"Kończy cichą podwyżkę podatków". Eksperci o reformie PIT

Marcin Walków
Bengaluru, Indie, 23.10.2026. Premier RP Donald Tusk (P) oraz minister finansów i gospodarki Andrzej Domański (L) podczas otwarcia seminarium biznesu polsko-indyjskiego z branży ICT i aerospace, 23 bm. w Bengaluru. Premier Tusk składa wizytę w Indiach. Głównym tematem wizyty jest współpraca gospodarcza w przemyśle obronnym, zaawansowanych technologii, sektorach kosmicznym, wydobywczym oraz stoczniowym. (mr) PAP/Radek PietruszkaSejm przyjął ustawę wprowadzającą zmiany w skali podatkowej PIT. Wcześniej zapowiedzieli je premier Donald Tusk i minister finansów Andrzej Domański
Źródło zdjęć: © PAP | PAP/Radek Pietruszka

Coroczna waloryzacja progów podatku dochodowego od osób fizycznych o wskaźnik inflacji nie rozwiąże wszystkich problemów polskiego systemu podatkowego, ale pomoże obywatelom zachować większą część realnej wartości swoich zarobków – oceniają eksperci z branży podatkowej.

W czwartek Sejm uchwalił ustawę wprowadzającą zmiany w skali podatkowej PIT. Jednocześnie izba niższa wprowadziła do niej dwie poprawki – jedna zakłada automatyczną waloryzację progów podatkowych o wskaźnik inflacji, co ma wejść w życie od roku 2028.

"Najważniejsza dobra wiadomość to automatyczna waloryzacja progów podatkowych o inflację od 2028 r. Moim zdaniem to cenniejsze niż sama nowa stawka 24 proc., bo kończy cichą podwyżkę podatków przez zamrożone progi. Dodatkowo wykreślono podwyżkę CIT, która miała ją sfinansować" – ocenił dla money.pl Piotr Juszczyk, główny doradca podatkowy InFaktu.

"Logika tej zmiany wydaje się prosta"

Podobnego zdania jest Rafał Sidorowicz, doradca podatkowy, cytowany przez PAP. "Logika tej zmiany wydaje się prosta – skoro rosną ceny i wynagrodzenia, sam wzrost dochodów nie powinien oznaczać, że podatnicy automatycznie płacą wyższy PIT. W praktyce jednak właśnie tak dzieje się od lat wskutek zamrożonych progów podatkowych – stwierdził.

Zwrócił uwagę, że podwyżka pensji nie musi przecież oznaczać, że stać nas na więcej. Jak tłumaczył, jeśli przy okazji większa część dochodu wpada w wyższy próg podatkowy, realna korzyść ze wzrostu wynagrodzenia może być niewielka.

Istotne w jego ocenie jest przede wszystkim to, że zmiana ma charakter systemowy.

Sidorowicz uważa, że progi podatkowe nie powinny być podnoszone dopiero wtedy, gdy pojawia się taka decyzja polityczna. "Regularna waloryzacja daje szansę na bardziej przewidywalne zasady i ogranicza sytuacje, gdy rosnące nominalnie dochody oznaczają jednocześnie wyższe obciążenia podatkowe" – wskazał ekspert.

Podkreślił, że nie każdy podatnik odczuje taką zmianę w ten sam sposób. "Sama waloryzacja nie rozwiąże też wszystkich problemów polskiego systemu podatkowego. Może jednak pomóc zachować większą część realnej wartości zarobków, a to ma znaczenie dla zwykłych domowych budżetów – w perspektywie bieżących wydatków jak i możliwości oszczędzania. Stąd ten kierunek zmian oceniam pozytywnie" – podsumował ekspert.

Zmiana w podatkach. Co uchwalił Sejm?

Uchwalona w czwartek ustawa podnosi próg podatkowy w PIT ze 120 tys. zł do 130 tys. zł, wprowadza drugi próg w wysokości 150 tys. zł oraz nową, 24-proc. stawkę dla dochodów między 130 a 150 tys. zł. Progi podatkowe mają być waloryzowane o wskaźnik inflacji.

Jednocześnie Sejm przyjął dwa wnioski mniejszości. Pierwszy dotyczył poprawki zgłoszonej przez Ryszarda Petru z Centrum, która wprowadza automatyczną waloryzację progów podatkowych o wskaźnik inflacji, co miałoby wejść w życie od 2028 r.

Drugi przyjęty wniosek mniejszości dotyczył poprawki zgłoszonej przez Petru i posła niezrzeszonego Janusza Kowalskiego. Wykreśliła ona z ustawy podwyżkę stawki CIT z 19 do 22 proc. dla największych firm, o przychodach przekraczających 50 mln euro.

Wybrane dla Ciebie