Banki pożyczają na mieszkania rekordowe kwoty. 7 miliardów złotych w miesiąc

Pandemia chwilowo wyhamowała akcję kredytową, ale ta już się rozkręca. Najnowsze dane mówią o rocznym wzroście wartości udzielonych kredytów przekraczającym 40 proc. - Banki pożyczają na mieszkania rekordowe kwoty, a wciąż nie powiedziały ostatniego słowa - wskazuje Bartosz Turek.

Każdego miesiąca banki pożyczają na mieszkania miliardy złotych.Każdego miesiąca banki pożyczają na mieszkania miliardy złotych.
Źródło zdjęć: © Adobe Stock | HRE Investment | photo 5000 | Bartosz Turek
Damian Słomski

Ceny mieszkań idą w górę, a podwyżki napędza m.in. bardzo duże zainteresowanie zakupem własnego "M". Skąd ludzie biorą pieniądze? Z banków, a jak pokazują najnowsze statystyki Biura Informacji Kredytowej (BIK), te pożyczają rekordowe kwoty.

Banki i SKOK-i udzieliły w sumie w kwietniu o jedną trzecią więcej kredytów mieszkaniowych niż w analogicznym okresie poprzedniego roku. Co więcej, opiewały one na wyższe kwoty i w efekcie wartość kredytów wzrosła o 41 proc. Mowa o łącznej puli 7,2 mld zł.

Wykres

Najszybciej rośnie akcja kredytowa dla finansowania między 350 tys. i 500 tys. zł, a także powyżej pół miliona. Średnia wartość udzielanego kredytu wynosi około 318 tys. zł i to rekord. W rok kwota ta zwiększyła się o 6,6 proc.

- Banki pożyczają na mieszkania rekordowe kwoty, a wciąż nie powiedziały ostatniego słowa. Dziś nie tylko Polacy chcą zaciągać kredyty mieszkaniowe, ale też banki bardzo chcą ich udzielać - twierdzi Bartosz Turek, ekspert HRE Investments.

Deweloperzy zdumieni Polskim Ładem. PiS strzela sobie w stopę?

Pandemia i rekordy

Tłumaczy, że duży wzrost sprzedaży hipotek tylko w niewielkim stopniu można wiązać z efektami epidemii. W kwietniu 2020 roku wciąż sprzedaż kredytów miała się nieźle. Dopiero w okresie od maja do sierpnia widać było wyraźne epidemiczne załamanie.

- To przesunięcie jest związane z faktem, że wszystkie procedury kredytowe są czasochłonne. W efekcie w kwietniu udzielane są kredyty, o które wnioskowano w lutym i marcu - podkreśla.

Wszystko wskazuje na to, że banki będą śrubować rekordy. Według Turka jest niemal pewne, że rekordowe wyniki z marca i kwietnia zostaną jeszcze pokonane. A to dlatego, że w bankach procesowanych jest obecnie potężna liczba wniosków, a jak szacuje BIK standardowo około 70 proc. z nich jest akceptowanych.

- Jeśli dobra passa będzie trwała, to prognozy, które formułowane były jeszcze kilka miesięcy temu, a z których wynikało, że sprzedaż hipotek będzie w bieżącym roku o 10-20 proc. wyższa niż w 2020 roku, będzie trzeba rewidować i to w górę. Z każdym kolejnym miesiącem utwierdzamy się w przekonaniu, że Polacy zaciągną w bieżącym roku hipoteki o najwyższej wartości w historii - wskazuje ekspert HRE.

Są pieniądze, są kredyty

Ocenia, że banki mają większą skłonność do udzielania kredytów. Sugeruje, że obniżenie wymagań odnośnie wkładu własnego to pokłosie faktu, że banki przestały wierzyć w mające nadejść przeceny mieszkań. Większe otwarcie na osoby zatrudnione inaczej niż w formie umowy o pracę, to za to efekt spodziewanej poprawy na rynku pracy.

- Do tego same banki też mają w skarbcach dużo pieniędzy, które nie pracują. Gdyby wziąć pod uwagę tylko umowy, które banki mają zawarte z firmami, samorządami czy gospodarstwami domowymi, to okazałoby się, że dziś niewiele ponad 80 proc. depozytów takich właśnie klientów jest przekutych w kredyty. Przed epidemią ten współczynnik był na poziomie ponad 90 proc. - zauważa Turek.

Wylicza, że te 10 proc. różnicy to jest około 150-200 mld zł, które banki w sprzyjających okolicznościach mogłyby zaprząc do pracy w formie kredytów.

Wybrane dla Ciebie