Trwa ładowanie...
Zaloguj
Notowania
Przejdź na
oprac. Tomasz Sąsiada
|
aktualizacja

Podatek cyfrowy. Lewica składa projekt ustawy

13
Podziel się:

Lewica chce daniny od "grubych ryb" z internetowej branży: Facebooka, Google'a, Amazona i Ubera. Projekt zmian przepisów został już złożony w Sejmie.

Podatek cyfrowy. Lewica składa projekt ustawy
Projekt podatku cyfrowego firmuje Adrian Zandberg (Photo by Attila Husejnow/SOPA Images/LightRocket via Getty Images) (GETTY, SOPA Images/LightRocket via Gett, SOPA Images)

- To podatek dla gigantów, którzy mają roczny przychód przekraczający 750 mln euro. 7 procent płacone od działalności na terenie Polski. Wielkie firmy są bardzo sprawne w omijaniu klasycznego podatku dochodowego. Dlatego skonstruowaliśmy go tak, żeby uniknięcie go było praktycznie niemożliwe - mówił w wywiadzie dla PAP Adrian Zandberg, który firmuje ten projekt.

Kryteria nowej daniny spełniają w naszym kraju Amazon, Google, Facebook i Uber. Jak tłumaczył Zandberg, propozycja Lewicy dotyczy opodatkowania tylko "grubych ryb".

- W tę sieć mają wpadać rekiny, a nie płotki. Dziś niestety jest tak, że giganci odprowadzają śmiesznie niskie podatki, a małe firmy płacą więcej niż najwięksi gracze - tłumaczył poseł.

Zobacz także: Obejrzyj też: Koronawirus mocno nas zadłużył. Kwoty są monstrualne

- Lewica uważa, że to niesprawiedliwe. Chcemy, żeby ci, którzy mają olbrzymie zyski, uczciwie płacili więcej. Podatek cyfrowy wprowadziłby elementarną sprawiedliwość. Objąłby międzynarodowe korporacje, które mają dominującą pozycję w polskiej gospodarce - dodał.

Zandberg tłumaczył, że choć w czasie pandemii wiele gałęzi gospodarki traci, branża internetowa notuje wzrosty - duża część życia przeniosła się bowiem właśnie do sieci.

Jak szacuje Lewica, podatek cyfrowy przyniósłby budżetowi co najmniej 2 mld zł rocznie. Takie były obliczenia jeszcze przed pandemią. Dziś, z powodu rosnących zysków gigantów, może to być jeszcze większe.

Uzyskane w ten sposób pieniądze miałyby sfinansować gigabitową sieć światłowodową dla szkół i bibliotek. Pieniądze trafiłyby także na badania naukowe.

Zandberg przypomniał, że w wielu europejskich krajach toczy się dyskusja o wprowadzeniu podobnych podatków. W Polsce też był taki pomysł, ale premier Mateusz Morawiecki się z niego wycofał.

- To oczywiście nie tajemnica, że w sprawie podatku cyfrowego premier Mateusz Morawiecki stchórzył przez panią ambasador Georgette Mosbacher. Moja ocena tamtej rejterady jest znana: suwerenne państwo nie powinno zachowywać się jak lokaj - skwitował Zandberg.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
PAP
KOMENTARZE
(13)
mama
3 lata temu
To jednak Zandberg jest odważniejszy od Morawieckiego.
babcia
3 lata temu
No Zandberg. Tym razem podobasz mi się.
Realista
3 lata temu
Zawsze mnie dziwi i w sumie śmieszy współczucie i litowanie się nad tymi koncernami. Handlują danymi (Facebook - afera Cambrige Analytica), tworzą monopole, wejście na zdominowany przez nich rynek praktycznie niemożliwe. Z drugiej strony to klasa średnia i najbiedniejsi są łupieni najbardziej - z jednej prostej przyczyny: oprócz podatku dochodowego (PIT) płacą VAT i akcyzę od kupowanych przez siebie towarów. Z racji, że większość dochodu przeznaczają na konsumpcję, odkładają mało oszczędności albo wcale, są relatywnie opodatkowani (wszystkie płacone przez nich podatki bezpośrednie i pośrednie/dochód x 100%) dużo bardziej niż bogacze i wielkie korporacje.
nick
3 lata temu
Trzeba nie być pazernym i uważać aby nie przesadzić, bo okaże się że przyjmą ich inne kraje. Za darmo - tylko za miejsca pracy.
Mordowicz
3 lata temu
Takich ludzi nam trzeba. Szkoda, że jako naród jesteśmy ograniczeni i daliśmy się zamknąć między dwiema opcjami.