Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
Jarosław Jędrzyński
|

Podatek katastralny – na ile COVID-19 mógł skorygować jego perspektywy?

247
Podziel się

Temat podatku katastralnego w Polsce co jakiś czas powraca przy różnych okazjach niczym bumerang. Ostatnio pojawił się "na tapecie" przed rokiem przy okazji ogłoszenia przez władze partii rządzącej wykluczenia możliwości jakiejkolwiek jego materializacji. Pytanie, czy obecna sytuacja gospodarcza kraju, ale przede wszystkim budżetów lokalnych, spowodowana destrukcyjną ofensywą COVID-19, nie doprowadzi już niebawem do rewizji tego stanowiska.

Podatek katastralny – na ile COVID-19 mógł skorygować jego perspektywy?
(Pexels)
bDmTsdRx

Koncepcja wprowadzenia w Polsce podatku katastralnego, który miałby zastąpić tradycyjną daninę od nieruchomości, a wraz z nią podatek rolny i leśny, posiada już swoją bogatą i dość długą historię. Jeszcze do niedawna temat ten, bardzo szczęśliwie zresztą dla rodzimych posiadaczy jakichkolwiek nieruchomości, pozostawał jedynie w sferze ekonomicznej science fiction. Niestety wiele wskazuje na to, że kwestia szeroko pojętej zmiany sposobu taksacji nieruchomości w Polsce może już wkrótce wrócić na medialną tapetę w nowej odsłonie.

Wartość zamiast powierzchni

Na pozór niepozorna różnica pomiędzy podatkiem katastralnym, a obowiązującym od lat w Polsce tym tradycyjnym od nieruchomości, polega na sposobie ich naliczania. W pierwszym przypadku, jak zresztą sama nazwa wskazuje, naliczany jest od wartości katastralnej nieruchomości, w drugim na opodatkowaniu powierzchni.

Zobacz także: Radosław Sikorski nie zapłaci abonamentu. "Sumienie mi nie pozwala"
bDmTsdRz

Różnica jest jednak zasadnicza, jeśli porównać różne warianty stawek obu odmian nieruchomościowej daniny. Wersja katastralna w każdym przypadku wydaje się być zdecydowanie bardziej niekorzystna dla portfeli rodzimych podatników, a dla większości z nich praktycznie nie do przyjęcia.

Sęk w tym, że w przypadku zdecydowanej większości krajów unijnych, nie tylko tych o najbardziej zaawansowanych rozwojowo gospodarkach i rynkach nieruchomości, podatek katastralny jest obowiązującą normą. Przyjęte w poszczególnych krajach rozwiązania nie są oczywiście jednolite, a same sposoby naliczania podatku, połączone nieraz z rozbudowanym systemem ulg i zwolnień, bywają dość skomplikowane. Pytanie, dlaczego to co jest sprawdzone i z powodzeniem praktykowane za granicą, w żadnym wypadku nie mogło w trakcie trzech dekad transformacji gospodarczej doczekać się przyjęcia na krajowym podwórku.

Kataster w Polsce niczym armageddon

Podatek katastralny jest podatkiem lokalnym, istotnie zwiększającym dochody gmin, przez co walnie przyczynia się do przyśpieszenia zagospodarowania ich terenów, budowy infrastruktury i optymalnego rozwoju gospodarki przestrzennej. Poważną zaletą tej formy opodatkowania jest silne stymulowanie obrotu gospodarczego nieruchomościami, przez co dochodzi do przyśpieszenia zagospodarowania często bardzo atrakcyjnych, acz nie wykorzystanych zgodnie z przeznaczeniem terenów. 

bDmTsdRF

Kataster poza tym zdecydowanie cywilizuje szeroko pojęty rynek nieruchomości, głównie poprzez uporządkowanie kwestii własnościowych, podniesienie bezpieczeństwa obrotu nieruchomościami, czy wreszcie ograniczenie wolumenu inwestycji spekulacyjnych.

Z kolei jako jedyne istotne mankamenty tego podatku wymienia się jego zazwyczaj znacznie wyższe stawki dla obywateli oraz destrukcyjny wpływ na proces inwestowania w nieruchomości.

bDmTsdRG

Tymczasem pomimo zdecydowanej przewagi zalet wprowadzenie podatku katastralnego w Polsce to w powszechnej opinii perspektywa rodem z katastroficznego filmu, nie tylko z punktu widzenia rodzimej mieszkaniówki, czy całego krajowego rynku nieruchomości, ale wręcz w szeroko pojętym wymiarze społecznym.

