Notowania

handel
08.02.2020 16:30

Brexit skomplikuje rozliczenia podatków w Polsce

Wielkiej Brytanii zależy na zawarciu z Unią Europejską umowy podobnej do tej, na podstawie której wspólnota współpracuje z Kanadą. Podpisanie takiego dokumentu zniesie m.in. bariery w handlu niektórymi towarami. Wpłynie też na sektor usług m.in. transportu, komunikacji czy usług pocztowych. Ograniczy stosowanie ceł, ale utrudni rozliczenia podatkowe i zwiększy obowiązki dokumentacyjne - pisze Krzysztof Koślicki w serwisie Prawo.pl.

Podziel się
Dodaj komentarz
(PAP/EPA)
(Fot: EPA/ANDY RAIN)

W swoich pierwszych publicznych wypowiedziach po formalnym opuszczeniu Unii Europejskiej przez Wielką Brytanię, premier Boris Johnson zapowiedział, że w negocjacjach ustalających status Zjednoczonego Królestwa będzie dążył do szerokiej umowy handlowej na wzór kanadyjski.
Kompleksowa Umowa Gospodarczo-Handlowa, znana szerzej jako CETA (od ang. Comprehensive Economic and Trade Agreement), to obok umowy UE z Japonią, jedna z największych dwustronnych umów handlowych w historii, zarówno pod względem wartości wymiany towarowej na jej podstawie, jak i liczby osób, których dotyka. Umowa CETA ma przy tym bardzo szeroki, kompleksowy charakter, zacieśniając współpracę gospodarczą między stronami (UE i Kanada) na wielu polach.

Współpraca na wzór kanadyjski

- Po podpisaniu jej ostatecznej wersji w Brukseli, 30 października 2016 r., CETA weszła w życie na zasadzie tymczasowego stosowania od 21 września 2017 r. W tym kształcie będzie obowiązywać aż do ratyfikowania jej przez wszystkie kraje członkowskie Unii, co w praktyce może potrwać jeszcze kilka lat. Wyjąwszy jednak część przepisów dotyczących m.in. zagranicznych inwestycji oraz międzynarodowych usług finansowych, zasadnicza część umowy jest już w mocy. Opóźnienie w przyjęciu pełnej wersji umowy wynika między innymi z głośnych medialnie protestów obywateli UE przeciw niektórym zapisom, m.in. w zakresie rozstrzygania sporów i zabezpieczenia rynku rolnego - tłumaczy Marcin Majewski, ekspert w dziale Customs&Trade w PwC, agent celny.

Jego zdaniem, najważniejszym i funkcjonującym od pierwszego dnia obowiązywania jest fakt, że CETA zniosła 98 proc. ceł obowiązujących między UE i Kanadą, o łącznej wartości ponad 400 milionów euro rocznie, z perspektywą rozszerzenia jej zakresu do 99 proc. ceł (o wartości 590 milionów euro) w ciągu najbliższych lat. Prócz samych ceł, umowa znosi również wiele barier prawnych w handlu między stronami, pozwalając m.in. na wcześniej silnie obwarowany przepisami obrót winem i alkoholami.

Obejrzyj także: Brexit. "Nie powinniśmy posyłać Wielkiej Brytanii do diabła"

- Umowa ma jednak szerszy charakter, niż większość unijnych umów o wolnym handlu, czego przykładem może być m.in. otwarcie rynków dla podmiotów zagranicznych w sektorach usługowych, takich jak transport, komunikacja, czy usługi pocztowe. Umowa stwarza podstawy do wzajemnego uznawania kwalifikacji przez UE i Kanadę w przypadku niektórych zawodów regulowanych, od architektów i księgowych do inżynierów i operatorów maszyn. Kompleksowy charakter umowy znajduje też odzwierciedlenie w zapewnieniu dostępu do rynku zamówień publicznych, czyli możliwości startowania przez unijne przedsiębiorstwa w przetargach, zarówno na poziomie federalnym, jak i prowincjonalnym oraz lokalnym - podkreśla Marcin Majewski.

