- W ciągu zaledwie dwóch lat europejskie firmy ogłosiły redukcję 104 tysięcy miejsc pracy, co oznacza średnio ponad 140 zwolnień dziennie. Skala tych cięć przewyższa nawet najtrudniejsze momenty pandemii COVID-19 i jasno pokazuje, że europejski łańcuch dostaw motoryzacji przechodzi strukturalny reset, na który polityka publiczna wciąż nie znajduje odpowiedzi - wskazał w rozmowie z PAP prezes Stowarzyszenia Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych (SDCM) Tomasz Bęben.
Kryzys w branży moto. "Realna walka o przetrwanie"
Bęben podkreślił, że obecna sytuacja to nie chwilowe spowolnienie ani korekta cyklu, lecz systemowy kryzys, napędzany jednocześnie słabym popytem, presją kosztową, wysokimi cenami energii oraz narastającą niepewnością regulacyjną.
- Dla tysięcy wyspecjalizowanych, innowacyjnych i lokalnie zakorzenionych firm oznacza to realną walkę o przetrwanie. Polska - jako jedno z największych centrów produkcyjnych części motoryzacyjnych w UE nie jest niestety odizolowana od tych procesów - stwierdził Bęben.
Prezes SDCM zwrócił uwagę, że kryzys odczuwają zwłaszcza te zakłady produkcyjne w naszym kraju, które wytwarzają części i komponenty. Według danych GUS, kondycja finansowa polskiego sektora przemysłu motoryzacyjnego uległa znacznemu pogorszeniu. Po II kwartale 2025 r. wskaźnik rentowności dla przedsiębiorstw z branży był ujemny i wyniósł - 15 proc., podczas gdy w analogicznym okresie 2024 r. osiągnął – 6 proc. Pokazuje to istotne pogłębienie strat rok do roku.
Polska też będzie miała problemy
- Nie ma jeszcze zagregowanych danych statystycznych dotyczących skali redukcji zatrudnienia w polskich fabrykach producentów części, komponentów oraz pojazdów, ale znamienne są liczne doniesienia publikowane w drugiej połowie 2025 r. o planowanych redukcjach etatów w koncernach takich jak: Bosch, ZF, Schaeffler czy Stellantis. Zakłady tych firm zlokalizowane są także w Polsce" - przypomniał Bęben.
Dodatkowym symptomem pogarszającej się sytuacji były czasowe wstrzymania linii produkcyjnych ogłaszane przez wiele firm.
- Nasz kraj jest jednym z filarów europejskiego łańcucha dostaw części motoryzacyjnych, dlatego odczujemy ten kryzys szczególnie silnie. Mówię nie tylko o ryzyku redukcji zatrudnienia, ale też o trwałej utracie zdolności produkcyjnych, know-how i inwestycji, które przez lata budowały konkurencyjność naszej gospodarki - podkreślił ekspert.
Bęben zwrócił uwagę, że fabryki produkujące komponenty i systemy dla europejskich producentów pojazdów, to często wysoko wyspecjalizowane zakłady. - Ich odtworzenie w innym miejscu byłoby niezmiernie trudne. Jeśli więc dziś znikną z rynku, nie wrócą nań w kolejnych cyklach koniunkturalnych - podkreślił.
- SDCM od dawna podkreśla, że bez stabilnych, przewidywalnych ram regulacyjnych oraz realnego wsparcia dla lokalnych łańcuchów wartości, Europa ryzykuje, że z producenta zmieni się w jedynie rynek zbytu dla produktów i technologii spoza UE – powiedział Bęben.
Szef stowarzyszenia zwrócił też uwagę, że polski przemysł motoryzacyjny jest w dużej mierze skoncentrowany na technologii silnika spalinowego. SDCM szacuje, że związanych jest z nim w Polsce ok. 300 tys. miejsc pracy. Obecny kierunek transformacji technologicznej polegający na elektryfikacji napędów oznacza więc fundamentalną zmianę dla wielu przedsiębiorstw. Część z nich zdoła zmienić model biznesowy, ale inne będą stopniowo znikać z rynku.