Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Forum Polityka, aktualnościGospodarka

Europę zaleją tanie chińskie auta

Europę zaleją tanie chińskie auta

skomentuj
Wyświetlaj:
Dexter / .* / 2005-04-29 12:36
Zbliża się dawno przepowiadany atak azjatów na europejskie rynki. Teraz dotyczy to także Chińczyków. Może Zonghua będzie tańszą alternatywą dla Mercedesa czy Jaguara? Miejmy nadzieję, że tak, chociaż nie chciałbym, aby te prestiżowe marki zostały wyeliminowane
jozo / .* / 2005-04-22 16:47
Wymownym faktem jest, że w Holandii w ciągu 3-tyg. zamowiono 300 terenówek Landwind. Cena 15.000 Eur i 2 lata gwarancji jest znacząca nawet w Holandii.
Marta / .* / 2005-04-10 12:31
Muszą być na rynku rzeczy tanie i rzeczy drogie. Nie kupię torebki z tworzywa , skoro lubię skórzane , podobnie jest z butami i z samochodami. Proszę sobie wyobrazić sytuację . Małżeństwo . 20 rocznica ślubu . Zarezerwowanę miejsca w ekstra restauracji na uroczystą kolację rocznicową . Wokół pani roztacza się zapach np. Kobako . Cudowny nastrój . Podchodzi kelner , pyta co podać , a mąż na to "Co macie najtańsze" - "Zacierki na mleku" - odpowiada kelner. Gdyby wszyscy potrzebowali tego samego , cała Polska jadłaby tylko zwyczajną , ubierała się dzinsową odzież , paliłaby fajranty. Co Państwo na to?
bOLESŁAW / .* / 2005-04-18 10:00
Ale gdyby miała Pani do wyboru również torebkę skórzaną, dobrej jakości i za pół ceny?Drogich rzeczy nie kupuje się zazwyczaj tylko dlatego, że są drogie. Kupuje się dobre rzeczy, które mogą być drogie. Jeśli zależy mi na prestiżu to chciałbym, żeby ceniono mnie za to, że umiem wybrać przede wszystkim dobry produkt. Kupienie drogiego chłamu prestiżu nie przysporzy, a wręcz przeciwnie. No ale zakładając, że produkty chińskie będą jednak niższej jakości, nie podbiją one rynku, gdzie chodzi o prestiż. Jednak znacznie większy jest rynek konsumentów, do których przemawia korzystny stosunek ceny do jakości. To właśnie tu mają szanse zaistnieć niezłej jakości niedrogie produkty.
wojtek / .* / 2005-04-09 13:31
Do kosztow produkcji i dostawy trzeba doliczyc marketing, ktory bedzie chinczykow kosztowal tyle co europejskie firmy, siec dealerska i serwisowa, przy zalozeniu ze UE ma w zanadrzu sporo narzedzi ograniczania importu (a o Polsce to juz nie wspomne :))) to na pewno cena mimo wszystko bedzie nizsza ale nie spowoduje to zadnej rewolucji - wrecz przeciwnie - bedzie tzw "oddechem konkurencji na plecach" dla europejskich producentow co wyjdzie na plus dla konsumentow. Poza tym, jesli Chiny zamierzaja sie rozwijac to i u nich place beda rosly, pól dolara na godzine mozna placic robotnikowi ktory ledwo umie czytac i pisac, wspolczesny pracownik to pracownik wiedzy, na jego wyksztalcenie nalezy poniesz ogromne naklady, niewazne z jakiego kraju pochodzi, a to kosztuje i musi miec odbicie w jego wyksztalceniu... don't worry :)
Nikos / .* / 2005-04-08 15:05
No i w ten sposób każdy będzie kręcił swoje lody - samochody.
as / .* / 2005-04-07 22:59
Spróbuje wam to wytłumaczyc na przykładzie lodów! Powiedzmy, że jestem włascielem hurtowni lodów i sprzedaje lody róznych prducentów mniej znanych i bardziej znanych!Przykład loda w rożku(samochód sedan) tanszego prducenta mniej znanego albo prawie nie znanego sprzedaje do detalu za 0,80 gr a znanego renomowanego za 1 zł i wychodzi tak, ze tego tanszego ida olbrzymie ilosci a tego drozszego juz bardzo mało. Wniosek z tego taki, że Polacy to biedny naród więc nie beda patrzec na jakośc tylko na cene przynajmnije w 75%,ten duzy renomowany prducent ma 35% rynku polskiego i trzyma siec dystrybucji bardzo mocno żeby przypadkiem jakis dystrybutor nie zaczoł sprzedawc innych lodów tak samo jest z firmowymi salonami samochodowymi,
silver / .* / 2005-04-08 16:10
Tylko, ze wlasnie ludzie lubia wydawac pieniadze. Z lodami moze tak jest, ale ze zdjeciami slubnymi juz nie. Do dobrego tonu nalezy wybranie najlepszego strzelca. Nie liczy sie wtedy koszt, zdjecia maja byc swietne i posluzyc na dlugie lata. Jaka jest wiec zaleznosc? Tani fotograf nie ma klientow, u drogiego ustawiaja sie kolejki. Mozesz to sprawdzic powiedzmy wyszukujac wypowiedzi fotograf Kaliny na grupach dyskusyjnych.
