z PiS przekonywał, że rząd już je zmniejszył do niektórych specjalistów i podał przykład zaćmy. - Tu chodzi o to, żeby w kolejkach nie umierali ludzie chorujący na serce i nowotwory - ripostowała Izabela Leszczyna (PO).

Niemniej kolejki do leczenia zaćmy faktycznie są krótsze. Jak wynika z raportu przygotowanego przez SwiatPrzychodni.pl, do kwietnia 2019 roku średnio na zabieg usunięcia zaćmy czekało się 600 dni, ale w niektórych przypadkach nawet 3 lata. Obecnie jest to ok. 200 dni. Wszystko za sprawą zniesienia w kwietniu limitów na te zabiegi. Szpitale więc robią tyle zabiegów, ile mogą, i dostają za nie pieniądze.

Zobacz także: Zobacz także: KGHM i PGE będą współpracować przy projektach fotowoltaicznych

Niestety, nie wszystkie regiony odnotowały tak dobry wynik. Dla porównania w województwie lubuskim sytuacja w przypadku rezonansu nie zmieniła się, a w przypadku oczekiwania na tomografię nawet wydłużyła się o 20 dni. Skróciły się natomiast kolejki na zabiegi usuwania zaćmy: z 253 dni w marcu do 127 dni w sierpniu.

Cóż jednak z tego. Pacjenci poddający się takiej operacji w Polsce nie mogą dopłacić do lepszych soczewek. Jak już pisaliśmy w money.pl, w czeskich klinikach, ale będących własnością Polaków i z rodzimą kadrą lekarską, pacjenci dopłacają ok. 800 zł za lepsze soczewki. Żeby się na nie zdecydować w polskich warunkach, trzeba by całość leczenia przeprowadzić w prywatnej klinice i zapłacić 3,5 tys. zł.

Wszystko dlatego, że NFZ zakazuje dopłacania do zabiegów refundowanych. - Soczewki do wnętrza oka wszczepiane są zaledwie od 25 lat, więc jest to stosunkowo młoda dziedzina. W tak krótkim czasie przeszliśmy już przez erę soczewek ze szkła, silikonu, polimetakrylatu i różnych rodzajów akrylu - mówi Grażyna Zajkowska, lekarz okulista specjalizujący się w leczeniu zaćmy.

Jej zdaniem wiele jest udokumentowanych zalet soczewek droższych: mały odsetek występowania zaćmy wtórnej, eliminacja efektu lustra dzięki modyfikacji części wtórnej, eliminacja rozbłysków - istotna przy prowadzeniu pojazdów w nocy.

- Najdroższe soczewki posiadają dodatkowe cechy: żółty filtr imitujący kolor naturalnej soczewki niwelujący szkodliwy wpływ niebieskiego światła na siatkówkę, usuwają też całkowicie wady wzroku, w tym astygmatyzm. Soczewki standardowe spełniają swoją podstawową funkcję, ale wzrok jest naszym najcenniejszym zmysłem, przez który dociera do nas 80 proc. bodźców, dlatego to do pacjenta powinna należeć decyzja, czy chcę dopłacić do soczewek z dodatkowymi cechami - podsumowuje Zajkowska.

Kluczowa decyzja

Na to jednak nie zgadza się NFZ, choć wcześniej nie było z tym problemów. Do roku 2013 r. powszechną praktyką, zarówno w placówkach państwowych, jak i prywatnych, było umożliwienie pacjentom dopłat do wyższego standardu świadczeń niż te gwarantowane przez NFZ. Co się stało w 2013 r.? Sensor Cliniq - prywatna placówka okulistyczna - została po kilkunastu latach działalność ukarana przez mazowiecki oddział NFZ odebraniem kontraktu.

Powodem było pobieranie dopłat od pacjentów za wyższą jakość soczewek. Co ciekawe, sprawę legalności dopłat sprawdzała też warszawska Prokuratura Rejonowa. Nie doszukała się znamion przestępstwa, a Sąd Okręgowy w Warszawie już w 2014 r. postanowił nie uwzględniać zażalenia NFZ na ustalenia prokuratury.

Mimo tego kliniki w całym kraju, zgodnie z interpretacją NFZ z 2013 r., z obawy o konsekwencje, zlikwidowały możliwość dopłat do lepszych soczewek. Ta decyzja NFZ budzi też wątpliwości NIK. W 2017 r. Izba stwierdziła, że "zasadnym jest kontynuowanie działań mających na celu umożliwienie świadczeniobiorcy wyboru ponadstandardowego wyrobu medycznego".

