Balcerowicz: 800 plus do likwidacji. Bo Polska ma za wysokie wydatki

Stan finansów publicznych i rosnące koszty obsługi zadłużenia zmuszają do radykalnych kroków, w tym do redukcji transferów socjalnych – uważa Leszek Balcerowicz. Były wicepremier i minister finansów opowiedział się za całkowitym usunięciem sztandarowego programu wsparcia rodzin. W programie "Gość Radia ZET" ekonomista ocenił, że obecna polityka państwa w tym zakresie jest z punktu widzenia budżetu nie do utrzymania.

Leszek  Balcerowicz zabrał głosLeszek Balcerowicz zabrał głos
Źródło zdjęć: © East News | ZipZapic.com
Robert Kędzierski

Zapytany wprost przez prowadzącego rozmowę Bogdana Rymanowskiego, czy skasowałby program 800 plus, były prezes Narodowego Banku Polskiego nie pozostawił wątpliwości.

Tak, dlatego że mamy zasiłki rodzinne przecież, więc po co jeszcze do tego? To był czysto populistyczny ruch PiS-u, podtrzymany przez drugą partię – stwierdził Leszek Balcerowicz.

Były szef resortu finansów argumentuje, że świadczenie to trafia do obywateli niezależnie od poziomu ich dochodów i nie przyczynia się do wzrostu dzietności.

Kontekst budżetowy i koszty obsługi zadłużenia

Twórca polskiej transformacji gospodarczej zwrócił uwagę na pozycję naszego kraju na tle innych państw europejskich. Według jego oceny, Polska znajduje się w ścisłej czołówce pod względem obciążeń socjalnych, ustępując jedynie Włochom, Austrii i Belgii. Ekonomista przypomniał, że państwa powszechnie kojarzone z rozbudowanym systemem opiekuńczym, takie jak Szwecja czy Niemcy, ponoszą proporcjonalnie znacznie mniejsze koszty w tym sektorze.

Czyli zanim zdążyliśmy prześcignąć na przykład Czechy, to już wyrośliśmy na lidera co do skali wydatków socjalnych, których część nie ma ani społecznego sensu, to już nie pomaga biednym, na przykład 800 plus, ani ekonomicznego sensu. To znaczy nie wspiera rozwoju gospodarki, ale raczej go hamuje – ocenił gość Radia ZET.

Zwolennicy programów transferów bezpośrednich, takich jak 500 plus, a po waloryzacji 800 plus, często podnoszą argument o przywróceniu godności polskim rodzinom i umożliwieniu im realizacji dodatkowych potrzeb materialnych. Do tej narracji odniósł się również Leszek Balcerowicz. – To są takie slogany, godność za cenę zadłużenia kraju, nie sądzę, żeby to był powszechny pogląd – skwitował. Głównym problemem jest drastycznie zwiększający się koszt obsługi długu publicznego, który ogranicza możliwości inwestycyjne państwa.

Cięcia wydatków zamiast wyższych podatków

Receptą na uzdrowienie państwowej kasy ma być rewizja obecnych transferów, a nie poszukiwanie nowych wpływów. Ekonomista stanowczo sprzeciwia się nakładaniu na obywateli i przedsiębiorców kolejnych danin. – Są takie nieprzyjemne [decyzje – przyp. red.], które są konieczne, bo są ceną za poprzednią lekkomyślność. To jest ograniczanie deficytu, ale nie przez dalsze podwyższanie podatków, bo one w Polsce i tak są wysokie, tylko przez ograniczanie tych faktycznych wydatków – podsumował Balcerowicz.

Przypomnijmy, że program wsparcia rodzin zaczął funkcjonować w Polsce w kwietniu 2016 r. jako "Rodzina 500 plus". Początkowo świadczenie obejmowało drugie i kolejne dziecko, jednak od lipca 2019 r. zostało rozszerzone na każde dziecko w rodzinie, bez stosowania kryterium dochodowego. Z początkiem 2024 r., w odpowiedzi na skumulowaną inflację, kwota wypłat została zwaloryzowana z 500 do 800 złotych miesięcznie.

Roczny koszt funkcjonowania zwaloryzowanego programu dla budżetu państwa szacowany jest obecnie na ponad 60 miliardów złotych. Stanowi to jedną z najpotężniejszych pozycji po stronie wydatkowej sektora finansów publicznych, co przy procedowaniu kolejnych ustaw budżetowych regularnie wywołuje dyskusje w środowiskach analityków rynkowych i makroekonomistów.

Wybrane dla Ciebie