Do końca bieżącego roku wydatki Rosji na armię mają sięgnąć 17 bilionów rubli, czyli równowartości 199 miliardów dolarów - podaje w środę Bloomberg, powołując się na informacje od dwóch osób blisko związanych z rządem, które pragną zachować anonimowość, bo ten plan nie został publicznie ogłoszony. To wzrost o około 40 proc. (60 mld dolarów) w stosunku do pierwotnego planu ogłoszonego przez rząd na koniec 2025 roku.
"Pod koniec ubiegłego roku prezydent Rosji zarządził dramatyczny zwrot kursu w wojnie w Ukrainie po tym, jak doszedł do wniosku, że rozmowy przeprowadzone ze Stanami Zjednoczonymi na Alasce nie doprowadzą do zawarcia akceptowalnego porozumienia kończącego konflikt" - komentuje Bloomberg. I przypomina, że w sierpniu ubiegłego roku Władimir Putin poleciał na Alaskę, gdzie spotkał się z prezydentem Donaldem Trumpem.
Ponieważ Rosja nie ugrała jednak korzystnego dla siebie rozwiązania, zamiast łagodnego wzrostu wydatków na wojsko w tym roku, zdecydowała się na radykalne odkręcenie kurka z pieniędzmi. To przyczyniło się do wzrostu prognozowanego deficytu budżetowego na rok 2026 do ponad 7 bilionów rubli, w porównaniu z pierwotnie przewidywanymi 3,8 bilionami rubli. Rząd sfinansował dodatkowe wydatki w 2026 roku poprzez zwiększenie zadłużenia wewnętrznego oraz sprzedaż złota - tłumaczy agencja.
I przypomina, że od lata Rosja zintensyfikowała działania wojenne w Ukrainie. W ostatnich tygodniach jej siły wielokrotnie atakowały cele cywilne, m.in. w Kijowie, próbując jednocześnie uderzyć dronami w mosty stolicy.
Dokument zakłada również ataki na infrastrukturę wodociągową, w tym stacje pomp i oczyszczalnie ścieków. Według gazety jako główne cele wskazano Kijów, Charków i Odessę. Plan przewiduje ograniczenie poprzez ataki dostaw energii elektrycznej w tych miastach nawet o 90 proc., a także poważne zakłócenia dostaw ciepła i funkcjonowania kanalizacji.
"NYT" zastrzegł, że nie był w stanie potwierdzić autentyczności dokumentu, datowanego na sierpień i sporządzonego w języku rosyjskim. Zwrócił jednak uwagę, że przywódca Rosji Władimir Putin publicznie zapowiadał dalsze ataki na cele istotne dla ukraińskiej gospodarki, przedstawiając je jako odpowiedź na uderzenia wojsk Ukrainy na rosyjskie rafinerie.
Putin liczy straty
Z kolei od kilku miesięcy Kijów prowadzi nasiloną kampanię uderzeń m.in. w infrastrukturę naftową Rosji, co zmniejszyło jej produkcję paliwa i doprowadziło do kryzysu energetycznego wewnątrz kraju. Ukraina tłumaczy tę falę ataków potrzebą osłabienia rosyjskiej machiny wojennej, która czerpie fundusze głównie z eksportu ropy i gazu oraz produktów pochodnych.
Ukraińskie ataki na rafinerie kosztowały Rosję 1 proc. PKB – oszacował na początku października podczas wystąpienia w Klubie Wałdajskim Władimir Putin. Według prognoz Międzynarodowego Funduszu Walutowego w tym roku PKB Rosji wyniesie około 2,66 biliona dolarów, czyli równowartość 10,36 biliona złotych. Jeden procent z tej kwoty to 26,6 miliarda dolarów albo 100,36 miliarda złotych. To więcej niż roczny koszt finansowania programu 800 plus, który ma sięgnąć w 2026 r. 61,7 mld zł.
Władimir Putin przyznał, że Kijów częściowo osiągnął swoje cele, prowadząc ostrzał rosyjskich rafinerii. Powiedział, że Moskwa odpowiedziała tym samym. Zauważył też, że Ukraina nie byłaby w stanie przeprowadzać ataków w głębi terytorium Rosji bez technicznego wsparcia Zachodu, co - jego zdaniem - oznacza bezpośrednie zaangażowanie w konflikt.