wp.pl
wp.pl
Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Podatek od hipermarketów naliczany od obrotów. Minister finansów o założeniach projektu ustawy

Podatek od hipermarketów naliczany od obrotów. Minister finansów o założeniach projektu ustawy

Fot. Stefan Maszewski/REPORTER

Podatek od hipermarketów będzie zapewne naliczany od obrotu i progresywny, niezależny od powierzchni - zapowiedział minister finansów Paweł Szałamacha. W piątek zobowiązaliśmy się, że w ciągu 10 dni roboczych przedstawimy publicznie tekst projektu - zapowiada minister finansów Paweł Szałamacha.

- Wydaje się, że przesądziliśmy już to, że odchodzimy od kryterium powierzchni sprzedaży. Ja nie byłem jego zwolennikiem, uważałem, że nie jest to kryterium szczelne, zachęca do prób ominięcia prawa, do stawiania różnych ścianek, przepierzeń w powierzchni sprzedażowej. Koncepcja, która się wyłoniła, której też jestem bliski, to koncepcja wprowadzająca podatek od obrotu, z kwotą wolną, tak żeby dopiero przekroczenie pewnego poziomu obrotów, wielkości firmy spowodowało wejście w obowiązek uiszczania tej daniny - powiedział minister na konferencji prasowej w poniedziałek w Poznaniu.

Jak dodał, nowy podatek ma mieć charakter progresywny, a jego konstrukcja ma wspierać konkurencyjność wewnątrz sektora.

- Lekka progresja spowodowałaby, że jest pewna szansa na rozwój; że firmy, które wychodzą z pierwszych widełek, z kwoty wolnej, mają etap średniego rozwoju, później stają się już gigantami. Te widełki powodują też, że zupełnie inaczej układa się konkurencja w sektorze: uniemożliwia się, lub przynajmniej utrudnia, przeniesienie tego podatku na konsumentów końcowych. Jeśli giganci działaliby agresywnie, to ryzykują tym, że klienci ze swoją gotówką odpłyną do innej części sektora. Zaszywamy niejako wewnątrz tej konstrukcji podatku mechanizm napędzający konkurencję - wskazał.

Szef resortu finansów powtórzył też opinię, że także w przypadku podatku bankowego, który ma wejść w życie od lutego, próby przenoszenia przez banki kosztów na klientów końcowych "nie będą miały miejsca albo będą występować w osłabionym wymiarze".

Jak podkreślił, o interes klientów zadba konkurencja na rynku. - Kiedy część branży, część banków komercyjnych próbowałaby wprowadzać jakieś retorsje, czyli podwyższać swoje opłaty, próbując wywrzeć dyskretną zemstę na polskim rządzie, to wówczas banki polskie: Bank Pocztowy, BOŚ i PKO BP powinny zaprosić klientów do siebie, tak, ażeby część banków komercyjnych, która próbuje takiej gry, poniosła konsekwencje swojej nierozwagi finansowej - powiedział.

W ubiegłym tygodniu przedstawiciele rządu spotkali się z reprezentantami firm handlowych w sprawie kształtu podatku od hipermarketów.

- Wysłuchaliśmy branży sklepów wielkopowierzchniowych, zarówno tych gigantów znajdujących się w rękach kapitału zagranicznego, jak i polskiej części handlu: małej, średniej i dużej. Oni przedstawili swoje oczekiwania. W piątek zobowiązaliśmy się, że w ciągu 10 dni roboczych przedstawimy publicznie tekst projektu, ja tego zamierzam dotrzymać - powiedział minister.

Podatek od hipermarketów jest jednym z głównych pomysłów programowych PiS, którego wprowadzenie ma pomóc sfinansować obietnice wyborcze, m.in. program 500+. W projekcie budżetu na 2016 rok dochody z niego szacowane są na 2 mld zł. Według pierwotnej koncepcji opodatkowane miały być podmioty prowadzące działalność handlową w sklepach o powierzchni sprzedaży powyżej 250 mkw.

Ustawa o podatku od niektórych instytucji finansowych przewiduje, że od lutego m.in. banki, firmy ubezpieczeniowe, SKOK-i i firmy pożyczkowe będą obłożone tzw. podatkiem bankowym, wynoszącym rocznie 0,44 proc.