al / .* / 2005-04-07 16:03
NIe ma obawy, ustalą zaporowe opłaty, tak jak aktualnie akcyza za używane. Trybunał orzekł, że jest to niezgodne z prawem, ale MF mo to w wielkim poważaniu. Dziura budżetowa dzięki aferom wielka, to trzeba ją łatać.
Miki / .* / 2005-04-07 10:55
Wiedza ekonomiczna kolegi specjalisty .......koszmarna .....Jeśli koszt pracy w Polsce to 25% kosztu pracy w Niemczech, wiec auto kosztuje 25% ceny Niemieckiej. Pewnie ......Stal jest tańsza, a auto ma tylko "polskie części". Cóż wiedza Pana specjalisty w zakresie zarządzania i inwestowania jest koszmarna. polecam proste książki z zarządzania, może coś z logiki z klas 1-3.?
Marta / .* / 2005-04-07 07:00
Jakoś UE nie protestowała przeciwko wejściu do Polski supermarketów z kapitałem zagranicznym . W przeciętnym , co do ilości mieszkańsów mieście powiatowym jest ich co najmniej po cztery pod różną nazwą . Z podatków są zwolnione na 2 lata. Osobiście jestem za tymi samochodami , tym bardziej ,że Zachód oczyścił się ze szmelcu samochodowego . I z ilości sprowadzanych do Polski starych samochodów można wysnuć wniosek , że przeciętny Kowalski poszukuje taniego pojazdu . A o serwisy nie ma co się martwić - będą samochody , będą miejsca pracy w nowych zakładach serwisowych .
J.Chęciński / .* / 2005-04-06 18:26
Udział pracy w cenie samochodu jest stosunkowo niewielki, wynosi ok 20 %. Tak więc nawet zakładając, że robotnik chiński pracuje za darmo to i tak cena chińskiego samochodu nie może być niższa niż 80% ceny samochodu wyprodukowanego w Europie. To oczywiście i tak jest bardzo dużo, ale - jak ktoś powiedział, liczy się również marka, serwis, zaufanie. Tak więc, producenci europejscy mają chyba jeszcze trochę czasu ale niemniej tendencja jest wyraźna. Pozdrawiam.
ROberto / .* / 2005-04-06 12:52
Panie Richardzie, nie jest tak źle z Europą (przynajmniej środkową) jak się to wydaje. Pewne domeny opanowane do tej pory całkowicie przez Chińczyków są "podbierane" przez nasze firmy. Jak Pan wie, w Polsce firma Wilk produkuje dobrej jakości pamięci komputerowe, Czesi z sukcesem produkują obudowy do komputerów.Samochód to nie wyrób z gatunku "kup, zepsuj, wyrzuć". To nie produkt majtopodobny, czy skarpetopodobny. To nie karta grafiki, czy płyta główna komputera które starzeją się technologicznie w ciągu roku. Samochód musi kilka lat jeździć, i to nie tylko do warsztatów. Cena 3500EUR za nikomu nieznany, niesprawdzony pojazd, bez sieci serwisowej, dealerskiej to żadna rewelacja. W tej cenie kupi pan używane (3-4 letnie) auto w Niemczech. Mowa oczywiście o prostych, tanich modelach. Pytanie: co pan wybiera nieznany "wynalazek" czy sprawdzony, serwisowany, zadbany używany pojazd z łatwym dostępem do serwisu, części, itd?Pozdrawaim
Catbert / .* / 2005-04-07 17:21
Żle może nie jest - ale dobrze też nie. Komputer, na którym piszę ten komentarz to topowy model IBM - jeszcze kilka lat temu IBM wstydziłby się przyznać, że cokolwiek w nim jest z poza USA. Wiele firm z najwyższej półki produkuje najnowocześniejsze urządzenia właśnie w Chinach, np. Yokogawa (przetworniki pomiarowe).Polska produkuje bardzo dużo komponentów do samochodów - jeżeli produkcja tutaj nie będzie konkurencyjna, a przy obecnych kosztach produkcji w Chinach jest to więcej niż pewne - to z dnia na dzień zakłady się przeniesie - i wtedy rządowi zamiast pomysłu na strategię gospodarczą potrzebny będzie pomysł na likwidowanie bezrobocia - którego jak widać nie ma. Pan Richard z pewnością nie ma na myśli tego, by to rząd budował fabrykę - ale to od decyzji rządu zależy, czy ktoś tą fabrykę zechce wybudować u nas - a jak wybuduje, to nie zechce przenieść gdzie indziej. Japońskie produkty były synonimem tandety - i bynajmniej nie jest to informacja z czasów bitwy pod Grunwaldem - podobnie obraz chińskiego wyrobu ulega zmianie - niedługo jedynie działy marketingu będą twierdziły, że chińskie to "gorsze".Wiele firm nie przenosi produkcji do Chin w obawie o ujawnienie know-how, ze względów logistycznych czy w obawie o utratę głównych centrów produkcyjnych w przypadku politycznej dekoninktury. Jest więc celowe, by rząd otaczał troską te dziedziny gospodarki, które są niepodatne na transfer miejsc pracy. Bynajmniej nie chodzi o jakieś superpreferencje - wystarczy, by nie gnębić podatkami, wymogami formalnymi - a np. wybudować drogę, wymusić na samorządach uchwalanie planów zagospodarowania przestrzennego - co wymaga dobrego prawa - chyba rząd ma inicjatywę legislacyjną i niezbędne ku temu środki?
