Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Zasypanie przepaści między Polską A i B zajmie dekady

Zasypanie przepaści między Polską A i B zajmie dekady

Fot. PAP/Piotr Polak

PKB na głowę mieszkańca Lubelszczyzny jest blisko pięć razy mniejszy niż w Warszawie. Średnie zarobki na Warmii i Mazurach są o 900 zł niższe niż na Dolnym Śląsku. Pracy nie ma co siódmy mieszkaniec Podkarpacia - to Polska B w pigułce. Socjologowie alarmują: Przepaść między Polską A, a Polską B jest tak samo duża, jak między Polską, a najbardziej rozwiniętymi krajami Unii Europejskiej.

Rząd przyjął wczoraj Krajową Strategię Rozwoju Regionalnego 2010-2020. Przygotowany przez Ministerstwo Rozwoju Regionalnego dokument określa to, jak będziemy wydawać pieniądze z unijnych funduszy strukturalnych.

Dziś tego dokładnie nie wiadomo, bo negocjacje unijnego budżetu na lata 2014-20 dopiero przed nami. Ale MRR spodziewa się, że w sumie w grę wchodzić może kwota rzędu nawet 70 mld euro. Od 2012 roku z budżetów UE, państwa i samorządów na realizację celów KSRR ma być wydawanych nie mniej niż 3 proc. PKB z 2008 roku. Oznacza to średnio na rok około 34 mld zł. Z tego około 24 mld zł będzie pochodziło ze środków UE.

Gdzie popłynie rzeka pieniędzy?

Rządowa strategia ma dwa priorytety. Pierwszy to wsparcie biednych regionów w całym kraju - w tym utrzymanie programu Rozwój Polski Wschodniej. Drugi - wzmocnienie roli 18 największych miast. Mają one stać się ośrodkami promieniującymi na otoczenie i wspierającymi rozwój całych regionów.

Giełda na żywo

49 tys. zł
tyle w 2007 r. wynosił PKB na głowę mieszkańca na Mazowszu
20,8 tys. zł
a tyle na Podkarpaciu

Ten ostatni priorytet ma być najbardziej kosztowny i pochłonąć około 60 proc. wszystkich pieniędzy, które Polska - z kasy unijnej i państwowej - chce wydać w nadchodzącej dekadzie.

Reszta ma pójść na wsparcie najbiedniejszych regionów - nie tylko na tzw. ścianie wschodniej, bo resort rozwoju regionalnego podkreśla, że także m.in. na Mazowszu , Opolszczyźnie i w woj. zachodniopomorskim są obszary wymagające wsparcia.

Rząd liczy na to, że strategia pomoże w zatarciu podziału na tzw. Polskę A i B. Podziału, o który spierali się w czasie debaty kandydaci na prezydenta. Prezes PiS zarzucił Bronisławowi Komorowskiemu, że lansowana przez szefa zespołu doradców premiera Michała Boniego koncepcja wspierania tzw. lokomotyw, czyli silnych ośrodków, utrwala różnice między regionami. Komorowski replikował, że Polska jest jedna i trzeba jednakowo dbać o wszystkie regiony.

Ściana wschodnia daleko w tyle

Socjologowie nie mają złudzeń podział istnieje. - Od 1945 roku jesteśmy krajem podzielonym na strefy wynikające jeszcze z zaborów. Mamy kilka starych regionów - które mają mocno zakorzenionych tożsamość - i kilka nowych , które wciąż ją kształtują - mówi Jacek Wódz, socjolog z Uniwersytetu Śląskiego.

- Przepaść między Polską A, a Polską B jest tak duża jak między Polską, a rozwiniętymi krajami Unii. Trudno sobie wyobrazić, że zniknie w dającej się przewidzieć przyszłości. Zmniejszenie jej będzie wymagać ogromnych inwestycji - podkreśla Wiesław Łagodziński, socjolog, rzecznik Głównego Urzędu Statystycznego.

