Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Polska pod unijnym nadzorem. Napięcie między Warszawą a Brukselą uderza w polską gospodarkę?

Polska pod unijnym nadzorem. Napięcie między Warszawą a Brukselą uderza w polską gospodarkę?

Fot. Jacek Bereźnicki

- Zaufanie buduje się bardzo długo, ale można je stracić bardzo szybko - mówi money.pl Wiesław Rozłucki, oceniając obecny spór Warszawy z Brukselą w kontekście postrzegania Polski przez zagranicznych inwestorów. Analitycy i ekonomiści spodziewają się negatywnych skutków dla naszej gospodarki, ale różnią się oceną skali tego ryzyka.

W zgodnej opinii rozmówców, polska gospodarka ma się dobrze i najważniejsze wskaźniki powinny działać uspokajająco na inwestorów, ale czynnikiem ryzyka jest napięcie polityczne, które może wpłynąć na ryzyko inwestycyjne Polski.

- Otrzymałem sporo pytań od analityków z Londynu i innych miejsc, wskazujących na duże zainteresowanie kwestią relacji między Polską a Unią Europejską - zdradza w rozmowie z money.pl prof. Stanisław Gomułka, wieloletni wykładowca London School od Economics. - Jeśli ten stan napięcia będzie trwał, będzie mieć wpływ na sytuację gospodarczą Polski. Nie chodzi nawet o same decyzje Komisji Europejskiej, ale o ryzyko, że mogą nastąpić jakieś konsekwencje - podkreśla.

Samospełniająca się przepowiednia

Gomułka jest przekonany, że stan napięcia zwiększa ryzyko inwestycyjne dla inwestorów zagranicznych. - Inwestor nie jest pewny, jak zareagują inni inwestorzy. Dopuszczam możliwość, że zaczną być ostrożniejsi: będą mniej inwestować lub nawet zmniejszać swoje pozycje - stwierdza ekonomista.

Nasz rozmówca zwraca uwagę, że choć sytuacja gospodarcza polski jest dobra, wzrost ostrożności inwestorów wobec polskiej gospodarki może mieć efekt samospełniającej się przepowiedni. - Być może inwestorzy będą reagować przesadnie, ale przyniesie to określone skutki, które będą uwiarygadniać tego typu ostrożnościowe decyzje - mówi.

Bardzo podobne stanowisko w tej kwestii ma Wiesław Rozłucki. - Negatywne czynniki osłabiające zaufanie mają o wiele mocniejszą moc od czynników pozytywnych. Nawet jeśli tutaj nie będzie żadnych konkluzji ze strony instytucji europejskich, to sam ten fakt dla inwestorów, którzy mają możliwości inwestowania wszechstronne na świecie, wpłynie na ich decyzje. To dotyczy każdego kraju - podkreśla ekonomista, który w tym tygodniu został odwołany z rady nadzorczej GPW.

Inwestorzy mogą poczuć się zniechęceni

Tomasz Regulski z Zespołu Analiz Ekonomicznych Raiffeisen Polbank uspokaja, że bezpośrednie reakcje wskazują na to, że "inwestorzy bardzo się nie przestraszyli". - Nasze indeksy nie zniżkują tak jak zachodnioeuropejskie - podkreśla. I dodaje: "nasza gospodarka cieszyła się zaufaniem i charakteryzowała stabilnością. Obecna sytuacja jest czynnikiem, który może lekko ten wizerunek zmącić, ale myślę, że tak jak w przypadku innych aktywów, nie jest to kwestia kluczowa".

Czy według analityka rozpoczęcie unijnej procedury nadzoru nad Polską może szkodzić naszej gospodarce? - Myślę, że może to lekko zniechęcić jakiegoś inwestora. Nie sądzę jednak, żeby inwestorzy istotnie stracili zainteresowanie naszym krajem - ocenia Regulski. Jak przyznaje, inwestorzy, którzy nieco mniej znają nasz rynek, "mogą lekko poczuć się zniechęceni", ale podkreśla, że "ważniejsze są jednak globalne nastroje i to uderza w złotego i w nasz parkiet". - Inwestorzy uciekają od ryzykownych aktywów, spadek wartości naszych spółek czy też złotego wynika z globalnych trendów, a nie tej konkretnej decyzji - mówi Tomasz Regulski.

