Trwa ładowanie...
Zaloguj
Notowania
Przejdź na
Agnieszka Zielińska
Agnieszka Zielińska
|
aktualizacja

Nowa furtka na tani kredyt. Zatrudnienie w firmie rodziców pod lupą banków

82
Podziel się:

Banki coraz częściej odrzucają wnioski o "Bezpieczny Kredyt 2 proc." Chodzi o sytuacje, gdy może zachodzić podejrzenie fikcyjnego zatrudnienia. Proceder jest na tyle duży, że dostrzegł go Związek Banków Polskich. Przypomina o odpowiedzialności karnej.

Nowa furtka na tani kredyt. Zatrudnienie w firmie rodziców pod lupą banków
O kredyt na zakup pierwszego mieszkania z dopłatą państwa mogą starać się osoby do 45. roku życia (Adobe Stock, cegli)

Polacy rzucili się na "Bezpieczny Kredyt 2 proc." Okazuje się, że wśród osób zainteresowanych tym programem są tacy, którzy posuwają się nawet do oszustw. Przykładem może być przedstawianie fikcyjnego zatrudnienia na umowę o pracę w firmie rodziców. Takie sytuacje znalazły się obecnie pod szczególną lupą bankowców.

"Info z konferencji – banki odrzucają wnioski o 'BK2 proc.' w sytuacjach typu 'dziecko na UoP w firmie rodziców'. Na tyle duży proceder, że ZBP go zauważa" – napisał Jan Dziekoński, ekspert rynku nieruchomości, na Twitterze/X.

Jego wpis sprowokował internautów do dyskusji. Pojawiły się głosy, że to może być sposób wyłudzenie taniego kredytu na kolejną nieruchomość, ale także pomysł jak wykorzystać nadarzającą się okazję na tani kredyt.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Zobacz także: Gorąco w NBP. Członkowie RPP zagłosowali przeciw

"Masz możliwość kupna dziecku mieszkania za 2 proc., głupi by w to nie poszedł, ten cały projekt jest z gruntu idiotyczny, 2 proc. przy inflacji prawie 10 proc. to jest naplucie w twarz tym, co brali kredyt kilka lat temu" – stwierdził jeden z komentatorów.

ZBP: Można łatwo sprawdzić, czy doszło do oszustwa

– Zdaję sobie sprawę z tego, że oszustwo polegające na fikcyjnym zatrudnieniu, aby wyłudzić kredyt, nie jest nowym procederem. Jednak w tym wypadku chodzi o rządowy program i wykorzystanie pieniędzy podatników. Stawia to pod znakiem zapytania jego sensowność – mówi money.pl Jan Dziekoński.

Dodaje, że być może byłoby lepiej, gdyby w inny sposób wykorzystywano pieniądze podatników, aby zwiększać dostępność mieszkań na rynku.

Zapytaliśmy Związek Banków Polskich, co sądzi na ten temat.

Jeśli ktoś w sposób świadomy doprowadza do tego, że wprowadza w błąd pracownika sektora bankowego, który rozpatruje jego wniosek, który podlega weryfikacji, może się narazić na zarzuty karne – komentuje dla money.pl dr Przemysław Barbrich, dyrektor zespołu komunikacji i PR w Związku Banków Polskich.

Przypomina także, że każdy klient – wnioskując zarówno o "Bezpieczny Kredyt 2 proc.", jak i jakikolwiek inny kredyt – musi złożyć odpowiednie dokumenty, w tym informacje o otrzymywanych dochodach. Każdy złożony wniosek podlega weryfikacji.

– Można łatwo sprawdzić, czy doszło do próby oszustwa. Wystarczy sprawdzić historię kredytową wnioskodawcy oraz wpływów na jego konto. W takim wypadku trzeba się liczyć z tym, że jeżeli ktoś zarabiał wcześniej np. 4 tys. zł netto, a teraz okazuje się, że zarabia 15 tys. zł netto, to osoba, która podpisała nowe zaświadczenie o zarobkach, będzie musiała potwierdzić, że jest ono prawdziwe pod rygorem odpowiedzialności karnej – wyjaśnia Przemysław Barbrich.