W nowej strategii rząd także przyznaje, że tzw. ściana wschodnia - czyli województwa: warmińsko-mazurskie, podlaskie, lubelskie, świętokrzyskie i podkarpackie - to region o najniższym poziomie rozwoju: ze starzejącym się społeczeństwem, niższym niż reszta kraju poziomem wykształcenia, zapóźnieniami infrastrukturalnymi, niskim poziomem warunków życia i niską produktywnością wszystkich sektorów gospodarki.

Marcin Nowicki, ekspert z Instytutu Badań nad Gospodarką Regionalną, który opiniował projekt rządowej strategii przestrzega jednak przed uproszczeniami i generalizowaniem: Widać nie tylko ten podział, które rysuje Wisła – na Polskę zachodnią i wschodnią. Odzwierciedla ona różnice nie tylko gospodarcze, ale też społeczne i demograficzne. Są też różnice między południem a północą Polski, miastem a wsią. Obszarów przełamania, różnic jest bardzo wiele.

Mniejsze zarobki i słaby przemysł

To, że Polska B to fakt, a nie mit, Polacy boleśnie odczuwają w swoich kieszeniach. Z danych GUS wynika, że mieszkańcy wschodniej Polski zarabiają średnio o około 20 proc. - czyli o blisko 700 zł - mniej niż wynosi średnia pensja dla całego kraju, która w maju 2010 r. wynosiła 3346,6 zł.

Gdy zestawimy średnią pensję w warmińsko-mazurskiem (2632 zł) ze średnią pensją w województwie mazowieckim (4156 zł), wyraźnie widać jak duża jest różnica w poziomie życia mieszkańców tych regionów.

źródło: obliczenia Money.pl na podstawie danych GUS z maja 2010 r.

Wysokość zarobków odzwierciedla siłę gospodarczą poszczególnych województw. Wartość Produktu Krajowego Brutto - czyli wartość dóbr i usług wytworzonych na terenie danego regionu - przypadającego na głowę mieszkańca na Mazowszu jest blisko 2,5 raza większa niż na ścianie wschodniej.

PKB na głowę mieszkańca w poszczególnych województwach (w tys. zł)

27,7

30,1

23



23

27,3


32

26,8

49

33,6


28,6

 

21

25,8

32,9

26,3


23,9

20,8



źródło GUS, dane za 2007 rok

Przepaść rośnie, gdy weźmiemy pod uwagę tylko Warszawę. Tam PKB na głowę jest niemal pięć razy większy (94 tys. zł) niż na Podkarpaciu czy Lubelszczyźnie. - To są tereny zmarginalizowane ekonomicznie. To m.in. spuścizna czasów PRL-u. Wtedy, z niezrozumiałych dla mnie względów, poza kilkoma wyjątkami, nie powstał tam przemysł nastawiony na współpracę z ZSRR - mówi Łagodziński.

Nie ma pracy, a jak jest to trudno do niej dojechać

Efektem słabości gospodarczej Polski wschodniej jest też wysokie bezrobocie. Pracy nie ma niemal co piąty mieszkaniec Warmii i Mazur i co siódmy na Podkarpaciu oraz w Świętokrzyskiem.

Mapa polskiego bezrobocia pokazuje jednak, że lansowany w mediach podział - na Polskę bogatą i biedną - wzdłuż linii Wisły akurat w tym przypadku nie pokrywa się z rzeczywistością. Równie wysoki odsetek osób pozostających bez pracy jest rejestrowany w pośredniakach w województwach: Zachodniopomorskim i Kujawsko-Pomorskim.

Stopa bezrobocia w poszczególnych województwach w maju 2010

16,1%

12,2%

19,1%

12,5%

15,3%

9,2%


15,5%

9,3%

12,9%

11,9%

12,5%

12,5%

9,7%

9,9%


14,4%


15%




źródło: GUS

Mimo tego, że dostępność - przynajmniej teoretyczna - stosunkowo taniej i licznej siły roboczej jest w Polsce B większa niż na zachodzie i w centrum Polski, mieszkańcy tego regionu nie są zbyt przedsiębiorczy. - Dlatego państwo powinno wymiernie wesprzeć firmy ze ściany wschodniej. A te powinny nastawić się na ekspansję na rynki: Litewski, Białoruski i Ukraiński - podkreśla Łagodziński.