Krótkookresowy efekt

Łukasz Tarnawa, główny analityk BOŚ Banku uważa, że ryzyko objęcia Polski unijnym nadzorem, "przy silnym wzroście awersji do ryzyka na światowych rynkach, może dodawać nieco negatywnej premii za ryzyko w przypadku krajowych aktywów finansowych". Ale zaznacza, że taki efekt może wystąpić jedynie krótkookresowo.

Analityk ocenia, że "element ryzyka politycznego w krótkiej perspektywie może potęgować negatywny efekt związany z rynkami globalnymi, ale w dłuższej - nie będzie miał większego znaczenia". - Fundamenty gospodarki polskiej są bardzo dobre, biorąc choćby pod uwagę bardzo niski deficyt na rachunku obrotów bieżących. Spodziewam się także solidnego wzrostu gospodarczego powyżej 3,5 proc., a to jest istotne z punktu widzenia postrzegania kraju przez inwestorów - podkreśla.

- Pomimo obaw, polityka gospodarcza rządu moim zdaniem będzie odpowiedzialna, zarówno w wymiarze monetarnym, jak i fiskalnym. Wskazuje na to oddalanie w czasie realizacji niektórych obietnic wyborczych, takich jak podwyższenie kwoty wolnej od podatku - mówi analityk. - Jeśli zatem zbiegną się dwa czynniki: uspokojenie na światowych rynkach, którego oczekujemy w średniej perspektywie oraz mocne fundamenty polskiej gospodarki, to negatywny efekt powinien całkowicie wygasnąć - uspokaja Tarnawa.

Mniej pozytywne opinie na temat Polski

Piotr Bielski, ekonomista BZ WBK, mówi z kolei, że "ciężko ocenić efekt konkretnej decyzji Komisji Europejskiej" i podkreśla, że "jest ona elementem szerszego kontekstu". Analityk uważa jednak, że zmiana władzy spowodowała pogorszenie wizerunku Polski na rynkach. - Od momentu wyborów w zachodnich mediach pojawiają się mniej pozytywne opinie na temat Polski. W naszych rozmowach z inwestorami także pojawiają się pytania o obecną sytuację w Polsce - zdradza analityk.

- Do niedawna polska gospodarka była uważana za oazę stabilności wśród rynków rozwijających się. Praktycznie od maja 2015 roku mamy tendencję spadkową i duża część niepokojących wiadomości została już wyceniona przez rynek. Odpływ inwestorów na giełdzie zaczął się już wcześniej, dlatego sądzę, że wczorajsza decyzja znacząco nie pogłębi niepokoju inwestorów wobec polskiej gospodarki - ocenia Bielski.

Analityk podkreśla, że dla inwestorów giełdowych ważniejsze są konkretne decyzje gospodarcze, na przykład dotyczące podatków sektorowych: od kopalin czy ratowania spółek. - To one mają konkretny wpływ na oczekiwania wyników tych spółek - mówi. Analityk zwraca przy tym uwagę, że "wśród dużych spółek dominują te, które są pod mocnym wpływem decyzji politycznych i to jest duży problem dla polskiej giełdy".

Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
adam142
83.9.173.* 2016-01-15 22:33
Pisokomuna to DNO !
tiou
5.172.247.* 2016-01-15 21:48
Aferę rozdmuchali Niemcy, w w końcu Lidl i Kaufland będą opodatkowane, do tej pory Niemcy mają złotą kurę bez podatków. A co Do Trybunału Konstytucyjnego - nikomu z KE nie przeszkadzały zmiany 25 czerwca 2015 dokonane przez PO na Trybunale Konstytucyjnym, nikomu nie przeszkadza, że jeden z krajów europejskich chce zlikwidować obecny Trybunał Konstytucyjny?
kre
5.172.247.* 2016-01-15 21:45
Większość banków Polsce to firmy zagraniczne, żerujące na naszym kraju, na Polakach...
Za rządów PO - przypomnę aferę Amber Gold, i poszkodowanych polskich obywatelach, pieniążki uciekły za granicę....i cisza
Zobacz więcej komentarzy (40)