Kilka minut po 16:00 mamy jednak 1,1430 - 1,1440, co pozwala sądzić, że impet byków trochę się wyczerpuje. Spekulacyjne zagranie było zapewne poprowadzone pod dane z USA, które miały się pojawić o 16:00 (i oczywiście pojawiły się). Gdyby wypadły bardzo dobrze, eurodolar wróciłby do porannych poziomów. Okazały się jednak względnie słabe, co zapewne utrzymuje wykres tam, gdzie jest, ale z drugiej strony niewiele zmienia. Innymi słowy, rynek wliczył dane w ceny jeszcze przed publikacją. Otóż grudniowe zamówienia na dobra bez środków transportu wpisały się w prognozę (-0,8 proc. m/m), na dobra trwałego użytku były gorsze (-3,3 proc., spodziewano się -3,4 proc., poprzednio było -2,1 proc.). W przemyśle też mizernie: -3,4 proc., prognozowano -2,2 proc. Co więcej, w tym ostatnim wypadku znacznie obniżono wynik z listopada, mianowicie z -0,7 proc. m/m do -1,7 proc. m/m.