andy / .* / 2005-04-06 09:48
Na podstawie czego twierdzi Pan że Polska należy do zagłębia motoryzacyjnego (produkujemy tylko Fiata i silniki) ?Uproszczenie ze cena samochodu zaleza od kosztow pracy jest na poziomie ucznia szkoly sredniej. Jak Pan wie duza role w kosztach produkcji samochodu odgrywaja materiały, technologia, marketing i badania nad nowymi modelami.Hasla w stylu "techologia, badania daja przewage konkurencyjna" sa w tym przypadku puste bo my przemyslu samochodowego nie mamy, wiec do czego Panie Mbewe stosowac Pana rady (ja zadnych nie znalazlem)?Poza tym ton "Europa ma twardy orzech do zgryzienia" sugeruje ze wejscie Chinczykow na rynek europejski to cos zlego. Nic bardziej mylnego, dla konsumenta to idealna okazja na kupno taniego i dobrego samochodu. Z mego punktu widzenia nie ma roznicy czy wydane przeze mnie pieniadze na samochod pojda do chinskiej czy niemieckiej kieszeni.Trzeba sie tylko cieszyc ze mamy okazje na swoj rynek wposcic towary o dobrej jakosci i tanie. Jako liberal popieram wolny rynek i zniesienie barier celnych. Następna rzecz, jak Pan wie samochody produkuja firmy prywatne. Dlaczego Pan uzywa okreslen "Dopoki Polska nie zainwestuje w badania". Co to jest socjalizm ze Panstwo ma inwestowac. To firmy samochodowe maja inwestowac w to czy tamto i jestem przekonany ze problem europejskiej motoryzacji lezy w wysokich kosztach pracy a nie w niskich nakladach na badania i rozwoj. W Niemczech w fabryce VW to nie panstwo niemieckie lozy kase w badania tylko zarzad VW i to do zarzadow firm motoryzacyjnych czy to w Polsce czy w innym panstwie prosze kierowac apele (moim zdaniem bledne).Pozdrawiam
Jarek Jakimczyk / .* / 2005-04-08 03:17
"samochody produkuja firmy prywatne" napisal andy. Oczywiscie prywatne w wiekszosci panstw, lecz nie we Francji, gdzie wiele najwiekszych firm, takze motoryzacyjnych, jest w takim sensie prywatna jak u nas Orlen lub KGHM. Zeby daleko nie szukac, wystarczy popatrzec na Renault, gdzie do skarbu Republiki Francuskiej nalezy 15,7 proc. kapitalu tej spolki. To troche wiecej niz pakiet znajdujacy sie w rekach Nissan Finance - 15,00. W obrocie gieldowym jest 62,2 proc. akcji. Nie jestem zwolennikiem zwolennikiem kapitalizmu w wersji francuskiej z duza domieszka etatyzmu i wyjatkowo silna pozycja central zwiazkowych, ale patrzac na rynkowa pozycje Renault zarowno w aspekcie rozwoju technologicznego tej kompanii jak i pod wzgledem marketingu nie widac, zeby udzial panstwa specjalnie przeszkadzal. Nie jest wiec tak jak dogmatycznie probuje dowiesc wielu mieniacych sie liberalami w naszym kraju, ze panstwo samo w sobie jako udzialowiec przedsiewziecia musi byc kula u nogi. To raczej kwestia tego, czy prowadzi ono polityke sluzaca dobrze rozwojowi spolki i interesom pozostalych akcjonariuszy. Z pewnoscia prywatni akcjonariusze France Telecom (ta firma jest reprezentatywnym przykladem, bo jej notowania maja znaczacy wplyw na wysokosci indeksu CAC) nie maja powodow do narzekania na panstwowych akcjonariuszy tej kompanii, jesli chodzi o ekspansje zagraniczna tego telekomu; wejscie do TP SA przed paroma laty - dla akcjonariuszy FT korzystna inwestycja, dla polskiego rynku raczej zdecydowanie mniej - to zasluga francuskich politykow i skutecznosci ich lobbingu, a nie menedzerow FT pokroju Michela Le Bon. Byl to lobbing prowadzony glownie w Kancelarii Prezydenta (juz za pierwszej kadencji Kwasniewskiego, kiedy FT byl jedynie akcjonariuszem Centertela uzywajacego wtedy glownie systemu NMT 450), ale i w MSP za rzadow Buzka, za posrednictwem Jana Kulczyka i jego owczesnego partnera w biznesie Gromoslawa Czempinskiego.Prywatne stuprocentowo, rowniez francuskie Vivendi, juz nie radzi sobie tak dobrze z lobbingiem na polskim rynku politycznym. Wyraznie ustepuje zwiazanemu ciagle z panstwem France Telecom. Widac to na przykladzie ostatniego konfliktu o PTC z Deutsche Telekom i Solorzem. Ale to juz zupelnie inna historia; nie wiem zreszta, czy taka plaszczyzna dzialalnosci biznesowej jest znana andy'emu. W Polsce o tym ciagle niewiele sie slyszy.
