Idą gorsze czasy. Analitycy ZUS ostrzegają przed dziurą w kasie funduszu na wypłaty emerytur

Niemal dwukrotnie więcej niż dziś może dopłacać budżet państwa do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych w kolejnych latach – pisze "Dziennik Gazeta Prawna", powołując się na najnowszą prognozę analityków ZUS. To obciąży i tak już mocno napięte finanse publiczne. Powód? Zmiany demograficzne na polskim rynku pracy. Prezes ZUS uspokaja, że bankructwo systemu emerytalnego nam nie grozi.

Prezes ZUS prof. Gertruda Uścińska zaznacza, że w wiek emerytalny wchodzą roczniki powojennego wyżu demograficznegoPrezes ZUS prof. Gertruda Uścińska zaznacza, że w wiek emerytalny wchodzą roczniki powojennego wyżu demograficznego
Źródło zdjęć: © Flickr | Adam Guz, KPRM

W ostatnich latach do kasy Zakładu Ubezpieczeń Społecznych z budżetu centralnego trzeba było dopłacać coraz mniej, bo stale rosła liczba osób, za które opłacane są składki emerytalno-rentowe. "Analiza zakładu do 2027 r. pokazuje, że ten trend ma się wkrótce zmienić. Co dodatkowo obciąży i tak coraz bardziej napięte finanse publiczne" - czytamy.

Winna jest w dużej mierze demografia. Według prognozy coraz bardziej będziemy odczuwać skutki starzenia się społeczeństwa. W tej sytuacji wzrośnie liczba osób, które odchodzą z rynku pracy, w przeciwieństwie do tych, którzy się na nim pojawiają.

Wchodzimy w czas, kiedy powojenne roczniki wyżu demograficznego osiągają wiek emerytalny i tym samym będą pobierać świadczenia. Deficyt funduszu emerytalnego (od 2,24 proc. PKB w 2023 r. do 2,95 proc. PKB w 2027 r.) wynika również z ogromnych zobowiązań zaciągniętych przez stary system emerytalny, obowiązujący do 1998 r., których pokolenie pracujące nie jest w stanie sfinansować wyłącznie ze składki na ubezpieczenie emerytalne – tłumaczy prezes ZUS prof. Gertruda Uścińska.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

ZUS płaci 150 zł za przelanie kilku groszy. "Liczba takich emerytur rośnie. Ludzie sami na to zapracowali"

Dziura w kasie FUS. Państwo będzie dopłacać więcej

Optymistyczny wariant w przewidywaniach analityków ZUS zakłada, że liczba odprowadzających składki spadnie o 42 tys., ale w pesymistycznym to już 431 tys. osób. "Tendencja ta będzie na tyle silna, że nie powstrzyma jej nawet rosnąca imigracja zarobkowa. Jednocześnie znacząco wzrośnie liczba osób pobierających świadczenia (emerytów i rencistów) – szacunki mówią od 125 tys., do 223 tys. osób" - czytamy w "DGP".

A to duży problem dla Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, z którego ZUS wypłaca emerytury i renty. Dziś składki emerytalno-rentowe pokrywają 85 proc. jego wydatków, co sprawiało, że Zakład rezygnował z miliardowych dotacji z kasy państwa.

Ale do 2027 r. ten wskaźnik może się obniżyć do 76 proc. To oznacza, że budżet państwa będzie miał wyższe wydatki – mogą wzrosnąć z 75 mld zł w przyszłym roku do aż 143 mld w 2027 r. - napisano dalej.

Prezes ZUS: dziś sytuacja FUS jest historycznie bardzo dobra

W opublikowanym później komunikacie Zakładu Ubezpieczeń Społecznych prof. Gertruda Uścińska zwraca uwagę, że dziś sytuacja Funduszu Ubezpieczeń Społecznych nie jest niepokojąca, a nawet historycznie bardzo dobra.