"Na bankowym sektorze spoczywa ciężar weryfikacji wniosków"

Z danych ZBP wynika, że w tej chwili w trakcie rozpatrywania znajduje się 25 tys. złożonych wniosków. Zapytań o kredyt jest jednak ponad 50 tys. – Nie można wykluczyć, że w tej grupie znajdą się osoby, które mogą dopuścić się oszustw – mówi Jarosław Sadowski, główny analityk Expandera.

Zwraca jednak uwagę, że banki w ramach procesu weryfikacji wniosków są przygotowane na takie sytuacje. Tym bardziej że na sektorze bankowym spoczywa cały ciężar weryfikacji wniosków.

Naszym klientom mówimy, aby nie kombinowali, bo nie będzie to przez banki akceptowane. Nie jest dla mnie więc zaskoczeniem, że są odrzucane np. wnioski osób, które są zatrudnione w firmie rodziców – mówi.

Przypomina, że aby dostać rządowy kredyt, trzeba wykazać się zdolnością kredytową. – Tego ustawa nie reguluje, decydują o tym regulacje wewnętrzne banków, które mają swoje wewnętrzne procedury. Poza tym banki zawsze weryfikują oświadczenie o zatrudnieniu i m.in. dzwonią do pracodawców. Mimo to, zdarzają się zuchwałe oszustwa, takie jak np. podrobienie zaświadczenia o zarobkach – przyznaje.

Kredytobiorcy najczęściej wybierają długi okres spłaty

Przypomnijmy, program "Bezpieczny Kredyt 2 proc." funkcjonuje już ponad miesiąc. O kredyt na zakup pierwszego mieszkania z dopłatą państwa mogą starać się osoby do 45. roku życia. Dopłatami zostaną objęte kredyty na maksymalnie 500 tys. zł dla singla lub 600 tys. zł dla małżeństwa oraz pary, lub singla z dzieckiem. Kredyt można przeznaczyć m.in. na zakup mieszkania lub domu, budowę i wykończenie domu lub zakup działki wraz z budową na niej nieruchomości.

Okazuje się, że we wnioskach składanych za pośrednictwem Expandera największa grupa, to kredyty z bardzo niskim wkładem własnym, nieprzekraczającym 5 proc. Pojawiło się jednak kilkaset kredytów, w których wkład własny przekracza 50 proc.

Dla wielu uczestników programu zebranie wkładu własnego może stanowić spory problem. Wśród analizowanych przez nas danych aż 40 proc. wniosków dotyczyło mniej niż 10 proc. wkładu własnego. W tym wypadku wnioskodawcy nie byliby w stanie uzyskać zwykłego kredytu hipotecznego – podkreśla Jarosław Sadowski.

Dodaje, że kredytobiorcy najczęściej wybierają długi okres spłaty (30-35 lat). Jeśli chodzi o cel kredytowania, to najpopularniejszy jest zakup mieszkania na rynku pierwotnym (44 proc.) oraz zakup mieszkania na rynku wtórnym (41 proc.). Za pozostałe 15 proc. odpowiada budowa domu oraz zakup domu.

Agnieszka Zielińska, dziennikarka money.pl

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(82)
Zaznaczę
9 miesięcy temu
Tylko Bog jest nieomylny
broker
10 miesięcy temu
Ludzie deponują pieniądze w Bankach i żądają od tych pieniędzy GODZIWY PROCENT. Jeżeli Bank pożyczy pieniądze "na tani kredyt" to kto zapłaci za różnicę jaką ządają ludzie od depozytów na GODZIWY PROCENT ? W Banku pieniądze się nie kocą !
abcd
10 miesięcy temu
najpierw dodruk pustego pieniądza i prawie zerowe oprocentowanie - nadmuchało balon na rynku nieruchomości , gdy zaczęło schodzić powietrze pis włączył sprężarkę - aby dotrwać do wyborów zostanie masa ludzi zakredytowanych pod korek , a balon i tak pęknie budowlanka zaczyna szorować po dnie
Taka prawda
10 miesięcy temu
Za takie próby zatrudniania swoich w firmach np rodziców powinny być wysokie kary i tyle.
Pislandia
10 miesięcy temu
Buda wymyślił kredyt 2% który zwiększył popyt i ponownie wywindował ceny zamiast zwiększyć podaż ceny rosną to takie proste. Buda to tajne lobby deweloperów załatwił im wyższy zysk.
...
Następna strona