Kryzys w motoryzacji uderza w Tychy. Setki osób odejdą z pracy
Związkowcy z tyskiej fabryki Stellantis podpisali porozumienie dotyczące programu dobrowolnych odejść. Jak informuje PAP, wsparcie obejmie część pracowników tracących zatrudnienie po likwidacji trzeciej zmiany, a rekordowe odprawy sięgną dwuletnich wynagrodzeń.
Związki zawodowe działające w tyskiej fabryce koncernu Stellantis sfinalizowały negocjacje z dyrekcją zakładu, wypracowując zasady, na jakich pracownicy będą mogli opuścić firmę w ramach restrukturyzacji. Jak przekazała Polska Agencja Prasowa, porozumienie w sprawie programu dobrowolnych odejść (PDO) zostało podpisane w piątek wieczorem, co kończy etap niepewności dotyczący warunków finansowych dla osób objętych redukcją etatów. Jest to też potwierdzenie wcześniejszych doniesień.
Setki osób jednak bez pracy
Decyzja o uruchomieniu programu jest bezpośrednią konsekwencją ogłoszonej wcześniej likwidacji trzeciej zmiany produkcyjnej w zakładzie, który od lat stanowi jeden z filarów przemysłowych Śląska. Z informacji przekazanych przez stronę związkową wynika, że proces restrukturyzacji dotknie łącznie około 740 osób. Program dobrowolnych odejść, będący wynikiem kompromisu między pracodawcą a stroną społeczną, ma objąć 320 pracowników z tej grupy. Pozostała część redukcji dotyczyć będzie osób zatrudnionych na czas określony oraz pracowników agencji pracy tymczasowej.
Grzegorz Maślanka, pełniący funkcję szefa zakładowej Solidarności, poinformował po zakończeniu rozmów, że negocjacje były wyjątkowo trudne. Według jego relacji, początkowe stanowisko pracodawcy mogło sugerować dążenie do przeprowadzenia zwolnień grupowych na standardowych zasadach, jednak ostatecznie udało się przeforsować model oparty na dobrowolności. Kluczowym elementem porozumienia są mechanizmy ochrony najsłabszych grup pracowniczych oraz system odpraw, których wysokość znacząco wykracza poza minimum ustawowe wynikające z Kodeksu pracy.
Struktura finansowa programu została ściśle powiązana ze stażem pracy w tyskiej fabryce. Osoby, które przepracowały w zakładzie od 4 do 8 lat, mogą liczyć na wypłatę ośmiu miesięcznych wynagrodzeń. W przypadku pracowników ze stażem wynoszącym 15-16 lat, kwota ta wzrasta do 16 pensji. Najbardziej korzystne warunki przewidziano dla pracowników z najdłuższym stażem, przekraczającym 30 lat. W ich przypadku odprawa wyniesie równowartość 24 miesięcznych zarobków, co w praktyce oznacza zabezpieczenie finansowe na okres dwóch lat.
Motoryzacyjny wstrząs w Europie
Sytuacja w Tychach nie jest zjawiskiem odizolowanym, lecz wpisuje się w szerszy, niepokojący trend widoczny w całym europejskim sektorze motoryzacyjnym. Przedstawiciele koncernu Stellantis, uzasadniając konieczność likwidacji trzeciej zmiany, wskazują na trudną kondycję rynku oraz coraz bardziej zachowawcze postawy klientów. Wysoka inflacja oraz niepewność gospodarcza sprawiły, że decyzje o zakupie nowego pojazdu są odkładane w czasie, co bezpośrednio przekłada się na mniejsze zapotrzebowanie produkcyjne w zakładach montażowych.
Warto zwrócić uwagę na sygnały płynące z kluczowych rynków, takich jak Niemcy i Włochy, gdzie branża motoryzacyjna zmaga się z poważnymi wyzwaniami strukturalnymi. Problemy z popytem na samochody elektryczne, rosnąca konkurencja ze strony producentów azjatyckich oraz wysokie koszty energii sprawiają, że giganci tacy jak Volkswagen czy właśnie Stellantis zmuszeni są do rewizji swoich planów produkcyjnych. Eksperci rynkowi, na których powołuje się serwis Money.pl, zauważają, że transformacja napędowa zbiegła się w czasie z osłabieniem siły nabywczej Europejczyków, co tworzy wyjątkowo trudne warunki dla fabryk zlokalizowanych na Starym Kontynencie.
