Negocjują nowy budżet UE. Polska i Niemcy w przeciwnych obozach

Marcin Walków
Donald Tusk i Friedrich MerzDonald Tusk i Friedrich Merz
Źródło zdjęć: © Getty Images | 2025 Anadolu

Rozmowy o budżecie Unii Europejskiej na lata 2028–2034 rozpoczęły się bez perspektywy szybkiego porozumienia. Polska opowiada się za utrzymaniem wysokich wydatków, podczas gdy Niemcy wspierają ograniczenie planowanych nakładów.

Irlandzka prezydencja w UE zaproponowała zmniejszenie projektu budżetu UE na lata 2028-2034 o 141 mld euro, czyli o ok. 8 proc. względem propozycji Komisji Europejskiej. "Od dyplomatów w Brukseli usłyszeliśmy jeszcze przed szczytem, że irlandzki plan "uczynił wszystkich jednakowo nieszczęśliwymi" i że dyskusja na szczycie sprowadzi się do dwóch rzeczy: nowych środków i cięć" – pisze Deutsche Welle.

Państwa oszczędne kontra przyjaciele spójności

Serwis podkreśla, że liderzy przyjechali do Brukseli podzieleni na dwa obozy. Pierwszy, to państwa oszczędne, dążące do cięć w budżecie. W tej grupie są Niemcy, Holandia, Austria, Szwecja, Finlandia i Dania. Te kraje wpłacają proporcjonalnie najwięcej do wspólnej kasy.

Drugi obóz to przyjaciele spójności. W tej grupie jest 17 państw, m.in. Włochy, Polska i Rumunia, które dążą do wzrostu unijnego budżetu, ale nie za cenę wyższych składek członkowskich. To im zależy na tym, by znaleźć pieniądze na politykę spójności i politykę rolną≤ ale również na nowe priorytety, takie jak obronność.


DLA CIEBIE
Biznes od środka x Mbank

Według "Politico" w trakcie negocjacji Merz miał przestrzegać przed cięciami w nowych priorytetach UE, czyli bezpieczeństwie czy konkurencyjności. Miał za to wskazać na politykę spójności jako potencjalne pole do takich cięć – czytamy.

– I jeśli popatrzymy, gdzie można ciąć, to nikt nie mówi, żeby ciąć wydatki na obronę czy konkurencyjność, cięcia polityki spójności są niemożliwe, cięcia polityki rolnej też nie – więc gdzie właściwie mielibyśmy ciąć? – dodaje unijny urzędnik, który zna kulisy rozmów. Rozwiązaniem mogą być nowe środki w budżecie UE.

"Nie możemy zrobić więcej za mniej". UE potrzebuje nowych środków

Budżet unijny mogłaby zasilić część dochodów z systemu handlu emisjami (ETS). W Polsce koszt tego systemu jako pozycja zawarta w cenie energii jest najwyższy w Europie.

Jak relacjonuje DW, premier Donald Tusk wysłał sygnał "nie" dla nowych środków w budżecie UE z pieniędzy ETS. Warszawa jest za to otwarta na inne pomysły na zwiększanie unijnego budżetu.

– Potrzebujemy jednomyślności w Radzie, a jesteśmy od niej daleko. Nie oznacza to, że nie uda nam się znaleźć rozwiązań w listopadzie i grudniu, ale na grudniowe posiedzenie Rady powinniśmy spakować kilka koszul więcej niż zwykle - podkreślił Friedrich Merz.

Zniecierpliwienie okazuje już Parlament Europejski, który to na koniec będzie głosował nad nowym budżetem UE. – Nie możemy zrobić więcej za mniej. A jeśli nic nie zrobimy w kwestii nowych środków i po prostu wprowadzimy cięcia, to nasi obywatele nie odczują zmian – powiedziała Roberta Metsola, przewodnicząca PE.

Wybrane dla Ciebie