To tylko interpretacja?

Prawo do takiego wyboru popierają też niezależne organizacje, m.in. Polski Związek Niewidomych, Polskie Towarzystwo Okulistyczne czy Instytut Praw Pacjenta i Edukacji Zdrowotnej, a także prawnicy. "Ani Konstytucja, ani żadna ustawa, nie nakazuje korzystania wyłącznie ze standardowych świadczeń leczniczych, pod rygorem utraty prawa ze składki i nie zabrania współfinansowania świadczeń w ponadstandardowym zakresie" - napisał w swojej opinii konstytucjonalista dr Ryszard Piotrowski.

Potwierdza to również adwokat Paulina Kieszkowska-Knapik z Kancelarii KRK Kieszkowska Rutkowska Kolasiński. - W polskim prawie nie tylko brak jest podstawy prawnej do odmawiania pacjentowi prawa wyboru metody leczenia za dopłatą, czyli tzw. współpłacenia, ale wręcz ustawa o świadczeniach wprost je dopuszcza - mówi.

W jej ocenie świadczenie gwarantowane zdefiniowane jest prawnie jako świadczenie opieki zdrowotnej finansowane w całości lub współfinansowane ze środków publicznych na zasadach i w zakresie określonym w ustawie. Ponadto art. 35 tzw. ustawy o świadczeniach mówi, że leki i wyroby powinny być w szpitalach darmowe tylko w zakresie koniecznym.

- W zakresie lepszym niż "konieczny" pacjent powinien mieć wybór. NFZ konsekwentnie, choć za każdym razem z inną argumentacją, odmawia rozliczania świadczeń, do których ponad standard dopłacił pacjent. Karze nawet szpitale i lekarzy, którzy umożliwiali pacjentom wybór. I dzieje się tak nadal mimo kilku ważnych wyroków sadów, które NFZ przegrał. Przede wszystkim dotyczy to leczenia zaćmy, ortopedii oraz stomatologii - mówi Paulina Kieszkowska-Knapik.

O powody takiej interpretacji tych samych przepisów zapytaliśmy w NFZ. Do czasu opublikowania tego artykułu nie otrzymaliśmy jednak odpowiedzi.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

wiadomości
gospodarka
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(20)
jorgi
3 lata temu
soczewki produkowane w Indiach i Chinach
OLenka
3 lata temu
więcej Ukrainców i multi a kolejki do lekarze będą 5 letnie..brawo rzad PIS/PO
Piada
3 lata temu
Czy nadal w stopie cukrzycowej standardem jest amputacja
Eponine
3 lata temu
Jak powinna wyglądać służba zdrowia, gdybyśmy przestali fundować coraz to wystawniejsze siedziby NFZ: Moja firma opłaca mi pakiet w prywatnej sieci medycznej. Wczoraj poczułam się źle. Po krótkim kontakcie z infolinią, miałam wizytę u internisty w ciągu 3 godzin. Do gabinetu weszłam punktualnie i bez kolejki. Dziś jestem już po pobraniu krwi na ogólną morfologię i kilka innych badań. Wyniki będą wieczorem w aplikacji, skomentowane przez lekarza. Również dziś miałam wizytę u neurologa. Najdłużej, bo aż trzy tygodnie, muszę czekać na rezonans magnetyczny, ale jeśli jakiś termin odpowiedni dla mnie się zwolni, będą dzwonić. Nie płacę ani złotówki z własnych pieniędzy. Ani przez moment nie czułam, że jestem zbędnym balastem, nikt nie dał mi odczuć, że moje schorzenie jest błahe, bo nie przyszłam z odciętą ręką, tylko ze skokiem ciśnienia. I wszyscy byśmy tak mieli, gdyby państwowe szpitale miały tylko oddziały do skomplikowanych zabiegów i bardzo zaawansowanego leczenia (wypadki, nowotwory itp), składki byłyby radykalnie zmniejszone, ZUS zlikwidowany, a podstawową opiekę medyczną i konsultacje u specjalistów każdy załatwiałby sobie sam w ramach wybranego i opłacanego przez siebie pakietu.
G.
3 lata temu
moja Mama czeka już drugi rok na operację zaćmy w Warszawie. Czy to oznacza, że kolejki są krótsze naprawdę?