Zobacz też: Prorodzinna ulga podatkowa. O tym programie na pewno nie słyszałeś

PAP
Czytaj także
Polecane galerie
Trzeżwy
89.65.234.* 2016-01-12 13:06
No to super - dla nas,zwykłych zjadaczy chleba oznacza to nie mniej, nie więcej tylko kolejną podwyżkę cen(wszędzie!!!) -nazwa tej ustawy wprowadza w błąd(skoro została zdjęta powierzchnia jako podstawa opodatkowania dotyczy to wszystkich sklepów).
To oznacza że wzrosną ceny tak w "Carrefourze" jak i w "Piotrze i Pawle" czy "Żabce".
Ponadto obciążenie sklepów internetowych również zamknie nam kolejną tańszą opcję kupna jakichkolwiek towarów.
Ci którzy liczą na 500+ najpierw te 500 złotych lub więcej wpłacą do skarbu państwa więcej wydając na życie.
b45
176.96.47.* 2016-01-12 12:16
Otto von Bismarck, czyli pomysł na emeryturę
Po godzinach > Skąd się bierze emerytura

– Kto w takim razie jest twórcą współczesnego systemu emerytalnego? – zapytał Franek.

– Za chwilę ci to opowiem – obiecał Janek – ale najpierw jeszcze trochę historii.

– System emerytalny, który obowiązywał w Polsce aż do 1999 roku został wymyślony i opracowany pod koniec XIX wieku przez Otto von Bismarcka.

– Kim był Otto von Bismarck? – spytał Franek.

– Otto Eduard Leopold von Bismarck-Schönhausen był premierem Prus. Aby uzyskać przychylność (i głosy) robotników dla swojej partii politycznej, w 1880 roku zaproponował powszechny i gwarantowany przez państwo system wypłacania emerytur. – Każdy, kto ukończył 70 lat, mógł liczyć na emeryturę wypłacaną przez państwo. Aby sfinansować ten system, pracownicy przez okres aktywności zawodowej odkładali część pensji, właśnie na emeryturę. To na ówczesne czasy bardzo nowoczesny system. Dodać jednak należy, że wtedy, pod koniec XIX wieku, ludzie zaczynali pracować mając już kilkanaście lat, a średnia długość życia wynosiła 45 lat. Tylko nieliczni dożywali wieku emerytalnego.

– Wprowadzenie systemu emerytalnego przez Bismarcka miało bardzo istotne znaczenie dla gospodarki Prus, a później Niemiec. Pozwoliło biednym chłopom, posiadającym bardzo małe gospodarstwa rolne, odejść ze wsi i rozpocząć życie w mieście. Chłopi stawali się robotnikami zatrudniając się w fabrykach, rozwinął się przemysł. W sytuacji, w której po osiągnieciu podeszłego wieku, mieli gwarantowaną emeryturę, nie musieli już obawiać się o swoją starość. Mogli podjąć ryzyko opuszczenia wsi.

– Dlaczego? – zapytał Franek.

– To proste – odrzekł Janek. Do czasu stworzenia systemu emerytalnego przez Bismarcka, chłopi nie wyprowadzali się do miasta, bo życie na wsi było bardziej bezpieczne. Z jednej strony zawsze można było liczyć na pomoc licznej rodziny, a z drugiej nawet małe gospodarstwo rolne pozwalało hodować zwierzęta dla własnych potrzeb, jak również uprawiać warzywa i owoce. Gdy pojawiły się emerytury, to się zmieniło. System emerytalny opracowany przez Bismarcka miał jeszcze jedno bardzo istotne znaczenie. A mianowicie, w sposób namacalny pokazywał Niemcom, że można zaufać państwu, że państwo jest opiekuńcze. Ludzie nie musieli liczyć tylko na własną rodzinę, gdyż teraz państwo było gwarantem ich spokojnej starości. Przeczytałem gdzieś, że w modelu systemu emerytalnego opracowanym przez Bismarcka, składki były zbierane do oddzielnego funduszu, który nie był związany z budżetem kraju. Taki model systemu emerytalnego jest nazywany solidarnościowym – pochwalił się swoją wiedzą Janek.
nikt ważny a lubiący dobre produkty
178.249.93.* 2016-01-12 11:30
Pani Pawłowicz:) ogarnij się kobięto, albo jedź do białorusi pożądzić :) nikt nie będzie blokował sobie możliwośći lepszych produktów któej spewnością mają Niemcy. Podejrzewam że sama Pani kombinowała aby mieć którys z niemieckich produktów przed 89 rokiem. Pozdrawiam
Zobacz więcej komentarzy (23)