"Podpisać bez zbędnej zwłoki". Zwiększają presję na Nawrockiego

- Prezydent Karol Nawrocki powinien bez zbędnej zwłoki podpisać ustawę, dzięki której znajdziemy środki na sfinansowanie obniżenia cen paliw na polskich stacjach benzynowych - oświadczył w środę minister finansów i gospodarki Andrzej Domański. - Nie potrafię zrozumieć, dlaczego prezydent Nawrocki tak bardzo upiera się przy swoim stanowisku - dodał.

"Podpisać bez zbędnej zwłoki". Zwiększają presję na Nawrockiego"Podpisać bez zbędnej zwłoki". Zwiększają presję na Nawrockiego
Źródło zdjęć: © Adobe Stock, PAP | Bozena Pisarska, Leszek Szymański, Paweł Supernak, ZipZapic.com
Tomasz Sąsiada

Domański udzielił wypowiedzi dla mediów przed spotkaniem ministrów odpowiadających za handel krajów G20 w Milwaukee w USA. - Największe koncerny paliwowe osiągają w tej chwili horrendalnie wysokie zyski. Te zyski należy opodatkować, a środki tak pozyskane przeznaczyć na obniżenie cen paliw na stacjach - stwierdził. - Ja nie potrafię zrozumieć, dlaczego prezydent Nawrocki tak bardzo upiera się przy swoim stanowisku. Nie wiem, kto mu to stanowisko sufluje. To, co wiem, to że polscy kierowcy nie chcą czekać. To, co wiem, to to, że ceny na stacjach benzynowych faktycznie są wysokie - kontynuował, odpowiadając na pytanie PAP.

- Odpowiadają za to wysokie ceny ropy, wysokie ceny produktów gotowych na rynkach światowych - dodał. Podkreślił, że premier Donald Tusk zadeklarował, iż "rząd jest gotowy do podjęcia działań, ale musimy podejmować je w sposób odpowiedzialny".

- Chcemy opodatkować największe koncerny paliwowe i w ten sposób z tych środków obniżyć ceny paliw na polskich stacjach. Prezydent Nawrocki ma okazję, aby stanąć po stronie Polaków, a nie po stronie wielkich koncernów paliwowych - powiedział minister. - Ja liczę, że prezydent w końcu zrozumie, że jego upór szkodzi Polsce, szkodzi polskim kierowcom i tę ustawę podpisze - stwierdził Domański.

Lewica również naciska

W środę również politycy Lewicy zaapelowali do prezydenta Nawrockiego o podpis pod ustawą o podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych. - Dzisiaj w rękach prezydenta Nawrockiego jest szansa na to, żebyśmy każdemu obywatelowi w Polsce zapewnili, że na stacjach benzynowych będzie tańsze paliwo - mówił mówił wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski. - Sprawa jest banalna - albo chcemy wspólnie pracować dla bezpieczeństwa Polek i Polaków, obniżając ceny paliw na stacjach, albo bawimy się w politykę - stwierdził.

Poseł Tomasz Trela dodał, że Lewica zawsze była zwolennikiem tego, aby państwo w sytuacji, w której jest kryzys, kiedy obywatel cierpi na tym kryzysie, włączało się i mu pomagało. - Każdy obywatel, gdy prezydent Nawrocki podpisze ustawę, będzie płacił od 1,50 zł do 2 zł na litrze mniej - zauważył. - Dzisiaj my nie prosimy, my dzisiaj nie apelujemy - my dzisiaj żądamy, żeby Karol Nawrocki tę ustawę podpisał, bo chcemy te kilka miliardów złotych przeznaczyć na pomoc dla obywateli - podkreślił Trela.

Prezydent nie chce rządowej ustawy i proponuje własną

Ustawa wprowadzająca podatek od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych została przyjęta w minionym tygodniu bez poprawek przez Senat. Pieniądze z przewidzianej w ustawie daniny mają sfinansować program osłonowy "Ceny Paliwa Niżej". Podobną ustawę prezydent skierował w lipcu do Trybunału Konstytucyjnego.

Według Karola Nawrockiego rządowa ustawa jest niekonstytucyjna, a jej przepisy łamią zasadę "lex retro non agit", czyli niedziałania prawa wstecz, ponieważ opodatkowują zyski firm uzyskane przed wprowadzeniem przepisów. Rząd wskazuje, że regulacja stanowi reakcję na nieprzewidywalne skutki konfliktu na Bliskim Wschodzie i mieści się w dopuszczalnych granicach wyjątku od zasady retroaktywności.

Prezydent przesłał do Sejmu własną propozycję - projekt nowelizacji ustawy o zapasach ropy naftowej, produktów naftowych i gazu ziemnego oraz zasadach postępowania w sytuacjach zagrożenia bezpieczeństwa paliwowego państwa i zakłóceń na rynku naftowym. Przewiduje on możliwość tymczasowego ograniczenia przez rząd marż firm paliwowych i tymczasowe zwolnienie sprzedaży paliw od podatku od sprzedaży detalicznej w sytuacji, kiedy cena ropy Brent będzie o 20 proc. wyższa niż w analogicznym okresie rok wcześniej.

Dla importerów paliw może to oznaczać stratę w wysokości ponad 1 zł na każdym litrze. Oczywiście takiej straty nie będą chcieli ponosić - tak propozycję prezydenta ocenił w komentarzu dla money.pl ekspert rynku paliw Dawid Czopek. I dodał, że taki pomysł może w praktyce doprowadzić do braku paliw na naszych stacjach.

Wybrane dla Ciebie