Ukraina paraliżuje rosyjski internet. Gigant musiał wstrzymać prace

Rosyjska firma technologiczna Yandex musiała wstrzymać działanie centrum danych w mieście Vladimir po ukraińskim ataku dronowym, jak informuje BBC News. Był to trzeci w tym tygodniu atak na obiekty należące do przedsiębiorstwa. Wcześniej uszkodzono centra w Sasowie i obwodzie kałuskim.

CIS Heads of State Summit in Turkmenistan
epa13290951 Russian President Vladimir Putin waits for a group photo with heads of delegations from CIS member states at the Avaza national tourist zone outside Turkmenbashi, Turkmenistan, 09 October 2026.  EPA/GAVRIIL GRIGOROV/SPUTNIK/KREMLIN POOL MANDATORY CREDIT 
Dostawca: PAP/EPA.
GAVRIIL GRIGOROV/SPUTNIK/KREMLIN POOL
summit, diplomacyRosyjski dyktator Władimir Putin
Źródło zdjęć: © PAP | GAVRIIL GRIGOROV/SPUTNIK/KREMLIN POOL
Jacek Losik

Firma poinformowała, że w centrum danych w Vladimirze, na wschód od Moskwy, nikt nie ucierpiał. Przedsiębiorstwo przekazało w serwisie Telegram, że działalność obiektu została całkowicie wstrzymana, a pracownicy próbują przywrócić łączność, jak czytamy w serwisie BBC. W efekcie część usług Yandex stała się niedostępna dla użytkowników.

Trzy ataki na centra danych Yandex

Dwa wcześniejsze uderzenia miały miejsce w czwartek w Sasowie oraz w piątek w obwodzie kałuskim, na południowy zachód od Moskwy. W obu przypadkach działalność obiektów została zawieszona.

Yandex, nazywany "rosyjskim Google", prowadzi także aplikacje do zamawiania jedzenia i przejazdów taksówkami. Korzystają z nich dziesiątki milionów osób. Firma podkreśliła, że centra danych są niezbędne do normalnego funkcjonowania jej usług. Jednocześnie zaznaczyła, że "bardzo trudno przewidzieć", kiedy wszystkie systemy będą ponownie dostępne.

Wcześniej w tym tygodniu Yandex informował, że ma trudności z utrzymaniem usług po uszkodzeniu dwóch z pięciu centrów danych w wyniku ukraińskich ataków.


WIDEO
Co gdy zawyją syreny? Sprawdziliśmy to w 600-tysięcznym mieście

Atak po ostrzeżeniu Donalda Trumpa

Niedzielne uderzenie nastąpiło kilka godzin po tym, jak prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump ostrzegł Ukrainę, że powinna "do diabła przestać" atakować rosyjskie rafinerie ropy naftowej.

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski napisał później w serwisie X, że "wszelkie działania na rzecz deeskalacji muszą być wzajemne i poparte rzeczywistymi gwarancjami". Dodał: "Ukraina będzie gotowa przestać atakować rosyjskie rafinerie ropy, jeśli Rosja przestanie uderzać w naszą infrastrukturę energetyczną".

Zełenski ostro zareagował na nowe porozumienie między Stanami Zjednoczonymi a Rosją. Umowa przewiduje uwolnienie milionów ton rosyjskiego oleju napędowego na rynek amerykański. W odpowiedzi na krytykę Trump powiedział, że jego zdaniem "nadszedł czas, aby Ukraina wybrała nowego prezydenta".

Ukraina i Rosja atakują infrastrukturę

W ostatnich miesiącach zarówno Rosja, jak i Ukraina nasiliły ataki na infrastrukturę. Wojna trwa już piąty rok od rozpoczęcia przez Rosję pełnoskalowej inwazji na Ukrainę.

Władze w Kijowie twierdzą, że celem ukraińskich uderzeń są obiekty wspierające dochody finansujące rosyjskie działania wojenne. Według Ukrainy ataki na centra danych Yandex mogą zmusić Rosję do skierowania dodatkowych zasobów na naprawę uszkodzeń.

Rosyjskie ataki na Ukrainę trwały także w weekend. Państwowa Służba ds. Sytuacji Nadzwyczajnych Ukrainy poinformowała, że w nocnych uderzeniach na cztery rejony w południowo-wschodnim obwodzie dniepropetrowskim rannych zostało sześć osób.

W sobotę rosyjskie ataki zabiły co najmniej 20 osób w Zaporożu, w tym czworo dzieci. Informację potwierdzili przedstawiciele lokalnych władz.

Wybrane dla Ciebie