Eksperci w większości za katastrem

Znamienne jest jednak, że uznani rodzimi eksperci ekonomiczni w znacznej większości opowiadają się za gruntowną reformą opodatkowania krajowych nieruchomości, czyli de facto wprowadzeniem katastru w Polsce. Potwierdzają to dwa raporty z ub. roku, jeden autorstwa Fundacji Batorego – "Polska samorządów", druga Centrum Analiz i Studiów Podatkowych Szkoły Głównej Handlowej – "Opodatkowanie nieruchomości w krajach Grupy Wyszehradzkiej".

Pierwsze z opracowań sugeruje wprost wprowadzenie opodatkowania nieruchomości w Polsce w oparciu o jego wartość rynkową, jako główne źródło finansowania "samorządowego państwa dobrobytu", prezentując nawet propozycje stawek. Z kolei analiza ekspertów SGH kładzie nacisk na niedofinansowanie samorządów za sprawą archaicznego sposobu opodatkowania nieruchomości, a w związku z tym konieczność jego gruntownego zreformowania.

bDmTsdRH

Jak wskazują autorzy opracowania "Opodatkowanie nieruchomości w krajach Grupy Wyszehradzkiej", podatek od nieruchomości w obecnej formie jest już znaczącym źródłem dochodów dla krajowych budżetów lokalnych na poziomie 1,2 proc. PKB. Przykładowo w Czechach odsetek ten wynosi 0,2 proc., w Słowacji 0,4 proc., a na Węgrzech 0,6 proc. Najwyższy udział podatku od nieruchomości w PKB występuje we Francji - 3,2 proc. oraz w Wielkiej Brytanii – 3,1 proc., a średnia unijna to 1,6 proc.

Stosunkowo znaczące dochody z opodatkowania krajowych nieruchomości wynikają z 30-krotnie większej stawki daniny od nieruchomości komercyjnych, z których w efekcie pochodzi 85 proc. wpływów z podatku od nieruchomości. Z kolei mieszkaniówka opodatkowana jest w Polsce symbolicznie. Podatek od mieszkania o powierzchni 100 mkw. to około 20 euro, przy opodatkowaniu analogicznej powierzchni lokalu pod działalność gospodarczą rzędu 580 euro.

Autorzy zwracają też uwagę na oderwanie wysokości podatku od nieruchomości od jej wartości, skutkujące identycznym opodatkowaniem hotelu o wartości 2 mln euro oraz budynku w ruinie wartego tysiąc razy mniej. Ma to być modelowy przykład niedopuszczalnego braku sprawiedliwości podatkowej i równości opodatkowania, w efekcie funkcjonowania systemu ewidentnie preferującego "bogatych" podatników.

bDmTsdRI

Z kolei w przypadku gruntów ujednolicenie w obecnym systemie powierzchniowym podatku od parceli wartej tysiąc euro i milion euro, to przy tendencji wzrostowej cen nieruchomości zaproszenie do transakcji spekulacyjnych i przetrzymywania działek jako lokaty kapitału. To niebezpieczne zjawisko potęgujące deficyt gruntów inwestycyjnych w miastach ze wszelkimi tego negatywnymi skutkami.

Budżety samorządów na równi pochyłej

Tymczasem COVID-19 w najlepsze winduje deficyt budżetowy państwa do nienotowanych poziomów oraz demoluje budżety lokalne. Na razie najbardziej dramatyczne wieści w tej materii docierają ze stołecznego ratusza. Drastyczny spadek wszystkich dochodów Warszawy i paraliż jej finansów spowodują już w najbliższej przyszłości silny wzrost zadłużenia miasta, przesunięcie większości inwestycji w czasie, wyprzedaż najcenniejszych gruntów inwestycyjnych oraz serię bolesnych podwyżek dla Warszawiaków - opłat za wodę, śmieci, parkowanie i komunikację miejską.

