Kryzys polskiego AGD uruchomi domino. "Pracę traci wtedy trzy razy tyle ludzi"

Konkurencja jest ogromna, sprawna, ale też nie podlega równym regułom biznesowym. Bez wsparcia nie damy rady – mówi money.pl Wojciech Konecki, prezes polskiego APPLiA, organizacji reprezentującej interesy branży AGD. Inicjatywę Polski i Włoch, by rozszerzyć podatek węglowy na producentów AGD spoza Unii, ocenia jako dobry krok. – Wreszcie jesteśmy słyszani – dodaje.

Produkcja pralek w Chinach, flagi UE, w kółku Produkcja pralek w Chinach, flagi UE, w kółku prezes APPLiA na Polskę Wojciech Konecki
Źródło zdjęć: © Adobe Stock, Getty Images, screen | Costfoto, FLEMAL | ZipZapic.com | ZipZapic.com, applia.pl
Bartłomiej Chudy

Jeszcze kilkanaście lat temu europejskie firmy produkujące artykuły AGD konkurowały z chińskimi producentami głównie jakością. Obecnie, po technologicznym skoku firm z Chin, rodzime przedsiębiorstwa zaczynają tracić swoje przewagi. Widać to też w szybkim wzroście importowanych sprzętów z Chin do państw UE. To złowieszczy sygnał dla Polski, która przoduje w Europie w produkcji AGD.

Wiceminister rozwoju i technologii Michał Baranowski przedstawił w czwartek postulat branży podczas spotkania unijnych ministrów odpowiedzialnych za konkurencyjność. Polska podnosi z Włochami konieczność rozszerzenia mechanizmu CBAM (węglowy podatek) na sprowadzane spoza Europy AGD.

Fabryki AGD w Polsce zamykają działalność

– Włochy są również bardzo ważnym producentem AGD, więc wspólnie stawiamy ten temat na tej Radzie. Spodziewam się pozytywnego odzewu – powiedział wiceminister. – Widzimy coraz większą, często nierówną konkurencję z państw trzecich, głównie z Chin. To, co postulujemy mocno, to jest z jednej strony program wsparcia dla przemysłu AGD, ale również rozszerzenie kodów CBAM, czyli rozszerzenie tego narzędzia, aby modyfikować wpływ naszych regulacji klimatycznych na nasz przemysł – dodał.


DLA CIEBIE
25 lat pracy w McDonald’s. Od pracownika do prezesa - Tomasz Rogacz II Pierwsza Praca #5 

Z branży płynie jednak alarmujący ton. Wojciech Konecki, szef APPLiA (związku producentów i importerów sprzętu AGD) na Polskę, przyznał, że w ostatnim roku zamknięto w Polsce pięć z 35 fabryk produkujących te urządzenia.

Każda z nich przechodzi proces audytu opłacalności biznesowej. Musi produkować co najmniej milion sztuk, do tego potrzeba około tysiąca osób. Ale, co bardzo ważne, ryzyko dotyczy większej liczby pracowników: przy likwidacji pracę traci wtedy, jak liczymy, kolejne trzy razy tyle osób w łańcuchu dostaw, głównie zatrudnionych w małych i średnich przedsiębiorstwach z Polski. Te firmy dostarczają polimery, stal, ale też same usługi – wyjaśnia w rozmowie z money.pl prezes APPLiA Wojciech Konecki.

Zwraca uwagę, że europejska branża AGD stoi przed olbrzymią konkurencją z dalekich Chin, Japonii i Korei, ale też i z bliższej zagranicy: Turcji (Beko) czy Serbii. Jednym z rozwiązań, które w ocenie przemysłu nieco wyrównywałyby szanse na sprawiedliwą konkurencję, jest rozszerzenie CBAM, czyli węglowego podatku granicznego, który uwzględnia emisje CO2 przy imporcie produktów spoza Unii.

"W końcu jesteśmy słyszani"

Jak ocenia Konecki, przebrnięcie przez ten proces w UE nie jest proste. – To musi być dialog społeczny, ale coraz większy udział w nim mają organizacje spoza Europy. Widzimy, że trudno namówić polityków, żeby się wstawili za branżą w Brukseli. To kluczowa sprawa dla naszych zagłębi przemysłu - Łodzi i Radomska, Śląska oraz Wronek, gdzie mamy trzy fabryki Amiki i Samsunga. Te regiony szczególnie patrzą na rozwój spraw – podkreślił.

W ostatniej deklaracji wiceministra rozwoju Michała Baranowskiego o tym, że Polska wspólnie z Włochami proponuje w UE dokument, który pokazuje Komisji Europejskiej, jak wspierać przemysł AGD, Konecki dostrzega, "że coś ruszyło".

– W końcu jesteśmy słyszani. Ta inicjatywa jest ważna. Mamy w Polsce 40 proc. produkcji dużego AGD w Unii, a w pralkach, suszarkach i zmywarkach jest to nawet 60 proc. Ale inne państwa UE – Francja, Hiszpania – i Wielka Brytania straciły w tym przemyśle i one już naszych interesów nie chronią. W polityczno-lobbingowych kuluarach słyszymy: rozumiemy was, ale to nie ma dla nas już takiego znaczenia – podkreślił prezes APPLiA.

Apelujemy o równe szanse w Europie. Osobiście sądzę jednak, że na tym etapie to i tak już za mało. Konkurencja jest ogromna, sprawna, ale przede wszystkim nie podlega równym regułom biznesowym. Bez wsparcia nie damy rady. Pamiętajmy, że nasza produkcja to nie tylko pralki i lodówki. CBAM powinien objąć jeszcze kuchnie, piekarniki, zmywarki i okapy, w których jesteśmy mocnym producentem – podkreśla prezes APPLiA.

Wg niego, równie istotną kwestią na poziomie prawa UE jest też uznanie przemysłu AGD za przemysł strategiczny. Wśród innych obciążeń, z którymi zmaga się branża, wymienia wysokie ceny energii i komponentów oraz koszty wynikające z unijnych regulacji. Mowa o przemyśle, który zapewnia około miliona miejsc pracy i wnosi do gospodarki UE ok. 80 mld euro rocznie.

Organizacja podawała przed rokiem, że w polskim przemyśle AGD pracuje około 32 tys. osób, z czego około 26 tys. osób w samych fabrykach. Polska pozostaje największą fabryką sprzętów gospodarstwa domowego w Unii Europejskiej. Jeśli doliczymy do tego cały łańcuch dostaw i usług wokół branży, to kwestia dotyczy pracy około 100 tys. ludzi: od producentów komponentów, przez dostawców stali i elektroniki, po serwis, logistykę, recykling, na handlu kończąc.

Unijny mechanizm CBAM nakłada koszt emisji CO2 na import wybranych wysokoemisyjnych towarów spoza Unii, m.in. stali, aluminium, cementu i nawozów. Posiada jednak wyraźną lukę: dotyczy surowców, ale już nie w przypadku importu gotowych produktów, które zawierają stal lub aluminium. W praktyce chińska, turecka lub koreańska huta eksportująca stal do Europy będzie musiała dopłacić w ramach CBAM, ale fabryka, w której zmontowano sprzęt AGD z tej stali – już nie.

Wybrane dla Ciebie