Brexit spowodował, że Polacy jeszcze chętniej wracają z Wielkiej Brytanii.
Brexit. Exodus Polaków z Wysp, coraz więcej rodaków wraca

Umowa to mniej niż wspólny rynek

Z perspektywy polskich przedsiębiorców, wizja Brexitu zakończonego równie kompleksową umową handlową, co kanadyjska CETA, może wydawać się uspokajająca, przynajmniej w kontekście celnym. Zakładając zawarcie tego rodzaju umowy, firmy handlujące z Wielką Brytanią mogłyby prawdopodobnie liczyć na obrót z zastosowaniem 0-proc. ceł na przeważającą większość produktów. Niemniej, w porównaniu ze stanem obecnym, wciąż wystąpiłby szereg negatywnych różnic.

Jak tłumaczy Marcin Majewski, nawet tak szeroka umowa, jak CETA, zwykle pozostawia cła w obszarach szczególnie wrażliwych dla jednej ze stron (w przypadku umowy z Kanadą to m.in. jaja, drób czy komponenty motoryzacyjne), a więc często takich, w których wymiana handlowa może być szczególnie atrakcyjna z punktu widzenia polskich przedsiębiorców. Należy też podkreślić, że nawet zerowe cło to wciąż duża przeszkoda praktyczna w porównaniu ze wspólnym obszarem celnym – konieczność odprawy celnej wszystkich towarów to tylko wierzchołek trudnych do oszacowania z wyprzedzeniem kosztów logistycznych i administracyjnych.

Cło, handel i podatki

Bariery celno-handlowe to przy tym tylko jeden z rodzajów wyzwań stojących przed przedsiębiorstwami w przyszłej wymianie towarowej ze Zjednoczonym Królestwem. - Równie poważnym, a przy tym zupełnie niełagodzonym przez umowę handlową, są kwestie podatkowe.

Brexit dokonany, teraz czas na negocjacje. Wielka Brytania chce zwiększyć presję na Brukselę.
Brexit. Wielka Brytania chce uszczelnić granice. Planuje pełne kontrole towarów z UE

Ujednolicenie i wzajemna zgodność systemów podatkowych, zwłaszcza w zakresie VAT, ale również w CIT i PIT, które postępuje wewnątrz Unii, nie będzie miało miejsca w przypadku umowy handlowej na wzór kanadyjski - zauważa ekspert. Co więcej, w kontekście wypowiedzi premiera Johnson’a, możemy się spodziewać zmian w brytyjskim systemie podatkowym, być może częściowo również chęci zamanifestowania niezależności Wielkiej Brytanii, odchodzących od obecnej harmonizacji systemów w ramach Unii.

Dla polskich firm działających w Wielkiej Brytanii oznaczać to będzie konieczność odrębnego pilnowania przestrzegania przepisów podatkowych po obu stronach kanału La Manche, potencjalnie zwiększając koszty działalności w tym zakresie. Wobec odrębnej, niezależnej legislacji, braku koordynacji organów skarbowych na szczeblu unijnym, a także braku ujednolicającego działania orzecznictwa Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w stosunkach z Wielką Brytanią, rozbieżność systemów podatkowych obu stron będzie się z czasem powiększać.

- Nawet w przypadku owocnych negocjacji handlowych, wdrożenia umowy na wzór kanadyjskiej lub innej formy kompleksowego porozumienia handlowego, to właśnie powiększająca się rozbieżność na polu podatkowym może okazać się największą i najbardziej kosztowną przeszkodą dla krajowych przedsiębiorców. Tego aspektu umowy handlowe nie zabezpieczają - podkreśla Marcin Majewski.

Krzysztof Koślicki
Prawo.pl

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Tagi: handel, umowa, brexit, podatki
Źródło:
Prawo.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
08-02-2020

Settled statusJuz na ulicach widac mniej puszek. Pozdrawiam z Londynu.

08-02-2020

KrotexGTProszę państwa, wysyłamy do UK mnóstwo żywności, min. warzywa ,owoce, wyroby mleczarskie, etc. Brytyjczycy sa przyzwyczajeni do tych produktów, na … Czytaj całość

09-02-2020

SCEPTYKnie chcą płacić składek, ale chcą zachować przywileje - typowa arogancja Brytoli z czasów kolonialnych. CZAS SIĘ ZMIENIA, CORAZ TRUDNIEJ O JELENIA.

Rozwiń komentarze (53)