Lula pokrzyżował plany Trumpa. Media piszą o wielkim zwrocie

Luiz Inacio Lula da Silva wygrał w niedzielę drugą turę wyborów prezydenckich i wywalczył reelekcję. Jego rywal, prawicowy senator Flavio Bolsonaro, nie uznał porażki i zapowiedział wniosek o unieważnienie wyniku wyborów. Media za oceanem oceniają, że porażka Bolsonaro jest ciosem dla prezydenta Trumpa, któremu marzy się dominacja w regionie.

vDonald Trump i Luiz Inacio Lula da Silva
Źródło zdjęć: © Getty | Alexandre Schneider | ZipZapic.com
Malwina Gadawa

Według CNN zwycięstwo popieranego przez Trumpa Bolsonaro w Brazylii, największym kraju Ameryki Łacińskiej, byłoby punktem zwrotnym w staraniach Waszyngtonu o zabezpieczenie amerykańskiej hegemonii na półkuli północnej i ograniczenie wpływów Chin w tej części świata.

Luli udało się jednak "pokonać Bolsonaro, pobić rekordy i zatrzymać prawicową falę, która stawiała region po stronie Trumpa" – oceniła amerykańska telewizja.

W podobnym tonie wyniki skomentował argentyński dziennik "La Nación". Według niego Lula powstrzymał widoczny od prawie trzech lat trend zwrotów na prawo w Ameryce Łacińskiej, w ramach którego konserwatyści przejęli władzę w Argentynie, Peru, Kolumbii, Chile i Boliwii.

Brazylia, największa gospodarka regionu, pozostała poza grupą rządów popierających Trumpa – wskazuje argentyńska gazeta. Zwraca uwagę, że Lula uczynił z obrony suwerenności centralny punkt swojej kampanii i przedstawiał swojego rywala jako polityka, który chce podporządkować kraj Waszyngtonowi.

Zwycięstwo Luli komplikuje plany Trumpa

W przemówieniu po zwycięstwie Lula powtórzył, że Brazylia nie będzie "niczyim podwórkiem", co komentatorzy uznali za aluzję do rosnących wpływów USA w regionie i napiętych relacji pomiędzy Lulą a administracją Trumpa.

Przy takim wyniku Brasília nie dołączy do Tarczy Ameryk, lansowanej przez Trumpa inicjatywy międzynarodowej walki z kartelami narkotykowymi, ani nie uzna organizacji przestępczych za grupy terrorystyczne. Lula odrzucał takie posunięcie, oceniając, że może doprowadzić do obcej ingerencji w sprawy kraju – przypomina "La Nación".

Stacja BBC Mundo podkreśliła, że wygrana Luli jest pierwszym zwycięstwem lewicowego kandydata w wyborach prezydenckich w Ameryce Łacińskiej od powrotu Trumpa do Białego Domu w 2025 r. Lula jest jednym z nielicznych przywódców regionu, którzy otwarcie sprzeciwiają się polityce prezydenta USA.

Reelekcja Luli jest znaczącym ciosem dla 'doktryny Donroe' i dążeń Trumpa do regionalnej dominacji. Niewątpliwie w Ameryce Łacińskiej istnieje spora grupa liderów popierających MAGA. Jednak nie ma wśród nich przywódców dwóch największych krajów regionu – napisał na X Benjamin Gedan z waszyngtońskiego think tanku Stimson Center.

Po odsunięciu od władzy przywódcy Wenezueli Nicolasa Maduro w styczniu tego roku, prezydent USA Donald Trump ogłosił powrót do XIX-wiecznej doktryny Monroe, deklarując, że nikt więcej nie będzie kwestionować amerykańskiej dominacji na półkuli zachodniej. Trump określił swoją wersję tej doktryny mianem "doktryny Donroe".

Gedan odniósł się w ten sposób do Brazylii i Meksyku, gdzie od 2024 r. rządzi lewicowa prezydentka Claudia Sheinbaum. Była ona jednym z pierwszych liderów regionu, którzy pogratulowali Luli reelekcji.

Wybrane dla Ciebie