wp.pl
wp.pl
Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Podkomisja smoleńska i jej tajemnice. MON unika pytań o wydatki ekspertów Macierewicza

Podkomisja smoleńska i jej tajemnice. MON unika pytań o wydatki ekspertów Macierewicza

Fot. Maciej Luczniewski/REPORTER

Ministerstwo Obrony Narodowej unika pytań o podkomisję smoleńską jak ognia. Resort Antoniego Macierewicza przez prawie miesiąc nie znalazł czasu, żeby odpowiedzieć na wniosek o udostępnienie informacji publicznych. Pytaliśmy MON komu i za co zapłaciła podkomisja w ubiegłym roku. W kontaktach z dziennikarzami resort od dawna stosuje metodę ignorowania trudnych pytań.

Tzw. podkomisja smoleńska, czyli zespół ekspertów Antoniego Macierewicza, wydała w pierwszym roku 1,4 mln zł - w lutym informowała Polska Agencja Prasowa. "W tej kwocie są wynagrodzenia członków podkomisji i współpracujących z nią ekspertów, niezbędne ekspertyzy oraz koszty związane z funkcjonowaniem podkomisji" - przyznawało otwarcie Ministerstwo Obrony Narodowej.

Podkomisja pracuje w 21-osobowym składzie. Doradza jej czterech zagranicznych doradców. Ile zarobią: Michael Baden, Frank Taylor, Glenn Joergenssen i Andriej Iłłarionow? Są na stałe przy komisji, czy też otrzymują wynagrodzenie za konkretne ekspertyzy? Wokół działalności podkomisji rosną pytania, odpowiedzi brak.

Postanowiliśmy powiedzieć "sprawdzam", gdy tylko na wierzch wypłynął budżet podkomisji smoleńskiej. Chcieliśmy się dowiedzieć dokładnie, jakie ekspertyzy zamawiała i z kim podpisywała umowy podkomisja (lub MON w jej imieniu). W 2017 roku do wydania członkowie zespołu mają 2 mln zł.

Z informacji od jednego z ekspertów, który wielokrotnie współpracował z polskimi sądami jako biegły od zdarzeń lotniczych wynika, że w zależności od stopnia skomplikowania ekspertyzy i jej czasochłonności, koszty oscylują w granicach między 5 a 20 tys. złotych. - Jednak w odniesieniu do tej konkretnej katastrofy mogą być nieporównywalnie większe - mówił WP money proszący o zachowanie anonimowości ekspert.

W grę wchodzą zatem naprawdę duże pieniądze. W ocenie WP money informacje o tym, jak wydawaje się publiczne środki, są po prostu ważne.

Dlatego 17 lutego do Ministerstwa Obrony Narodowej wysłaliśmy prosty wniosek o udostępnienie informacji publicznej. Poprosiliśmy o udostępnienie wszystkich umów cywilnoprawnych, które podkomisja podpisała od momentu powołania do dnia rozpatrzenia wniosku. Oprócz skanów wnioskowaliśmy jeszcze o rejestr umów.

Taki zapis zawarliśmy na wypadek, gdyby MON nie chciał udostępniać skanów np. ze względu na dodatkową pracę pracowników. To niestety częsta praktyka wśród urzędów. Wykazują, że zeskanowanie i wysłanie umów zajęłoby za dużo czasu, więc odmawiają udostępnienia żądanych informacji lub proszą o zawężenie terminów. Rejestr musiałby zawierać informacje o przedmiocie umowy, kwocie i zleceniobiorcy. Już takie informacje pozwoliłyby na sprawdzenie na co wydane zostały publiczne pieniądze. Na wiadomości mailowej się nie skończyło - w załączniku mieliśmy odręcznie podpisany wniosek. Warto dodać, że taki tryb składania wniosku nie jest wymagany w ustawie o dostępie do informacji publicznej. Chcieliśmy jednak, by MON nie miało dodatkowych powodów, by termin rozpatrzenia wniosku przedłużać lub odmówić udostępnienia informacji.

Trzeba podkreślić, że podkomisja smoleńska - a dokładnie podkomisja do spraw ponownego zbadania wypadku lotniczego - ma swoją dedykowaną stronę na serwerach Ministerstwa Obrony Narodowej. Kontakt możliwy jest przez sekretariat MON. I właśnie z tej drogi skorzystaliśmy.

Na co podkomisja wydała pieniądze? Nie sposób się tego dowiedzieć. Do dziś nie dostaliśmy od resortu obrony żadnej odpowiedzi. Pierwsze przypomnienie - już na adres kontaktowy dla dziennikarzy - wysłaliśmy 2 marca, czyli na dzień przed terminem na realizację wniosku. Kolejne przypomnienie wysłaliśmy 10 marca, czyli tydzień po ustawowym terminie, którego MON nie dotrzymał. Warto przypomnieć, że instytucja publiczna ma 14 dni na odpowiedź na wniosek o udostępnienie informacji publicznej. Już przy wniosku prosiliśmy, by MON skontaktował się, gdyby miał wątpliwości co do jego treści. Prośba ta wyraźnie została zignorowana.

Finanse podkomisji do spraw ponownego zbadania katastrofy smoleńskiej od dawna owiane były tajemnicą. WP money o same szacunkowe koszty funkcjonowania pytał już w lutym ubiegłego roku. Gdy tylko Antoni Macierewicz podpisał rozporządzenie o powołaniu takiej komisji. Ministerstwo Obrony Narodowej nie odpowiedziało przez miesiąc na żadną wiadomość - nie pomagały maile, nie pomagały telefony. Po miesiącu dotarł enigmatyczny mail - MON wciąż ustala wynagrodzenia dla członków. I na tym skończyła się korespondencja z ministerstwem.

Problemy z MON mamy nie tylko my. Dosłownie kilka dni temu Wojciech Wybranowski, dziennikarz "DoRzeczy" skarżył się w mediach społecznościowych na resort Macierewicza. Wybranowski wysłał do ministerstwa wniosek o udostępnienie harmonogramu prac podkomisji. Prosił o informacje, kiedy eksperci planują się spotkać. Tylko tyle i aż tyle. Odpowiedź? Resort przedłużył czas rozpatrywania wniosku do 60 dni.

Gdy Ministerstwo Obrony Narodowej lub przedstawiciele podkomisji smoleńskiej uznają, że chcą odpowiedzieć na wniosek o udostępnienie informacji publicznej, opublikujemy ich stanowisko lub przesłane dokumenty.

Warto przypomnieć, że w listopadzie ubiegłego roku pytaliśmy MON, czy planuje rozdać pracownikom świąteczne bony i premie. Nawet na to pytanie odpowiedzi nie uzyskaliśmy. MON jest jedynym ministerstwem, które nie odpowiedziało nam zupełnie nic.

Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
bs
2017-03-16 03:07
Biedny nawiedzony człowiek Trzeba się za niego modlić....
mw
2017-03-15 13:33

WP money o same szacunkowe koszty funkcjonowania


jak beda to dalej ciagnac to to ich pograzy
mw
2017-03-15 13:31
ta sprawa smolenska jak beda dalej ciagnac moze ich pograzyc
Pokaż wszystkie komentarze (575)