Policja wezwała seniorkę z Niemiec po tankowaniu w Polsce. "Pachnie oszustwem"

Obywatelka Niemiec z miejscowości Boitzenburg nie będzie miło wspominać wizyty na polskiej stacji benzynowej. Jak informuje niemiecki dziennik "Nordkurier", 70-letnia kobieta została wezwana na komisariat policji w Chojnie. Chociaż miała paragon potwierdzający tankowanie.

Zdjęcie ilustracyjnePolicja
Źródło zdjęć: © Materiały prasowe | Policja
Robert Kędzierski

Kobieta od początku nie kwestionowała faktu wizyty na wspomnianej stacji, jednak stanowczo zaprzeczała zarzutom. Z ustaleń funkcjonariuszy wynikało, że klientka pobrała paliwo ze stanowiska numer trzy, natomiast w kasie uregulowała należność przypisaną do dystrybutora numer cztery. Seniorka dysponowała paragonem fiskalnym oraz wyciągiem bankowym potwierdzającym dokonanie transakcji, jednak te dokumenty początkowo nie wystarczyły do zamknięcia sprawy. Problemem okazał się zapis z monitoringu.


DLA CIEBIE
Przetestował setki zawodów. Który wybrałby na start? - Wojciech Kaczmarczyk II Pierwsza praca #4 

Nietypowe procedury na komisariacie

Okazało się, że na nagraniu Niemka faktycznie znajduje się przy "trójce", a nie "czwórce". Zapłaciła więc za cudze paliwo - a za swoje nie. Niemiecka prasa twierdzi, że polskie funkcjonariuszki miały zaoferować możliwość polubownego zakończenia sporu. Warunkiem odstąpienia od dalszych czynności miało być wpłacenie 80 euro dla właściciela stacji oraz dodatkowych 25 euro tytułem mandatu.

Kobieta podkreśliła, że organy ścigania nie dały jej możliwości uregulowania wyłącznie różnicy w cenie wynikającej z pomyłki przy kasie. Zamiast tego zmuszono ją do ponownego opłacenia całego rachunku za paliwo oraz uiszczenia nałożonej grzywny.

Dla mnie wygląda to na zwykłe naciąganie i pachnie oszustwem – stwierdziła 70-latka w rozmowie z niemiecką prasą.

Policja stanowczo odpiera zarzuty

Poszkodowana zaapelowała do innych kierowców o dokładne weryfikowanie kwot, ponieważ na polskich dowodach zakupu z reguły brakuje numeru dystrybutora, co znacząco utrudnia późniejsze udowodnienie racji.

Policja, cytowana przez niemieckie media, nieprawidłowości nie widzi. Twierdzi, że każdy, kto czuje się postępowaniem poszkodowany, ma prawo dochodzić sprawiedliwości przed sądem.

Wybrane dla Ciebie