Już w najbliższą niedzielę, 27 września, mieszkańcy Krakowa wybiorą nowego prezydenta miasta w przedterminowych wyborach zarządzonych po odwołaniu w referendum Aleksandra Miszalskiego. O urząd ubiega się siedmioro kandydatów: Monika Piątkowska, Łukasz Gibała, Michał Drewnicki, Daria Gosek-Popiołek, Aleksandra Owca, Michał Klimek i Sławomir Pietrzyk.
Wybór ten ma spore znaczenie dla regionu i kraju. Kraków pozostaje jednym z najważniejszych ośrodków akademickich i gospodarczych zarówno pod względem ludności – liczy ponad 800 tys. mieszkańców, jak i gospodarki. Osiąga bowiem PKB na mieszkańca na poziomie 136 proc. średniej krajowej.
25 lat pracy w McDonald’s. Od pracownika do prezesa - Tomasz Rogacz II Pierwsza Praca #5
Co te suche liczby oznaczają w kontekście innych metropolii? Eksperci PwC porównują je, stosując miarę "kapitału rozwojowego". To wskaźniki pokazujące siłę i potencjał miasta. Uwzględniają m.in. jakość życia, infrastrukturę, wykształcenie mieszkańców, atrakcyjność dla inwestorów oraz kondycję finansową samorządu. Kraków odniósł na tym polu spory sukces – bo wskaźnik wzrósł w latach 2004–2024 aż 3,7-krotnie. A to pozwoliło Krakowowi znacząco zmniejszyć dystans do Warszawy.
Dla Krakowa szczególnie dobra była ostatnia dekada. W tym okresie najszybciej zaczęły rozwijać się te obszary, które wcześniej notowały opóźnienia, w szczególności atrakcyjność dla inwestorów. To przełożyło się na lepsze wyniki w kategorii "jakość życia".
Duży, średni i mały biznes w Krakowie ma swoje postulaty
Krakowska gospodarka ma i drugą stronę. Najsłabszym ogniwem w strukturze krakowskiej gospodarki miejskiej pozostaje kapitał źródeł finansowania, który w obu badanych dekadach rozwijał się najwolniej. Według autorów opracowania, ten relatywnie gorszy poziom rozwoju w sferze finansowej może stanowić realną barierę i utrudniać przyszły rozwój aglomeracji, jeśli miasto ma ambicje, by trwale dogonić Warszawę.
Przedsiębiorcy działający w regionie w rozmowie z money.pl potwierdzają, że Kraków ma nad czym pracować. Trzy różne perspektywy przedstawili w rozmowie z money.pl przedstawiciele Izby Przemysłowo-Handlowej w Krakowie. Jej członkami są potentaci tacy jak Philip Morris Polska, Comarch, Armatura Kraków, Astor – liczący się pracodawcy w regionie.
Leszek Rożdżeński, prezydent Izby Przemysłowo-Handlowej w Krakowie i przedsiębiorca od 25 lat związany z branżą IT, wyjaśnia, jakie bariery napotykają poszczególne grupy przedsiębiorców – największe, średnie i małe firmy.
Dla dużych firm kluczowa jest dostępność i mobilność. Nie chodzi już tylko o lotnisko, ale o sprawną komunikację w aglomeracji: szybką kolej aglomeracyjną i bezkolizyjny transport szynowy, czyli metro lub premetro. Duży biznes potrzebuje też zielonej energii i odpornej infrastruktury cyfrowej – mówi.
Zwraca też uwagę na to, co stanowi barierę dla firm, które mogłyby na przykład przyczynić się do wzrostu zatrudnienia. – Średnie firmy, często produkcyjne, najbardziej odczuwają brak gruntów inwestycyjnych w granicach miasta i wysokie ceny energii. Potrzebują dobrze skomunikowanych terenów przemysłowych, takich jak te w Polskiej Strefie Inwestycji zarządzanej przez Krakowski Park Technologiczny. Dla nich liczy się logistyka: domknięcie obwodnic Krakowa, modernizacja tras wylotowych i płynny ruch towarowy – dodaje prezes Izby.
Mali przedsiębiorcy najmocniej odczuwają wysokie czynsze, korki utrudniające dojazd do klientów i skomplikowane procedury. Startupom i mikrofirmom potrzebne są elastyczne coworkingi, inkubatory i tanie otoczenie, które pozwoli im przetrwać pierwsze lata – wskazuje Leszek Rożdżeński.
