Ale niektóre wskaźniki biorą też pod uwagę opinie analityków, ekspertów, obserwatorów rynku, niekoniecznie decyzyjnych w firmach. Taki jest np. indeks ZEW, który powstaje w oparciu o opinie inwestorów instytucjonalnych, ale też i analityków. I cóż – oczekiwano na lipiec spadku z 19,2 pkt do 9,1 pkt (co miało uwzględniać pesymizm po referendum brexitowym), a faktyczny wynik to -6,8 pkt. Czy odzwierciedla on jakąś szczególnie słabą sytuację gospodarki niemieckiej? Raczej nie, świadczy po prostu o tym, jak sytuację oceniają owi eksperci. Ważniejsze będą publikacje takie jak PMI, a przede wszystkim – dane o przemyśle, sprzedaży, cenach, wydobyciu itd. Tym niemniej faktem jest, że uzyskany odczyt indeksu ZEW cieszyć nie może. Echem tego jest zapewne fakt, że EUR/USD osuwa się na południe, czyli euro traci na wartości. Mamy już 1,1015. Nie jest pewne, czy przejdziemy przez "dziesiątkę", by dojść do post-referendalnych dołków na 1,0915 – ale tak czy inaczej potwierdza się nasza hipoteza (mająca kilka tygodni) o
tym, że wahania rzędu 1,10 – 1,12 to bardziej prawdodobna przyszłość niż powrót do 1,15 – 1,17.