Produkcja miedzi spada pierwszy raz od dekady. Rynek w strachu

W tym roku globalna produkcja miedzi będzie niższa niż w roku ubiegłym. Taka sytuacja na rynku tego surowca ma miejsce po raz pierwszy od 2017 r. Początkowe prognozy branżowe nie zakładały problemów z podażą. International Copper Study Group spodziewała się wzrostu produkcji o 2,3 proc. Następnie szacunki te obniżono do 1,6 proc., zakładając niewielką nadwyżkę na rynku.

MiedźMiedź
Źródło zdjęć: © East News | Deposit
Robert Kędzierski

Obecne dane wskazują na zupełnie inny scenariusz. Analitycy J.P. Morgan Research szacują tegoroczny deficyt miedzi rafinowanej na około 330 tys. ton. W ubiegłym roku na świecie wyprodukowano łącznie około 23,5 mln ton tego metalu. Spadek wydobycia to efekt serii problemów operacyjnych w kopalniach na całym świecie.

Poważny cios w globalną produkcję zadała sytuacja w kopalni Grasberg na Nowej Gwinei. Jest to drugi co do wielkości zakład wydobywczy miedzi na świecie. Do odkrywki wlało się około 800 tys. ton błota, co doprowadziło do wstrzymania prac i śmierci siedmiu górników. Obecnie kopalnia wykorzystuje zaledwie 65 proc. swoich wcześniejszych mocy. Z rynku zniknęło przez to 286 tys. ton metalu.

Problemy w Chile uderzają w globalną podaż

Kluczowe dla rynku miedzi pozostaje Chile. Kraj ten odpowiada za ponad 20 proc. światowej produkcji tego surowca. W tym roku tamtejsze górnictwo mocno ucierpiało z powodu warunków pogodowych. Ulewne deszcze i intensywne opady śniegu wywołały osuwiska w kopalni El Teniente, należącej do państwowego koncernu Codelco. Jest to dziewiąty co do wielkości zakład górniczy na świecie.

Spadki produkcji raportują także inne firmy. Koncern Anglo American zanotował w trzecim kwartale zjazd wydobycia o około 5 proc. Branża w Chile boryka się również z problemami systemowymi. Kopalnie są coraz starsze, a wyrobiska głębsze. Działająca od 111 lat kopalnia Chuquicamata notuje spadek jakości rudy i rosnące koszty. Analitycy banku Jefferies oceniają, że chilijskie kopalnie odkrywkowe doświadczają naturalnego spadku produkcji na poziomie 2 proc. rocznie.

Surowiec strategiczny i rosnące ceny.

Podaż maleje w momencie, gdy popyt na miedź drastycznie rośnie. Samochody elektryczne potrzebują od trzech do czterech razy więcej miedzi niż pojazdy spalinowe. Jeszcze więcej surowca pochłaniają centra danych obsługujące sztuczną inteligencję. Jeden megawat mocy takiego centrum wymaga zużycia od 30 do 50 ton miedzi. Największe obiekty tego typu przekraczają moc 1000 MW.

W ubiegłym roku globalne zapotrzebowanie na miedź wyniosło 28 mln ton. Według prognoz S&P Global, do 2040 r. świat będzie potrzebował już 42 mln ton rocznie. Metal ten zyskał status surowca strategicznego. – Zapotrzebowanie na miedź w krajach NATO to 6 mln ton rocznie. A tylko połowa jest wydobywana w krajach Sojuszu – mówi Jordan Pandoff, prezes firmy Lumina Metals. Zaznacza on, że brakujące 3 mln ton mogą dostarczyć jedynie USA, Kanada oraz Polska.

W ten trend wpisuje się polski KGHM. Koncern rozpoczął w Chile inwestycję wartą 790 mln dol., która ma zwiększyć moce produkcyjne kopalni Sierra Gorda. W uroczystości wmurowania kamienia węgielnego wziął udział prezydent Chile Jose Antonio Kast.

Problemy z podażą wpływają na notowania surowca. Choć niedawno ceny na giełdzie Comex spadły do poziomu 6,5 dol. za funt (14,35 tys. dol. za tonę) z powodu spekulacji o amerykańskich cłach, długoterminowe prognozy zakładają wzrosty. Deutsche Bank przewiduje, że w drugim kwartale przyszłego roku cena miedzi przekroczy 10 dol. za funt. Oznaczałoby to stawkę na poziomie ponad 22 tys. dol. za tonę.

Wybrane dla Ciebie