Kraków potrzebuje rąk do pracy
Chociaż w mediach pojawia się sporo informacji o tym, że Kraków zmaga się z falami masowych zwolnień, perspektywa biznesu jest inna. – Wspólnym problemem wszystkich jest walka o pracowników – ocenia szef Izby.
Jeśli Kraków nie zapewni mieszkań, transportu i edukacji, koszty życia zniechęcą specjalistów. To uderzy w całą gospodarkę miasta, od osiedlowego rzemieślnika po międzynarodowe korporacje IT – podkreśla.
Wiesław Nowak, wiceprezydent Izby i jednocześnie prezes zarządu spółki ZUE SA, wyjaśnia kwestie firm zajmujących się infrastrukturą Krakowa, m.in. szynową, energetyczną, budowlaną. Zwraca uwagę na przetargi publiczne. Jego zdaniem polskie firmy nie mają w nich równych szans z zagranicznymi gigantami. – Chodzi o to, by publiczne miliardy wydawane na infrastrukturę zostawały na miejscu jako stabilne miejsca pracy, podatki dla lokalnych budżetów i krajowe łańcuchy dostaw – podkreśla.
Sama cena już nie wystarcza. Walka ceną często kończy się problemami finansowymi mniejszych wykonawców, a potem opóźnieniami i sporami w sądach. Dlatego waga ceny w przetargach powinna spaść np. do 50 proc. Resztę punktów trzeba powiązać z trwałą obecnością firmy na polskim rynku – ocenia Wiesław Nowak.
Podkreśla jednocześnie, że przepisy unijne nie pozwalają dyskryminować kapitału ze względu na pochodzenie. – Pomimo tego możemy punktować konkretne lokalne zasoby. Premiować wykonawców, którzy od lat zatrudniają w Polsce wielu pracowników i mają tu sprzęt oraz nieruchomości. Takich, którzy angażują krajowych podwykonawców i dostawców, np. w co najmniej połowie projektu, i zatrudniają na stałe ludzi z doświadczeniem na polskim rynku – podkreśla wiceszef Izby.
Jako przykład dobrego rozwiązania wskazuje kontrakty w formule "buduj i utrzymaj" – zawierane na 10–15 lat. W nich firmy lokalne mają naturalną przewagę, bo zagranicznym bez zaplecza w Polsce po prostu nie opłaca się startować. – Bez takich kryteriów polski biznes będzie tylko trwał zamiast się rozwijać – ostrzega wiceszef Izby.
"Dostrzegamy stagnację"
Drugi wiceprezydent Izby Jerzy Gas to praktyk, który przez dziesięć lat prowadził dużą firmę w Krakowie, a specjalizuje się we współpracy krakowskich firm z innymi rejonami Polski, m.in. ze Śląskiem. W rozmowie z money.pl również on podkreśla, że nie wszystko w krakowskiej gospodarce działa, jak trzeba.
Dostrzegamy stagnację. Martwi ona nas w Izbie, martwi wiele firm, a także nas jako mieszkańców – mówi.
Jego zdaniem to, że Kraków pojawia się od czasu do czasu na "mapie zwolnień", nie jest całkowitym przypadkiem: – Ostatnie miesiące pokazały, że korporacje, i zagraniczne, i polskie, nie są stabilnymi pracodawcami. Ostrzegaliśmy, że stawianie tylko na taki mocno korporacyjny model to rozwiązanie na krótką metę. Umowy najmu biur pozwalają po trzech miesiącach przenieść działalność na Cypr, do Indii czy Pakistanu, gdzie praca jest tańsza. I to właśnie się dzieje.
Jego zdaniem stabilność regionowi daje przemysł. – Wiem, że Kraków leży w dolinie i stawia na zieloną energię. Ale małoemisyjny przemysł to miejsca pracy, podatki i dochody. Tymczasem Podgórze i Zabłocie są zabudowywane, a zakłady znikają.
Zdaniem wiceszefa Izby, Kraków ma też potencjał, który daje szansę na przyspieszenie rozwoju. – Mamy AGH, UJ, Politechnikę, świetnych naukowców i szeroką bazę IT. Trzeba iść w technologie kosmiczne, startupy i usługi. Jest Krakowski Park Technologiczny z dobrą infrastrukturą. Ożywienie tego to zadanie dla miasta i województwa. Do tego dochodzi logistyka, fizyka jądrowa, bo elektrownie jądrowe w końcu powstaną, i obronność. Potencjał jest ogromny – podsumowuje Jerzy Gas.