źródło: obliczenia Money.pl na podstawie danych GUS

W walce z bezrobociem mogłoby pomóc zwiększenie mobilności Polaków. Dlatego rząd chce szczególnie mocno wspierać te regiony, z których dotarcie do miasta wojewódzkiego zajmuje ponad dwie godziny. To m.in. przygraniczne tereny na Dolnym Śląsku, Podkarpaciu i na Mazurach. Ale też gminy i powiaty na granicy województw zachodniopomorskiego i pomorskiego.

- Na Dolnym Śląsku czy pod Opolem 80 km drogi do pracy to nie problem. Na Lubelszczyźnie czy Podkarpaciu już tak - mówi Łagodziński. Według socjologa kluczowa jest więc rozbudowa infrastruktury drogowej na wschodzie naszego kraju. Bez tego nieliczne, większe miasta - Lublin, Białystok, Zamość, Krosno, Rzeszów - staną się nie lokomotywami rozwoju, ale samotnymi wyspami na morzu stagnacji.

źródło: obliczenia Money.pl na podstawie danych GDDKiA

Eksperci podkreślają, że w zasypaniu cywilizacyjnej przepaści pomóc może też upowszechnienie dostępu do internetu. Z badania NetTrack wynika, że w Polsce z sieci korzysta już ponad 15,6 mln osób. Z raportu Urzędu Komunikacji Elektronicznej wynika, że niemal 40 proc.gospodarstw domowych miało w ubiegłym roku dostęp do internetu szerokopasmowego. Ale na ścianie wschodniej użytkowników szybkiej sieci jest najmniej.

źródło: Raport o stanie rynku telekomunikacyjnjnego w Polsce 2009 (UKE)

Poprzednia strona
  • 1
  • 2
strategia, inwestycje, rząd, bieda, fundusze ue, polska b, rozwój regionalny, polska a
Czytaj także
Polecane galerie
nazgul3
80.185.132.* 2012-11-17 10:13
a ja zamiast zasypywaia roznic wolalbym podzial na 2 autonomiczne makroregiony - Polske zachodnia i wschodnia. tak jak w Belgii - kazdy miałby swoja stolice, parlament, wladze, polityke fiskalna i administracje. W sumie dzieli nas wszystko poza jezykiem - przeszlosc i terazniejszosc, a takze oczekiwania wobec przyszlosci. Na "zachodzie' chcemy zyc w kraju wolnym, demokratycznym, europejskim, otwartym na technologie i rozwoj, no i otwartym swiatopoglądowo. Wchod to marzenie o potedze - Polsce przedwojennej, zasciankowej, parafialnej, zamknietej. Tak pokazuja sondaze, oraz wyniki wyborow, Po co kogos zmuszac do zycia w kraju w ktorym nie chce zyc?? skoro mozna ludzi uszczescliwosc w prosty sposob. Autonomia Polski A i B to jest jedyne sensowne wyjscie.
stajniowy
77.253.8.* 2010-07-20 14:30
tak powiedzial gajowy i tego sie trzeba trzymac!
Gajowy wie co mowi.
zl
89.78.249.* 2010-07-20 13:12
Zasypywanie różnic w praktyce:

1. Zostały skasowane WSZYSTKIE inwestycje drogowe w Podlaskim, a zaoszczędzone środki przeniesione na zachód

2. Ministerstwo Rozwoju Regionalnego pomaga w inwestycjach zagr. i organizuje dotacje, tymczasem w Orli (podlaskie, nowa fabryka IKEA w polu za 340 mln. eur ) odmawia pomocy a Ministerstwo Rolnictwa robi wszystko, by ją w ogóle zablokować

i mógłbym tak dalej...

Jeśli władza wszystkie środki pakuje w Polskę A i jak pokazuje ten i inne przykłady tępi rozwój na wschodzie, to trudno się dziwić, że Polska B jest i bedzie biedniejsza.
Zobacz więcej komentarzy (102)