W ubiegłym roku pokryliśmy składkami wydatki prawie 81,6 proc. i oddaliśmy znaczną część dotacji z budżetu państwa. Natomiast po pierwszym półroczu tego roku my pokryliśmy składkami wydatki na poziomie 84,6 proc. - podkreśliła prezes ZUS. W II kwartale tego roku wskaźnik ten wyniósł 86,8 proc., co daje najlepszy wynik w historii.

Prof. Uścińska zwróciła uwagę, że ZUS opracował także prognozę długoterminową dla FUS do 2080 roku. - Ujawnia ona znaczną odporność systemu emerytalnego na finansowe skutki zmian demograficznych. Pozwala rozprawić się z wciąż pokutującym jeszcze w dyskursie potocznym mitem przyszłego "bankructwa" systemu emerytalnego - oceniła prezes Zakładu.

Według ZUS potwierdzeniem stabilnej sytuacji finansowej i wypłacalności systemu emerytalnego w długim okresie są raporty niezależnych organizacji, takich jak Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) czy Komisja Europejska.

OECD podaje ("Pensions at a Glance 2021"), że udział publicznych wydatków emerytalno-rentowych w PKB Polski w 2019 r. wyniósł 10,6 proc., a w 2060 r. ma wynieść 10,8 proc., czyli mniej więcej tyle samo. W innych państwach obciążenie wydatkami emerytalnymi ma w przyszłości znacznie wzrosnąć, np. w Belgii o 25 proc., zaś w Czechach, Irlandii, Nowej Zelandii, na Słowacji, w Słowenii i na Węgrzech o 50–70 proc., co oznacza kilka pp. PKB.

Artykuł zaktualizowany

Jeśli chcesz być na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami ekonomicznymi i biznesowymi, skorzystaj z naszego Chatbota, klikając tutaj.

Źródło artykułu: money.pl
Wybrane dla Ciebie
Rosyjska inflacja oficjalnie hamuje. Nie wszyscy wierzą w spadek
Rosyjska inflacja oficjalnie hamuje. Nie wszyscy wierzą w spadek
Nie tylko handel. Dino stawia na nowy biznes. Obok swoich marketów
Nie tylko handel. Dino stawia na nowy biznes. Obok swoich marketów
Awaria BLIK-a. Problemy z przelewami od wielu godzin. Mamy wyjaśnienia
Awaria BLIK-a. Problemy z przelewami od wielu godzin. Mamy wyjaśnienia
"Będzie rosnąć najszybciej w UE". Oto najnowsza prognoza dla Polski
"Będzie rosnąć najszybciej w UE". Oto najnowsza prognoza dla Polski
Nie tylko odmowa wjazdu. MON szykuje kolejny zakaz dla chińskich aut
Nie tylko odmowa wjazdu. MON szykuje kolejny zakaz dla chińskich aut
Wielka Brytania zmienia zasady pobytu. Dotknie to też Polaków
Wielka Brytania zmienia zasady pobytu. Dotknie to też Polaków
"Zagraża Polsce". Nawrocki mówi o problemie w polskim prawie
"Zagraża Polsce". Nawrocki mówi o problemie w polskim prawie
Szantaż Trumpa ws. Grenlandii. Minister finansów: odpowiedź musi być jednoznaczna
Szantaż Trumpa ws. Grenlandii. Minister finansów: odpowiedź musi być jednoznaczna
Nocleg dla 12 tys. osób. To będzie największy plac budowy w Polsce
Nocleg dla 12 tys. osób. To będzie największy plac budowy w Polsce
Rekordowy wzrost rejestracji samochodów elektrycznych w Polsce
Rekordowy wzrost rejestracji samochodów elektrycznych w Polsce
Potęga miliarderów osłabia demokrację. Alarmujący raport
Potęga miliarderów osłabia demokrację. Alarmujący raport
Niemcy i Francja odpowiadają na groźby celne Donalda Trumpa
Niemcy i Francja odpowiadają na groźby celne Donalda Trumpa