andy / .* / 2005-04-09 23:08
Francja to nie cała Europa.France Telecom to tylko jedna z panstwowych firm jakich mało w porownaniu do prywatnych na zachodzie Europy.Nie chce mi sie duskutowac o marginesie.Poza tym nie rozumiem co Pan chciał przekazac.....Jezeli podajac przyklad Renault chcial Pan przekonac mnie ze panstwowe jest lepsze to zle Pan trafil. Jestem zwolennikiem panstwa miniumum. Ja najchetniej bym sprywatyzowal wszystko z wyjatkiem wojska, policji, drog publicznych (nie myslic z autostradami), sądow i instytucji tworzacych pracwo. Wszystko inne a wiec przemysl, szkoly, sluzbe zdrowia, ubezpieczenia spoleczne bym sprywatyzowal. W zamian obnizyl bym fiskalizm do minimum ktore starczylyby na niesprywatyzowane rzeczy.No ale to dyskusja na zupelnie inny temat.
Richard Mbewe / .* / 2005-04-06 11:30
Chodziło mi o obszar geograficzny: Czechy, Słowacji i Polska, czyli kraje które inwestorze biorą pod uwage jako ewentualnego docelowego miejsca umieszczenia zakłady produkcyjne.Jeśli chodzi o przewagi konurencyjne, mam na myśli wszystkie sektory gospodarcze a nie tylko samochodowy. Zresztą jak słusznie Pan zauważył Polska nie ma swojego przemysłu saamochodowego."Europa ma twardy orzech do zgryżenia" - dlatego że UE jest najbardziej protekcjonistyczne instytucji gospodarcze na świecie. W warunkach pojawienia się konkurencji z Chiny, nawet protekcjonizm nie pomoże. To doprowadzi do strajki, szczególne w Niemczech i we Francji. Oczywiscie, pojawienia się chinczscy jest korzystne dla konsumentów, ale czy politycy to rozumieją? Ba, czy społeczenstwa europejskiego jest gotowe akceptować czegoś takiego???Nie sądzę!Inwestycje mają być dokonany przez przedsiębiorstwa jak słusznie Pan zauważyl, ale Panstwo może to utrudnić lub ułatwić! A na razie utrudnia! Poza tym koniunktura nie zachęca do inwestowania co jest pokazane przez obecne nadpłynność w polskich przedsiebiorstwach.
silver / .* / 2005-04-06 11:56
A czym sie roznia Chinczycy od Koreanczykow? Hyundai i Kia zastosowaly dokladnie ta sama taktyke, ktora zapowiada wiekszy sasiad. W telewizorni widzialem ostatnio test takiego wozu, w pozytywach jak sie mozna bylo spodziewac. Taki Citroen bedzie od oszczednego spalania, Seat od stylistyki, Toyota i Honda od paliw odnawialnych a chinskie marki solidne i tanie ale bez fajerwerkow.Co do sasiadow, Estonia lyka inwestorow. Maja serwisy takie jak investinestonia.com, ettevotja.tallinn.ee/eng/ i dalej szukac nie ma sensu. :]
jliber / .* / 2005-04-06 09:57
Mysle (mam nadzieje) ze Pan Mbewe tylko przypadkiem brzmi jak socjalista. Mowiac ze "Dopoki Polska nie zainwestuje" ma prawdopodobnie na mysli Polskie firmy, a nie pieniadze uzyskane z podatkowego haraczu panstwa.
skomentuj

Najnowsze wpisy