Na razie podobna sytuacja nie jest udziałem większości samorządów, które wciąż deklarują wiązanie końca z końcem, choć z coraz większym trudem. Istnieje jednak ponadprzeciętne ryzyko, że już wkrótce w ogromnej większości bez odpowiedniego wsparcia rządowymi subwencjami, na które w obecnej sytuacji trudno jest liczyć, podzielą los miasta stołecznego.

W efekcie Unia Metropolii Polskich sygnalizuje już teraz rosnące niczym kula śnieżna problemy budżetowe jednostek samorządu terytorialnego. W związku z tym pojawił się postulat zwiększenia udziału samorządów w podatkach PIT i CIT oraz wprowadzenia innych zmian systemowych rekompensujących ich ubytki dochodów. Nietrudno się domyślić, że z czasem, w miarę pogarszania sytuacji będą się pojawiać kolejne dezyderaty. Pytanie, jakie.

W tej sytuacji wydaje bardzo mało prawdopodobne, by już w przewidywalnej przyszłości nie wypłynął ponownie temat podatku katastralnego jako ewentualnego jedynego konkretnego koła ratunkowego dla podupadających na powszechną skalę samorządowych finansów.

bDmTsdSa
Źródło:
KOMENTARZE
(247)
Polak
2 miesiące temu
Wprowadzcie to a Polacy wyląduje na ulicach. Nie bogaci, ale Ci biedni. Bogaty zapłaci te kilka tysięcy miesięcznie, a biedny wyleci na zbity pysk robić miejsce nowym pejsatym właścicielom. Zróbcie to a skończycie na śmietniku historii
Gość
2 miesiące temu
Trzeba przyznać, ze podatek katastralny to ch....nie ciekawe rozwiązanie. Żeby kupić dzialkę budowlaną musisz odprowadzić podatek dochodowy (przecież musisz te pieniądze zarobić) , przy kupnie płacisz oczywiście podatek CIT i opłaty notarialne. Potem idziesz i załatwiasz sobie projekt (projektant odprowadza odpowiedni haracz państwu). No i wreszcie rozpoczyna się prawdziwy bal. Kupujesz materiały obciążone Vatem, sretem i pierdatem, płacisz wykonawcy i znowu to samo. No i wreszcie jesteś na swoim i .... no właśnie przychodzi nastepny cwaniak i mówi : skoro stać ciebie na kupno mieszkania o powierzchni 50 m2 lub domku o powierzchni 100 m2, to znaczy że jesteś bogaty i możesz zapłacić wreszcie podatek katastralny. NIe, nie jednorazowy. Będziemy ciebie doic stale i pamietaj, że z czasem wartość twojej nieruchomości wzrasta, więc będziemy doić ciebie coraz bardziej. Po to chyba niektóre partie krzyczą o postawieniu na samorządy - przecież do nich będzie wpływać ten podatek. Będzie można urządzić siebie, swoją rodzine i znajomych. No i wreszcie wiemy po co ma być podatek katastralny. W Polsce chyba lepiej być biednym i nie mieć niczego. jednym słowem, żeby wreszcie umrzeć trzeba najpierw pokonoać piramidę podatkową, płacić podatki od podatków.
zibi
2 miesiące temu
Jak będę zarabiał tyle co Niemiec,Angol,itd to z miłą chęcią zapłacę,a na razie Angol za dniówke wyjeżdża ze sklepu pełnym wózkiem jedzenia,które starcza na tydzień,ja wychodzę z Biedronki z reklamówką i byle jakim żarciem które zjem w dwa dni,taka tylko niby mała różnica
bDmTsdSb
cuz
2 miesiące temu
A niby za co miało by to być ? Jest podatek dochodowy, VAT, PCC oraz inne opłaty, które ponosimy przy budowie (naliczane kilka razy od tego samego). Każdy pomysłodawca tego czegoś powinien być skracany o głowę publicznie.
Mario
2 miesiące temu
Różnica jest taka że podatek katastralny w Polsce będzie na poziomie europejskim a zarobki większości mieszkańców są na poziomie trzeciego świata. Niestety karanie ludzi za ich oszczędność (patrz. podatek belki i polityka w zakresie stóp procentowych) jest powszechnie znana więc dowalenie Kowalskiemu za to że w końcu dorobił się własnego domu nawet nie dziwi
...
Następna strona