W tyskiej fabryce, gdzie niegdyś z taśm zjeżdżały kultowe modele, takie jak Fiat 126p, a później Panda i Fiat 500, obecnie produkowane są nowoczesne crossovery: Jeep Avenger, Fiat 600 oraz Alfa Romeo Junior. Choć są to modele strategiczne dla portfolio grupy, ich wolumeny produkcyjne muszą być dostosowywane do aktualnych realiów sprzedażowych. Likwidacja trzeciej zmiany, która ma nastąpić w marcu, jest bolesnym, ale zdaniem zarządu koniecznym ruchem w celu utrzymania rentowności operacyjnej zakładu w obliczu rynkowego spowolnienia.
Związkowcy podkreślają, że wypracowane porozumienie jest owocem współpracy nie tylko lokalnych struktur, ale również Europejskiej Rady Zakładowej Stellantis. Solidarność zaznacza jednak, że realna skala problemu może być znacznie większa, niż wskazują na to liczby dotyczące samego zakładu w Tychach. Fabryka współpracuje bowiem z szeroką siecią 58 firm kooperujących, dla których ograniczenie produkcji o jedną trzecią może oznaczać konieczność przeprowadzenia własnych redukcji. Według szacunków strony społecznej, w całym regionie zagrożonych może być pośrednio nawet kilka tysięcy miejsc pracy w firmach dostarczających komponenty i usługi.
Przyszłość w cieniu transformacji
Stellantis, będący jednym z największych graczy na globalnym rynku motoryzacyjnym, znajduje się obecnie w procesie głębokiej transformacji. Koncern, który powstał z połączenia grup PSA oraz FCA, postawił sobie ambitny cel osiągnięcia zerowej emisji dwutlenku węgla netto do 2038 roku. Droga do tego celu wymaga jednak ogromnych nakładów inwestycyjnych i jednoczesnej optymalizacji kosztów w tradycyjnych obszarach działalności. Optymalizacja ta, jak pokazuje przykład Tychów, często wiąże się z trudnymi decyzjami personalnymi.
Należy przypomnieć, że polskie aktywa koncernu to nie tylko Tychy. W Gliwicach z powodzeniem funkcjonuje fabryka pojazdów dostawczych, która rozpoczęła seryjną produkcję wiosną 2022 roku i obecnie pracuje w systemie dwuzmianowym. Do grupy należy również tyski zakład produkujący silniki, mający za sobą historię związaną z markami Isuzu oraz General Motors. Ta rozbudowana struktura przemysłowa sprawia, że każda zmiana w jednym z ogniw łańcucha jest bacznie obserwowana przez analityków rynku pracy i gospodarki.
Z perspektywy pracownika, program dobrowolnych odejść oferuje alternatywę dla standardowego wypowiedzenia, dając czas na przebranżowienie lub znalezienie nowego zajęcia przy wsparciu znacznego kapitału początkowego w postaci odprawy. Związkowcy z Solidarności wskazują, że w grupie 320 osób objętych programem, największą część stanowią pracownicy bezpośrednio związani z produkcją – jest ich 238. Pozostałe miejsca w programie przypadły pracownikom produkcji pośredniej oraz stanowiskom nierobotniczym.
Termin składania wniosków o przystąpienie do programu dobrowolnych odejść upływa w pierwszej połowie lutego. W najbliższych dniach załoga ma zostać szczegółowo zapoznana z regulaminem oraz procedurami aplikacyjnymi. Choć porozumienie łagodzi skutki społeczne restrukturyzacji, sytuacja w Tychach pozostaje symbolem wyzwań, przed którymi stoi polski i europejski przemysł motoryzacyjny. Branża ta, będąca przez dekady silnikiem napędowym gospodarki, musi dziś odnaleźć się w nowej rzeczywistości, gdzie o sukcesie decyduje nie tylko wydajność, ale przede wszystkim zdolność do błyskawicznej adaptacji do zmieniających się regulacji środowiskowych i kapryśnych nastrojów konsumentów.